To on miał pomóc Łukaszowi Ż. w ucieczce? Jego ojciec przerywa milczenie
Prokuratura podejrzewa, że to Łukasz Ż. jest sprawcą śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Przypomnijmy, volkswagen, za którego kierownicą siedział najprawdopodobniej Łukasz Ż. najechał na tył forda, który następnie uderzył w barierki energochłonne. Fordem podróżowała czteroosobowa rodzina. W zderzeniu zginął 37-letni pasażer forda. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego auta: kierująca 37-letnia kobieta i dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także kobieta, która podróżowała volkswagenem.
Łukasz Ż. zbiegł z miejsca zdarzenia i został zatrzymany po kilku dniach w Niemczech. Podejrzany został osadzony w niemieckim areszcie śledczym i czeka na decyzję ws. ekstradycji do Polski. W aresztach są też pozostali pasażerowie volkswagena.
Kolejni zatrzymani w sprawie Łukasza Ż.
Tymczasem prokuratura poinformowała w piątek, że zatrzymano w sprawie kolejne dwie osoby. Wyjaśnił, że chodzi o dwóch mężczyzn, którzy bezpośrednio przed zdarzeniem przebywali w towarzystwie Łukasza Ż. i pozostałych trzech podejrzanych zatrzymanych zaraz po wypadku. Wszyscy mieli siedzieć w jednym z lokali gastronomicznych i pić alkohol, a następnie wsiąść do dwóch różnych samochodów i pojechać w kierunku Pragi. Jednym jest Kacper K., który prowadził wypożyczalnię aut. Kacper K. kierując pojazdem, który jechał w bliskiej odległości, nie zatrzymał się, widząc zdarzenie drogowe, a następnie zabrał do tego samochodu podejrzanego sprawcę przestępstwa.- Następnie mężczyźni ci udali się na ul. Romaszewskiego na Bielanach, gdzie spędzali czas, przebywali i knuli dalszy plan uciekania od odpowiedzialności podejrzanego. Miało to miejsce przez kilka godzin w mieszkaniu innego podejrzanego - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. Kacper K. usłyszał zarzuty nieudzielenia pomocy osobom poszkodowanym w wypadku, jak również pomocnictwa w ukrywaniu się podejrzanego. Trafił na trzy miesiące do aresztu tymczasowego.
Dodał, że kolejny zatrzymany mężczyzna to Aleksander G. On również miał przebywać z Łukaszem Ż. w mieszkaniu i pić alkohol, a następnie udać się do mieszkania przy ul. Romaszewskiego. - To z tego mieszkania były wysyłane różne wiadomości do członków rodzin, zarówno podejrzanego, jak i pokrzywdzonej w wypadku kobiety - zaznaczył prok. Skiba. Następnie Łukasz Ż. miał wypożyczonym przez Kacpra K. samochodem wyjechać za granicę. Aleksander G. usłyszał zarzuty i decyzją sądu został aresztowany na okres trzech miesięcy.
Ojciec przerywa milczenie
"Fakt" dotarł do ojca zatrzymanego Aleksandra G. - To jakiś koszmar. Przyszli po syna i go aresztowali. On nie miał z tym nic wspólnego. Mówią, że pomagał mu w ucieczce. To jakiś absurd - powiedział tabloidowi mężczyzna.
Ojciec G. przekonuje, że jego syn spędził tamtą noc ze swoją partnerką. - Osobiście nie wierzę w to, że Aleksander pomagał sprawcy wypadku w ucieczce - dodał. Mężczyzna podkreślał, że jego rodzina będzie walczyła o wolność i dobre imię syna w sądzie.
Brak prawa jazdy i wielokrotny zakaz prowadzenia pojazdów
Prok. Skiba przekazał, że weryfikowana jest kwestia, czy w chwili zdarzenia i przejazdu na trasie od lokalu w Śródmieściu do lokalu na Pradze, mężczyźni, którzy kierowali pojazdami, znajdowali się pod wpływem alkoholu. Podkreślił, że śledczy dysponują bardzo dokładnymi nagraniami z lokalu gastronomicznego, gdzie wszystko doskonale widać. - Wiemy, ile kto wypił wódki, jakiej marki była ta wódka, jakiej pojemności były kieliszki - podkreślił.
Kto pomagał Łukaszowi Ż.? 'Pił z nim wódkę i dał samochód, żeby uciekł do Niemiec'
- Druga kwestia, która będzie badana na kolejnym etapie tego postępowania, to kwestia zachowania się kierowców, w trakcie przemieszczania się. Istnieje prawdopodobieństwo, że doszło do wyścigu. Będziemy to weryfikować - powiedział rzecznik.
Kolejna kwestia dotyczy dotychczasowej karalności Łukasza Ż. Prokurator przekazał, że pomimo młodego wieku, Łukasz Ż. jest "pod względem kryminalnym, bardzo doświadczony".
Pierwsze zdarzenie z jego udziałem miało miejsce w 2019 r. - jazda pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających. Kolejne skazanie - za niezastosowanie się do zakazu prowadzenia pojazdów. - W wyniku wyroku sądu na Żoliborzu, gdzie osądzono dwa takie zachowania, wymierzono podejrzanemu karę ograniczenia wolności, jak również zakaz prowadzenia pojazdów - podał prok. Skiba.
Później wyrok, dotyczący trzeciego czynu o podobnym charakterze to kara bezwzględnego pozbawienia wolności w wymiarze 11 miesięcy i zakaz prowadzenia pojazdów. "Ta kara była wykonywana na przełomie listopada 2021 i sierpnia 2022 roku" - przekazał rzecznik. - Kolejne skazania za niezastosowanie się do zakazu prowadzenia pojazdów miały miejsce w sytuacji, gdy podejrzany odbywał różne kary pozbawienia wolności, chodzi o okres 2021-2022, w różnych terminach - dodał.
Zaznaczył, że w sumie prokuratura dysponuje czterema wyrokami sądów rejonowych, oceniających pięć różnych zachowań, z czego jeden z tych wyroków to kara bezwzględnego pozbawienia wolności. - W grudniu 2023 roku zapadł nieprawomocny wyrok, łączny, podsumowujący wszystkie kary pozbawienia wolności, które zostały orzeczone wobec podejrzanego. Wymierzono wtedy karę ograniczenia wolności oraz zakaz prowadzenia pojazdów na 12 lat. Ten wyrok uprawomocnił się w pierwszej połowie czerwca 2024 roku - powiedział rzecznik. Łukasz Ż. odsiedział też wyrok za posiadanie narkotyków, oszustwo, groźby karalne i kradzież.
Rzecznik przekazał, że kwalifikacja prawna czynu, czyli nieprzestrzegania zakazu prowadzenia pojazdów, ulegnie zmianie na surowszą, biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z działaniem w ramach recydywy. Podkreślił, że jeśli chodzi o zdarzenie na Trasie Łazienkowskiej, jest to wstępna kwalifikacja i zarzuty najprawdopodobniej będą zmienione.
Prok. Skiba zwrócił uwagę, że Kacper K., który był przesłuchiwany na samym początku postępowania, zataił okoliczności przekazania samochodu.
Posłuchaj podcastu!