,
Obserwuj
Mazowieckie

PiS reaguje na aferę wokół delegacji Nawrockiego. Chce od Trzaskowskiego wyjaśnień

zsz
4 min. czytania
13.02.2025 11:48
Posłowie PiS Paweł Jabłoński i Andrzej Śliwka domagają się informacji o 250 dniach, które prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski spędził w delegacjach krajowych i zagranicznych. Konferencja prasowa zorganizowana przez polityków PiS prawdopodobnie jest odpowiedzią na tekst "Gazety Wyborczej", opisujący liczne (i kosztowne) podróże kandydata PiS na prezydenta Karola Nawrockiego, które ten odbywał jako prezes IPN, a wcześniej jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej.
|
|
fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl / Tomek Szachno / Agencja Wyborcza.pl
  • Paweł Jabłoński i Andrzej Śliwka z Prawa i Sprawiedliwości domagają się od prezydenta Warszawy i kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta RP Rafała Trzaskowskiego informacji, co ten robił podczas 250 dni, które spędził w delegacjach.
  • Politycy PiS przypomnieli wyjazdy Trzaskowskiego m.in. do Dubaju, Turcji, Egiptu i Argentyny. "To były po prostu wycieczki" - ocenił Śliwka;
  • Rafał Trzaskowski, odpowiadając na te oskarżenia, podkreślał, że odbyte delegacje "przełożyły się bardzo konkretnie" na korzyści dla Warszawy. "To się przełożyło na setki milionów, miliardy złotych z unijnego budżetu" - powiedział kandydat na prezydenta;
  • Polityk KO wskazał także, że Lech Kaczyński podczas swojej kampanii wyborczej postępował tak samo. "Podważanie tego, co ja robię, jest również podważaniem tego doświadczenia, które płynie z zachowania śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego" - mówił Rafał Trzaskowski.

Posłowie PiS wzięli się za delegacje Trzaskowskiego

 

Na konferencji prasowej w Sejmie Jabłoński podkreślił, że posłowie PiS nie zgadzają się z tym, co Trzaskowski "robi w polityce warszawskiej" i wzywają go, "aby wziął się do roboty".

- 250 delegacji w ciągu ostatnich pięciu lat Rafał Trzaskowski wyjeżdżał zarówno do poszczególnych miast w Polsce, jak i za granicę. Został wybrany, został zatrudniony przez warszawiaków i warszawiacy mają prawo do tego, żeby ich prezydent pracował tak, jak się z nimi umówił, a nie jeździł sobie po świecie - mówił Jabłoński.

Ci dwaj kandydaci mają problem. Ich wyborcy obawiają się skandalu [SONDAż]

Śliwka dodał, że posłowie zwrócili się o szczegółowe zestawienie delegacji prezydenta Warszawy i - jego zdaniem - wyjazdy te były związane głównie z jego aktywnością polityczną.

- Był na wyjazdach w ramach kampanii na prezydenta Warszawy. Pamiętamy jak Trzaskowski w Świętokrzyskim pląsał z paniami z kół gospodyń wiejskich i śpiewał - wtedy też był w delegacji, czyli warszawiacy mu za to właśnie płacili, żeby jeździł, robił swoją kampanię wyborczą - powiedział poseł PiS.

- Tak samo mamy do czynienia z jego wyjazdami zagranicznymi. To były po prostu jego wycieczki. Na przykład w Dubaju, Turcji, Egipcie, Argentynie - wymieniał Śliwka, dodając, że wyjazdy te "nie miały nic wspólnego z reprezentacją Warszawy".

Śliwka oświadczył, że posłowie PiS żądają szczegółowych informacji dotyczących kosztów wyjazdów prezydenta stolicy, ponieważ - jak tłumaczył - Ratusz nie chciał im udostępnić tych informacji.

Trzaskowski reaguje na oskarżenia: "To się przełożyło na miliardy, które trafiły do Warszawy" 

 

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski został zapytany w środę podczas konferencji prasowej o kwestię delegacji, a także jak przełożyło się to na korzyść dla mieszkańców Warszawy.

