"Wszystkich nas nie spalicie". Pod resortem Bodnara zawrzało
W poniedziałek Prokuratura Regionalna w Gdańsku poinformowała, że umorzyła śledztwo w sprawie tragicznej śmierci Jolanty Brzeskiej. Jak podali śledczy w komunikacie, powodem tej decyzji był 'brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego'.
Przypomnijmy, Jolanta Brzeska była ikoną ruchu lokatorskiego w Warszawie i ofiarą dzikiej reprywatyzacji. Kamienica przy ul. Nabielaka 9, w której mieszkała, została oddana w prywatne ręce wraz z lokatorami. 1 marca 2011 roku Brzeska wyszła z domu, do którego nigdy już nie wróciła. Tego samego dnia w Lesie Kabackim znaleziono jej spalone ciało. Przez blisko 13 lat śledczym nie udało się ustalić, jak zginęła.
Decyzja o umorzeniu śledztwa oburzyła działaczy lokatorskich z Warszawy, którzy w sobotę zebrali się na proteście przed Ministerstwem Sprawiedliwości. Na ich transparentach widniały napisy: "Wszystkich nas nie spalicie" i "Zginęła walcząc o prawo do mieszkania. Walka trwa".
- Mamy dwa żądania. Po pierwsze: wznowienie śledztwa w sprawie morderstwa Joli. A po drugie: wznowienie postępowania w sprawie tuszowania tej zbrodni przez organy ścigania - mówiła reporterowi TOK FM Błażejowi Kuleszy uczestniczka protestu.
- Chcę, żeby do odpowiedzialności zostali pociągnięci ludzie, którzy mataczyli w śledztwie i popełniali błędy - dodał mężczyzna biorący udział w manifestacji.
Protestujący zamierzają ponownie pojawić przed resortem sprawiedliwości we wtorek, by swoje postulaty zanieść ministrowi Adamowi Bodnarowi.
Śmierć Jolanty Brzeskiej. Trzy wersje zdarzenia
Prokuratura próbowała rozwikłać sprawę śmierci lokatorki przez 13 lat (z przerwami). Pierwsze śledztwo wszczęto jeszcze w marcu 2011 roku i umorzono po dwóch latach - z powodu niewykrycia sprawcy. Odpowiadała za nie Prokuratura Okręgowa w Warszawie. W 2016 roku postępowanie zostało wznowione przez Zbigniewa Ziobrę i przekazane Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku.
W komunikacie opublikowanym w poniedziałek przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku czytamy, że 'śledztwo w sprawie zgonu Jolanty Brzeskiej oscylowało wokół trzech możliwych wersji zdarzenia: zabójstwa; samobójstwa; nieszczęśliwego wypadku'.
'Zdaniem Prokuratora, żadnej z wyżej wskazanych wersji śledczych nie można jednoznacznie, bezsprzecznie potwierdzić ani wykluczyć. Wszystkie są probabilistycznie wiarygodne, a na obecnym etapie postępowania zebrano pełny i kompletny materiał dowodowy, umożliwiający wydanie końcowej decyzji merytorycznej. Wyczerpanie inicjatywy dowodowej nakazało Prokuratorowi wydanie postanowienia o umorzeniu śledztwa' - czytamy w oświadczeniu.
Dalej prokuratura podaje, że w toku śledztwa przesłuchano blisko 300 świadków, niektórych kilkukrotnie, niektórych z udziałem biegłego psychologa. 'W wypadku rozbieżności w zeznaniach przeprowadzano konfrontacje pomiędzy świadkami. W wypadkach wątpliwości, co do wiarygodności świadków, prokurator zlecał przeprowadzenie badań wariograficznych. Wykonano liczne analizy połączeń telefonicznych, zapisów monitoringów, oględziny i eksperymenty procesowe, a także pozyskano istotne dla sprawy dokumenty' - wyliczają śledczy.
To wszystko - jak podaje dalej prokuratura - 'nie pozwoliło na ustalenie stanu faktycznego, bezsprzecznie przemawiającego za uznaniem jednej z wersji zdarzenia'. Dowody zebrane w każdym z wątków 'są jedynie poszlakami'.