,
Obserwuj
Gospodarka

Ceny paliw spadają. Kierowcy zyskują, choć mogliby więcej

Wojciech Kowalik
3 min. czytania
23.12.2025 15:14

Dla kierowców jest przyjemny prezent pod choinkę: na świąteczne i noworoczne wyjazdy zatankują taniej. Już ostatnie dni przyniosły obniżki rzędu 6-8 groszy: benzyna kosztuje przeciętnie w skali kraju 5,79 zł, diesel - 6,17. Ceny mogłyby spadać jeszcze szybciej, ale na przeszkodzie stanęły... świąteczne promocje sprzedawców paliw.

fot. ADRIAN SLAZOK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile wynoszą ceny paliw na stacjach?
  • Dlaczego nie są jeszcze niższe?
  • Jak mogą wyglądać w dłuższej perspektywie?

Sytuacja na światowych rynkach, przede wszystkim na rynku naftowym, przekłada się właśnie na kieszenie kierowców. O ile rok zaczynaliśmy z ropą naftową powyżej 80 dolarów za baryłkę, to teraz jej cena spadła w okolice 60 dolarów, a tak nisko nie była od blisko pięciu lat. Do tego dochodzi silny złoty w stosunku do dolara, co powoduje, że nasze rafinerie ropę do produkcji paliw po prostu kupują taniej. W efekcie coraz tańsze są paliwa podstawowe: benzyna i olej napędowy.

- Przewidujemy, że w okresie świątecznym przecena jeszcze trochę przyspieszy. Nie można wręcz wykluczyć dwucyfrowych obniżek, czyli o nawet kilkanaście groszy mniej na litrze paliwa - mówił w Tok FM Grzegorz Maziak, analityk rynku paliwowego e-petrol.pl. Przybywa stacji na których olej napędowy kosztuje mniej niż 6 zł za litr, a benzyna - 5,50 zł za litr. To najczęściej te stacje, które najmocniej konkurują cenami, czyli przy supermarketach czy mniejsi gracze, ale biorąc pod uwagę kierunek zmian na rynku hurtowym, to tych stacji powinno przybywać. Choć - jak dodawał ekspert - kierowcy mogą czuć pewien niedosyt, bo patrząc na warunki rynkowe, mogłoby być jeszcze taniej. A dlaczego nie jest?

Sprzedawcy nie chcą odpuścić

Bo sprzedawcy paliw trzymają dla siebie wysokie marże. W hurcie ceny benzyny i diesla już są najniższe od 2021 roku, w miesiąc olej napędowy staniał nawet o 50 groszy, a benzyna 95 o mniej więcej 40 groszy na litrze. Mimo to sprzedawcy nie przełożyli obniżek w takiej skali na rynek detaliczny. W tej sytuacji pojawiające się świąteczne promocje dla użytkowników programów lojalnościowych nie są specjalną okazją, a normalną ceną jaką kierowcy - biorąc pod uwagę uwarunkowania rynkowe - powinni widzieć na stacjach.

- W związku z wracającymi przed świętami akcjami promocyjnymi znów możemy zobaczyć spore rozpiętości cenowe pomiędzy stacjami, które takich ofert z rabatami nie mają, a tymi, które warunkują tańsze tankowanie korzystaniem z aplikacji lojalnościowych - podkreśla Grzegorz Maziak. Jak jednak dodaje, kierunek na najbliższe dni i tygodnie wydaje się jeden. - Nawet przy tych wprowadzanych rabatach, w tych najbliższych dniach spodziewamy się, że ceny podstawowe na pylonach spadną i to powinny spaść zauważalnie - dodaje ekspert.

Ceny mogą w najbliższym czasie obniżać się z dnia na dzień, nie tylko przy okazji wyjazdów świątecznych, ale też noworocznych: na początku przyszłego roku ogólnokrajowa cena diesla może spaść poniżej 6 złotych. Bo płynące z rynku naftowego sygnały są dla kierowców całkiem niezłe.

- W dłuższej perspektywie, kiedy patrzymy na początek przyszłego roku, to podstawowy scenariusz, który na dzisiaj jest przyjmowany dla rynku naftowego, zakłada nadpodaż surowca i tym samym presja na niskie ceny powinna się utrzymywać - mówi analityk e-petrol.pl. Ropy naftowej na świecie jest po prostu za dużo: na rynek trafiają blisko 4 miliony baryłek dziennie, a to potężna nadprodukcja, więc to ciągnie ceny w dół. Mimo obostrzeń nałożonych na rosyjską ropę, surowiec pompują cały czas państwa kartelu OPEC, światowy transport powoli, ale coraz mocniej się elektryfikuje, a potrzebująca potężnych ilości paliw chińska gospodarka drepcze w miejscu.

Rynek ropy należy jednak do tych najbardziej wrażliwych, więc każde zawirowanie na Bliskim Wschodzie, wokół Wenezueli, czy perspektywa choćby pewnego uspokojenia sytuacji wokół Ukrainy, mogą od razu przekładać się na ceny. Na razie jednak pomyślne dla kierowców perspektywy możemy wszyscy wziąć za dobrą monetę: bo ceny paliw są zaszyte w cenach każdego towaru i usługi, które kupujemy. Czyli w największym skrócie: tańsze paliwa, to niższa inflacja.

źródło: TOK FM