,
Obserwuj
Gospodarka

Dolar po 3 złote. Fantastyka czy realny scenariusz, który zrealizuje Trump?

Wojciech Kowalik
3 min. czytania
30.01.2026 13:32

Kiedyś symbol siły i globalna waluta rozliczeniowa, dziś robi się cieniem swojej dawnej potęgi. Amerykański dolar słabnie coraz bardziej, a podtapia go amerykański prezydent. Na krótką metę ma w tym swój interes. Ale na dłuższą - pokazuje to głębszy problem amerykańskiej gospodarki i amerykańskiej waluty.

fot. Deposit/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego walutowy fundament świata chwieje się coraz bardziej?
  • Dlaczego ze słabego dolara możemy się cieszyć?
  • Czy wizja trzech złotych za dolara to science-fiction czy jednak coś jest na rzeczy?

To był przykład interwencji walutowej zrobionej dwoma słowami. "To świetnie" - mówił Donald Trump pytany co sądzi o słabnącym w oczach dolarze. I pogrążył go jeszcze bardziej: amerykańska waluta chwilę później osunęła się do poziomów najniższych od ośmiu lat, w stosunku do polskiego złotego spadła poniżej psychologicznego progu 3 złotych 50 groszy. Ale Trump jasno daje do zrozumienia, że ze słabego dolara po prostu się cieszy. Dlaczego?

Bo słabsza waluta to dobra informacja dla eksporterów. A Stany Zjednoczone eksportem stoją: ropy naftowej, nowoczesnych technologii, zaawansowanych mikroprocesorów po które stoi światowa kolejka, samolotów którymi lata świat, samochodów, leków i tak dalej i tak dalej. Słaby dolar eksporterom pomaga, bo za swoje produkty dostają więcej pieniędzy. Ale jest druga strona tego medalu: słaba waluta uderza w import i oznacza importowaną inflację, a więc droższe produkty i usługi sprowadzane z zagranicy, a także utratę siły nabywczej Amerykanów. Ale Trump idzie w zaparte: na osłabienie dolara gra od roku. A tonąca waluta jest sygnałem poważniejszego problemu amerykańskiej gospodarki.

Zmiana "bezpiecznej przystani"

Bo świat traci do niej zaufanie. Wszystko co robi Trump: wypowiadanie wojen handlowych, nakładanie ceł, cofanie ceł, groźby i wymachiwanie szabelką wobec Grenlandii, Kanady, atakowanie prezesa amerykańskiego banku centralnego i podważanie jego niezależności - wszystko to powoduje, że zaufanie do stabilnej jak dotąd amerykańskiej gospodarki słabnie w oczach. Razem z tym słabnie dolar, bo świat odwraca się do niego plecami. Do dolara, który przez dekady wyrobił sobie opinię globalnej mocnej waluty, której wartość zna cały świat i cały świat traktuje poważnie jako "bezpieczną przystań. A raczej traktował.

To co dzieje się od roku ma swoją nazwę: dedolaryzacja, czyli sprzedajemy "zielonego" i szukamy innej "bezpiecznej przystani". I znajdujemy: to złoto i po części srebro. Im bardziej dolar traci na wartości, tym bardziej jest wyprzedawany. Uwolniony kapitał taką przystań znajduje w złocie, to dlatego drożeje jak szalone, zostawiło za sobą pobity dopiero co poziom 5 tysięcy dolarów za uncję, zaliczyło 5,5 tysiąca i teraz - kto wie - może zmierzać w kierunku 6 tysięcy, machając z tego pociągu pozostawionemu na peronie dolarowi.

To może frank szwajcarski, uważany za najbezpieczniejszą z bezpiecznych przystani? Faktycznie: do dolara frank się wyraźnie umacnia, więc część kapitału uwolnionego zza Atlantyku do Szwajcarii płynie. Ale analitycy mówią: rynek szwajcarski jest za mały, a i szwajcarskie władze zbyt mocnej waluty nie chcą. Dlatego wybór pada na złoto.

Nam w to graj

Ale słaby dolar to bardzo dobra wiadomość dla polskiego złotego i dla naszych kieszeni. Bo słaby dolar to mocniejsze euro, a złoty zachowuje się jak turbo-euro. To tańsza ropa naftowa kupowana do produkcji paliw - dolar jest walutą rozliczeniową w handlu ropą. A tańsze paliwa to już coś, co wymiernie odczuwamy na co dzień - nie tylko tankując samochody, bo przecież transport jest wliczony w cenę każdego towaru, który kupujemy w sklepach. Słaby dolar to też tańszy sprzęt elektroniczny, choćby popularne telefony znanej marki z logo nadgryzionego jabłka. Albo dużo tańsze wyjazdy do USA.

To na koniec zastanówmy się, dokąd dalej może podążyć dolar? Jeśli Trump dalej będzie się tak bawił, to dla amerykańskiej waluty nie ma dobrych wiadomości. Już teraz oscyluje wokół poziomu 3,5 złotego - a to najmniej od 2018 roku. Analitycy już rysują na horyzoncie perspektywę 3 złotych 40 groszy, a nawet jeszcze niżej - 3 złotych i 33 groszy. A scenariusz trzech złotych za dolara?

Niewykluczony! Jeśli Trump będzie próbował podważyć niezależność banku centralnego i na jego czele postawi w tym roku osobę, która będzie cięła stopy procentowe wbrew gospodarczym wskaźnikom, zdrowemu rozsądkowi i na życzenie prezydenta. Wtedy - choć to scenariusz mało prawdopodobny - możemy, po dwunastu latach, znów zobaczyć okrągłe 3 złote za dolara.

źródło: TOK FM