Policjant postrzelił policjanta na warszawskiej Pradze. Wiadomo, co dalej z Bartoszem Z.
Bartosz Z. z warszawskiego oddziału prewencji, który 23 listopada podczas interwencji śmiertelnie postrzelił sierż sztab Mateusza Biernackiego, został odwołany przez komendanta stołecznej policji i wrócił do swojej macierzystej jednostki w Nowym Dworze Mazowieckim. Sąd podjął decyzję o zawieszeniu go w czynnościach służbowych. Z nieoficjalnych ustaleń RMF FM wynika, że w najbliższym czasie może zostać wydalony ze służby.
Młody policjant uniknął aresztu, ale wciąż grozi mu więzienie
Wcześniej młody policjant usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień i nieuzasadnionego użycia broni służbowej oraz spowodowania choroby realnie zagrażającej życiu, a w następstwie spowodowania śmierci innej osoby. Do sądu skierowano wniosek o trzymiesięczny areszt, który został odrzucony.
Sąd zastosował natomiast szereg środków wolnościowych w postaci dozoru policji w wymiarze pięć razy w tygodniu z obowiązkiem stawiania się na właściwą komendę, zakazu zbliżania się do świadków przesłuchanych w tej sprawie - szczególnie bezpośrednich świadków zdarzenia oraz zakazu zbliżania się na odległość mniejszą niż 500 metrów do miejsca, w którym doszło do interwencji. Zastosowano również poręczenie majątkowe w kwocie 50 tys. zł.
Policjantowi grozi od pięciu lat więzienia do dożywocia.
Nie było żadnej maczety. 'GW' ujawnia przebieg tragicznej inwerwencji na Inżynierskiej
Tragiczna interwencja na warszawskiej Pradze
Do tragicznego zdarzenia doszło w sobotę 23 listopada wczesnym popołudniem na ulicy Inżynierskiej w warszawskiej dzielnicy Praga Północ, gdzie patrol policji przyjechał w sprawie wezwania do agresywnego mieszkańca. Patrol składał się z początkującego policjanta - Bartosza Z. oraz kierownika jednego z wydziałów północnopraskiej komendy rejonowej nr VI, w stopniu aspiranta.
Jak wynika z ustaleń 'Gazety Wyborczej', kierownik z komendy miał dogonić napastnika przy bramie, po czym mężczyźni zaczęli się szarpać. Napastnika udało się obezwładnić, jednak nadal był agresywny. Policjanci wezwali wsparcie. Najbliżej miejsca zdarzenia znajdował się - ubrany po cywilnemu - sierżant sztabowy Mateusz Biernacki.
Eksplozja na lotnisku Chopina w Warszawie. Są nowe ustalenia
Sierż. szt. Biernacki miał wbiec do bramy i wtedy w jego kierunku padł strzał oddany przez Bartosza Z. Rana postrzałowa okazała się śmiertelna. Sierż. szt. Mateusz Biernacki zmarł w szpitalu przy ul. Szaserów.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>