Jest wyrok ws. wskaźnika WIBOR. Wyjaśniamy, co decyzja TSUE oznacza dla klientów
Umowy o kredyt w złotych - oparte o wskaźnik WIBOR - nie naruszają co do zasady unijnych przepisów o prawach konsumentów. Taki wniosek płynie z czwartkowego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Co to oznacza dla kredytobiorców i sektora bankowego? Maciej Samcik z serwisu "Subiektywnie o Finansach" mówił w TOK FM, że wyrok może być rozczarowujący dla niektórych klientów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co zdecydował TSUE ws. klauzul zawierających WIBOR?
- Czy wyrok - jak zapowiadały niektóre kancelarie - jest rzeczywiście przełomowy?
- Jak na wyrok TSUE zareagował Związek Banków Polskich?
- Którzy kredytobiorcy mogą być rozczarowani decyzją TSUE?
Część kancelarii prawnych zapowiadała, że czwartkowy wyrok TSUE będzie przełomowy dla osób, które zaciągnęły kredyt w złotych oparty o WIBOR. W praktyce żadnego wstrząsu nie ma. Trybunał stwierdził bowiem, że klauzula umowy zawierająca taki wskaźnik "nie powoduje - co do zasady - sama w sobie znaczącej nierównowagi między stronami na niekorzyść konsumenta". Innymi słowy: to, że dana umowa zawiera odniesienie do WIBOR-u, nie narusza automatycznie praw klientów banków, a takie zapisy nie są z definicji nieuczciwe.
Sędziowie tłumaczą, że WIBOR - czyli wskaźnik oprocentowania - jest kontrolowany przez organy krajowe. Dodatkowo Komisja Europejska uznała go za jeden z kluczowych wskaźników referencyjnych, który podlega zaostrzonym wymogom "mającym na celu zapewnienie ich integralności i solidności".
Co może zbadać polski sąd?
TSUE jednocześnie potwierdził, że klauzule zawierające WIBOR mogą być badane przez polskie sądy pod kątem tego, czy takie zapisy umów są zgodne z unijną dyrektywą w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich.
Takie klauzule powinny być "przejrzyste", przy czym - zdaniem Trybunału - wymóg przejrzystości nie oznacza, że to bank ma dostarczać klientowi szczegółowych informacji o sposobie wyliczania WIBOR-u. Bank może jedynie odsyłać konsumenta do administratora wskaźnika, który ma obowiązek publikować i udostępniać takie informacje. "Wszelkie dodatkowe informacje przekazane przez bank w danym wypadku nie powinny przedstawiać zniekształconego obrazu tego wskaźnika" - czytamy w komunikacie prasowym TSUE.
W dużym skrócie: krajowy sąd nie może badać i kwestionować sposobu obliczania WIBOR-u, może natomiast badać, w jaki sposób informacja o tym została przekazana klientowi. Taka informacja - zdaniem TSUE - nie musi jednak być wyczerpująca, wystarczy odesłanie konsumenta do administratora wskaźnika.
Część kredytobiorców będzie rozczarowana
Maciej Samcik z serwisu "Subiektywnie o Finansach" mówił w TOK FM, że wyrok Trybunału może być rozczarowujący dla tych klientów, którzy mieli nadzieje na automatyczne podważanie umów z WIBOR-em i masowe wygrane w sądach.
Jego zdaniem treść orzeczenia nie pozwala na powtórkę z kredytów frankowych. - Jeśli chodzi o kredyty frankowe, to dziś w zasadzie wystarczy pójść do sądu, napisać pozew, powołać się na kilka orzeczeń TSUE i ten proces w zasadzie z automatu się wygrywa. Z WIBOR-em to się nie wydarzy i to rzeczywiście może być zawód dla kogoś, kto myślał, że tak się to skończy - tłumaczył gość popołudniowego "EKG".
Dziennikarz dodawał, że wyrok był do przewidzenia i - w jego ocenie - jest sprawiedliwy.
- My, niestety, w ostatnich latach idziemy w niebezpiecznym kierunku przeciążania konsumenta informacjami. To oznacza, że jest coraz więcej obowiązków informacyjnych, klientowi trzeba coraz więcej powiedzieć, w związku z tym dokumenty są coraz bardziej obszerne, umowy coraz większe i na koniec dnia ten klient wie mniej zamiast więcej - komentował Samcik.
- Oczywiście konsument powinien wiedzieć jak najwięcej o WIBOR: jak on powstaje, z czego się składa, jak jest wyliczany. Natomiast z drugiej strony są instytucje i krajowe, i europejskie, które pilnują, żeby te wskaźniki były dobrze wyliczane - dodawał.
Związek Banków Polskich komentuje
Orzeczenie TSUE skomentował już Związek Banków Polskich. W krótkim komunikacie czytamy, że sędziowie z Luksemburga potwierdzili, co podlega kontroli polskich sądów, a co nie.
"Sąd nie może badać metody ustalania wskaźnika WIBOR", a Trybunał "nie podzielił zarzutów podważających wiarygodność i rynkowość" tego wskaźnika - informuje ZBP. "Wymóg przejrzystości przewidziany w dyrektywie 93/13 nie zobowiązuje kredytodawcy do bezpośredniego przekazywania bardziej szczegółowych informacji na temat metody wyznaczania wskaźnika referencyjnego" - podkreśla związek.
TSUE odpowiada na wątpliwości polskiego sądu
Czwartkowy wyrok unijnego Trybunału Sprawiedliwości to odpowiedź na pytania zadane przez polski sąd. Wątpliwości dotyczą sprawy z 2019 roku, w której klient zarzucił jednemu z banków przerzucenie na konsumenta całego ryzyka związanego z wysokością stóp procentowych.
"Konsument utrzymuje (...), że klauzula umowna dotycząca stopy procentowej jest nieuczciwa i w związku z tym nie jest dla niego wiążąca. Zarzuca bankowi, że nie wyjaśnił mu w sposób rzetelny, wyczerpujący i zrozumiały, w jaki sposób obliczany jest WIBOR 6M, jakie czynniki wpływają na jego wartość oraz jaką rolę odgrywają same banki w ustalaniu tego wskaźnika" - przypomina Trybunał.
Źródło: TOK FM