,
Obserwuj
Gospodarka

Inflacja w górę, a ekonomiści zadowoleni. "Zaskoczyły nas dwie rzeczy"

tokfm.pl/PAP
2 min. czytania
31.03.2026 13:09

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w marcu 2026 r. wzrosły o 3 proc. w ujęciu rocznym, a w porównaniu z lutym wzrosły o 1 proc. - podał we wtorek w szybkim szacunku Główny Urząd Statystyczny. - Mogło być gorzej. Zaskoczyły nas dwie rzeczy - skomentowała w TOK FM Marta Petka-Zagajewska, szefowa zespołu analiz makro w PKO Banku Polskim. 

Wyższa inflacja w marcu
Wyższa inflacja w marcu
fot. Artur Szczepanski/REPORTER

Jak mówił Wojciech Kowalik z redakcji ekonomicznej TOK FM, powód przyspieszenia inflacji jest jeden — to ceny paliw.

- Od lutego paliwa zdrożały o 15 proc., a w skali roku o ponad 8 proc. i tylko w nich na razie widać efekty wojny w Zatoce Perskiej i drożejącej ropy naftowej - powiedział Kowalik.

Wskazał, że żywność drożała w marcu w rocznym tempie 2 proc., a energia i gaz - 4 procent.

- Inflacja przyspieszyła, ale wciąż jest w paśmie uważanym za optymalny dla gospodarki i naszych portfeli. Co więcej, w kwietniu znów ma hamować dzięki rządowemu pakietowi obniżającemu ceny paliw - dodał dziennikarz.

Ekonomiści spodziewali się większego tąpnięcia 

Według ekonomistów banku ING BSK, jeśli nie dojdzie do dalszego znaczącego wzrostu cen ropy naftowej, marcowy wzrost cen może okazać się tegorocznym szczytem inflacji.

"Zwłaszcza w kontekście działań interwencyjnych rządu na rynku paliw (obniżka akcyzy i VAT oraz wprowadzenie ceny maksymalnej). Ustalone na dziś przez ministra energii ceny maksymalne benzyn i oleju napędowego są ok. 13-14 proc. niższe niż poziomy, które widzieliśmy na stacjach paliw pod koniec ubiegłego tygodnia" napisali w komentarzu do danych GUS ekonomiści ING BSK.

Z kolei zdaniem głównego ekonomisty Santander Bank Polska Piotra Bielskiego w tym roku dalszych obniżek stóp procentowych najprawdopodobniej nie będzie. Jego zdaniem taki będzie efekt powolnego spadku cen ropy naftowej. 

Zdaniem ekonomistów dane są jednak bardziej "słodkie" niż "gorzkie" skoro prognozy dotyczące inflacji sięgały nawet 3,5 proc. - To powinny być dane, które zinterpretujemy oddechem ulgi, że ten "szok paliwowy" po pierwsze się nie rozlewa, a po drugie, sam szok nie był tak duży, jak można się było tego spodziewać - skomentowała w audycji "EKG. Ekonomia, Kapitał, Gospodarka" Marta Petka-Zagajewska, szefowa zespołu analiz makro w PKO Banku Polskim.

Rozmówczyni Wojciecha Kowalika zwróciła uwagę, że zaskoczyły dwie rzeczy. Po pierwsze mniejsza skala niespodzianki, czyli ceny żywności. A to jest bardzo ważne z punktu widzenia obywateli, gdyż jest to dominująca kategoria, na którą przeznaczamy nasze pieniądze. - Zakładaliśmy, że efekt zbliżających się świąt może wypchnąć ceny w górę, a tu zaskoczyła nas rzeczywistość in plus - dodała ekonomistka. Jak dodała, największą niespodzianką był ten "największy strach", czyli ceny paliw.

- One oczywiście zwiększyły się znacząco, bo o ponad 15 proc., i to jest najsilniejszy ruch od 2022 roku, czyli od poprzedniego szoku energetycznego, z którym mierzyła się światowa gospodarka, natomiast obawialiśmy się, że ten wzrost może przekroczyć nawet 20 proc. Więc ten obraz świata, który nakreślił nam dziś GUS, jest obrazem nieco korzystniejszym. Sprawia też, że te perspektywy na następne miesiące mogą budzić mniej obaw - podsumowała ekonomistka.

Źródło: TOK FM, PAP, fot.Artur Szczepanski/REPORTER/East News