- Przełożyło się bardzo konkretnie, dlatego że większość moich delegacji to jest praca w Komitecie Regionów, który dba o to, żeby nasze stanowisko, tj. stanowisko miast i regionów, było brane pod uwagę w momencie, kiedy Unia Europejska podejmuje decyzję - oświadczył Trzaskowski. - To się przełożyło na setki milionów, miliardy złotych z unijnego budżetu, które trafiły do Warszawy. Bardzo się z tego cieszę - dodał.

Tak Kościół traci wpływy na Podkarpaciu. 'Myśmy tutaj mieli takie dwie główne sprawy'

- Moje misje w Stanach Zjednoczonych przyczyniły się do tego, że Amerykanie przeznaczyli na rzecz Warszawy bardzo duże kwoty finansowe idące w setki milionów złotych, ponad 100 milionów złotych jeżeli chodzi o pomoc dla uchodźców. To bardzo istotne. Te pieniądze zostały przekazane głównie przez agendy ONZ-u - wyjaśniał. Jak dodał, współpracę pomiędzy miastami europejskimi, "przyczyniała się również do zwiększenia odporności na kryzysy". Trzaskowski zapewnił też, że "wszystko to jest jasno udokumentowane".

Przypomniał kampanię Lecha Kaczyńskiego. "Ja robię dokładnie to samo"

 

Trzaskowski odniósł się również do zarzutów dotyczących jego obecności w stołecznym ratuszu. - Lech Kaczyński w swojej kampanii wyborczej, kiedy startował na prezydenta RP, postępował dokładnie identycznie jak ja. A mianowicie, w momencie, kiedy był poza Warszawą i prowadził kampanię na prezydenta RP, brał urlop. W momencie, kiedy był w Warszawie i pracował, tego urlopu nie brał - powiedział. - Tak więc rozumiem, że podważanie tego, co ja robię, jest również podważaniem tego doświadczenia, które płynie z zachowania śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ponieważ ja robię dokładnie to samo, co on - zapewnił.

Tego był rektor Collegium Humanum chce od Jaśkowiaka za słowa w TOK FM. Wysokie kwoty

Trzaskowski przyznał, że rzeczywiście w kampanii wyborczej bywa, że jest w Warszawie "jeden dzień w tygodniu, czasami dwa dni w tygodniu". - (Ale) przez cały czas zarządzam miastem, ponieważ dzisiaj przy użyciu nowych technologii można zarządzać miastem właściwie bezustannie i problemy miasta rozwiązuję - przekonywał. Przypomniał też, że ma zastępców, m.in. wiceprezydent Renatę Kaznowską, która - jak mówił - "jest cały czas na posterunku". - A my też jesteśmy cały czas na posterunku. I nie widzę w tym absolutnie nic dziwnego - powiedział. - Przez cały czas zarządzam miastem stołecznym, traktuję to bardzo poważnie i dokładnie tak samo będzie, kiedy będę prezydentem Rzeczpospolitej - dodał.

Delegacje Karola Nawrockiego. 800 tys. zł z kieszeni podatników

 

Przypomnijmy 7 lutego i 12 lutego "Gazeta Wyborcza" opublikowała dwa teksty, z których wynika, że kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki podczas swojej pracy w Instytucie Pamięci Narodowej i Muzeum II Wojny Światowej odbywał liczne zagraniczne podróże (m.in. na Hawaje, do Meksyku, Egiptu Zimbabwe, Republiki Południowej Afryki, Chin, Japonii, Australii i Nowej Zelandii), które kosztowały podatników niemal 800 tys. zł.

Co planuje Marian Banaś? 'Chce trochę namieszać'

Nawrocki ustosunkował się do sprawy w wideo zamieszczonym w mediach społecznościowych. "Polityczni i historyczni ignoranci - Nowa Zelandia, Japonia, Hiroszima, Nagasaki, naprawdę nie rozumiecie, jaki to ma związek z II wojną światową? Może myślicie, że wszystkie wyjazdy zagraniczne to są wycieczki? Nie, ja ciężko pracowałem dla Polski. (...) Słuchajcie państwo, naprawdę poczytajcie prawdziwe fakty historyczne, a potem wypowiadajcie się o tym, co się dzieje w Instytucie Pamięci Narodowej" - powiedział prezes IPN w opublikowanym w środę filmie.

Posłuchaj: