Krzyki na miesięcznicy smoleńskiej. Do akcji wkroczył Błaszczak. "Czy wam nie wstyd?"
We wtorek 10 września, z okazji 173. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej pod pomnikiem smoleńskim na placu Piłsudskiego w Warszawie pojawili się prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, Anita Czerwińska, Radosław Fogiel, Andrzej Śliwka, a także byli szefowie MON - Antoni Macierewicz i Mariusz Błaszczak.
Sama uroczystość złożenia wieńców przebiegła spokojnie. Atmosfera uległa zmianie, gdy Jarosław Kaczyński, po zakończonych obchodach, zmierzał do partyjnej limuzyny, by udać się w drogę powrotną. Prezesa PiS i jego świtę otoczyła wówczas grupa protestujących, a wśród nich członkowie Obywateli RP - organizacji, która co miesiąc składa pod pomnikiem wieniec z tabliczką 'pamięci ofiar Lecha Kaczyńskiego' sugerującą, że za wypadek rządowego samolotu pod Smoleńskiem jest odpowiedzialny prezydent.
Zgromadzeni wykrzykiwali w stronę polityków PiS hasła: "Przeproś za putinowską szmatę", "Rozliczymy was", "Mamy tu dwa grosze na partię" czy "Kaczyński do budy, siadaj nie gadaj". Jeden z protestujących zaapelował do Kaczyńskiego z prośbą o "skończenie tego cyrku, tego spektaklu politycznego".
- Jedno Twoje słowo: przepraszam, skłamałem (w sprawie katastrofy smoleńskiej - red.), wybaczcie i wystarczy (...). Sumienia nie zagłuszysz, stań w prawdzie - mówił mężczyzna. Ponadto doszło do szamotaniny członków Obywateli RP z sympatykami PiS.
'Bagno prawne' i decyzja Tuska. 'Jesteśmy w cyrku'
Awantura na miesięcznicy. Mariusz Błaszczak starł się z protestującymi
Jak podała Interia.pl, która opisała cały incydent, prezes PiS nie reagował na te słowa, a jedynie "stał oparty o drzwi partyjnej limuzyny" i "patrzył w dal". Po chwili do Kaczyńskiego podszedł Mariusz Błaszczak. Po krótkiej wymianie zdań prezes PiS wsiadł do auta i odjechał, a Błaszczak podszedł do protestujących.
- W naszej kulturze zmarłych się szanuje wszędzie, a państwo nie szanujecie. Ten obelżywy napis jest brakiem szacunku. Wprost wzięty z propagandy Putina - zwrócił się w stronę tłumu szef klubu parlamentarnego PiS. Jak ocenił były szefa MON, comiesięczne kontrmanifestacje są "wbrew zasadom kultury".
Wkurzyli się na Tuska. 'Dali nam trzy dni robocze'
- Wiecie, że jest wojna - a poprzez to wpisujecie się w narrację i propagandę Putina. Czy wam nie wstyd? - grzmiał polityk PIS.
- Nieżyjących nie wolno szkalować. Macie uszanować pamięć nieżyjących. Boli mnie oczernianie nieżyjącego człowieka, który bardzo wiele zrobił dla Polski i przestrzegał przed zagrożeniem ze strony Putina. Wy znieważacie! Proszę się jeszcze raz nad tym zastanowić - głośno komentował Błaszczak.
Kaczyński o protestujących: Powinny się nimi zainteresować służby specjalne
Sam Jarosław Kaczyński zabrał głos w sprawie kilka godzin później, podczas konferencji prasowej. Jak wskazał, "ci którzy przeszkadzają, mają co prawda prawo do demonstracji, ale muszą być w odległości 100 m". - Policja udaje, że nic się nie dzieje - zwrócił uwagę prezes PiS, cytowany przez Onet.
Policja w kryzysie. 'Jesteśmy na granicy wydolności'. Będzie protest?
W ocenie szefa opozycji, osoby, które protestują pod pomnikiem smoleńskim, "powinny być i będą przedmiotem zainteresowania służb specjalnych", ponieważ są "inspirowane z zewnątrz" - Być może nie wszyscy, którzy w tym uczestniczyli bezpośrednio byli inspirowani z zewnątrz - ze Wschodu a być może też z Zachodu. Z całą pewnością cały sens tej operacji zmierzający do tego, żeby poniżyć, wyeliminować ze społecznej pamięci, albo umieścić w tej złej pamięci tych, którzy zginęli to było przedsięwzięcie, które akceptowała obecna władza. Ta sama władza, która jest teraz. Władza, której polityka jest zupełnie oczywista - przekonywał Jarosław Kaczyński.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>