,
Obserwuj
Gospodarka

"Kompromitacja dla premiera". Szef związkowców ostro o skasowanej reformie

Tomasz Setta
3 min. czytania
08.01.2026 17:40

Jeśli nie chcemy stracić 11 miliardów złotych, to musimy wrócić do tego projektu - tak o wyrzuconej do kosza reformie Państwowej Inspekcji Pracy mówił w TOK FM przewodniczący OPZZ Piotr Ostrowski. Lider związkowców w mocnych słowach skrytykował też premiera za brak konsekwencji w tej sprawie.

Szef OPZZ Piotr Ostrowski
Szef OPZZ Piotr Ostrowski
fot. Pawel Wodzynski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie rozwiązania tej sytuacji widzi szef OPZZ?
  • Jak ocenia skalę umów śmieciowych?

Na początku tygodnia premier Donald Tusk poinformował, że jego rząd nie będzie dalej pracować nad projektem zmian w Państwowej Inspekcji Pracy. W odpowiedzi na to Lewica deklaruje, że nie porzuca tematu i chce dalszych dyskusji o reformie. Zwłaszcza, że przyznanie inspektorom nowych uprawnień to jedno ze zobowiązań Polski, zapisanych w Krajowym Planie Odbudowy.

Szef OPZZ w rozmowie z TOK FM nie krył zdziwienia woltą szefa rządu. - Powiem szczerze, że nic z tego nie rozumiem, albo bardzo niewiele. To niezwykle zaskakująca decyzja premiera, absolutnie się jej nie spodziewałem. Zwłaszcza, że to szef rządu zaakceptował ten kamień milowy, na podstawie którego mamy przeprowadzić reformę Państwowej Inspekcji Pracy - mówił w porannym "EKG" Piotr Ostrowski.

Zapytany, czy to kompromitujące dla premiera, że wyrzuca do kosza projekt, na który zgodziła się cała Rada Ministrów, związkowiec odpowiedział krótko: "Tak jest, to jest dokładnie to".

- Rząd podejmuje pewne decyzje, zobowiązuje się do zrobienia czegoś wobec instytucji europejskich, z którymi chcemy prowadzić rzetelną i uczciwą politykę. Do czegoś się zobowiązujemy, nad czymś pracujemy. Te prace trwają wiele miesięcy, one są trudne, wywołują spory. A premier decyduje się wyrzucić wszystko do kosza, zrezygnować i zamknąć sprawę, jak sam powiedział - mówił Ostrowski.

Umowy śmieciowe - "marginalny" problem?

Lider związkowców widzi w tej sytuacji trzy rozwiązania. Pierwsze z nich to negocjacje z Komisją Europejską i zmiana treści kamienia milowego. Ale tu - jego zdaniem - rozmowy z Brukselą mogą być bardzo trudne. Druga opcja to przygotowanie nowego projektu ustawy o reformie PIP. Trzecie wyjście to brak zmian w KPO, ale też brak odpowiednich przepisów o inspekcji. Tyle, że to ostatnie rozwiązanie naraża Polskę na utratę części wypłat z Krajowego Planu Odbudowy.

- Jeśli nie chcemy stracić tych 11 miliardów złotych, to musimy wrócić do tego projektu. Ostudźmy emocje, wróćmy do rozmowy i procedujmy ten projekt, bo nie mamy czasu - apelował szef OPZZ.

Gość porannego "EKG" odniósł się też do argumentów przedsiębiorców, którzy twierdzą, że problem umów śmieciowych na polskim rynku pracy jest marginalny. - Po pierwsze, my za bardzo nie wiemy, jaka jest skala tego zjawiska. Nikt tego nie bada, nikt tego nie liczy. My możemy to sobie szacować, ale nie wiemy, ile tych fałszywych umów śmieciowych jest na rynku pracy. A po drugie: jeżeli to jest sprawa marginalna, to w czym jest problem? - pytał retorycznie Ostrowski.

Większość Polaków za reformą PIP

Związkowiec przypomniał też ostatnie badania opinii publicznej. W sondażu IBRIS dla "Rzeczpospolitej" ponad 60 proc. pytanych deklaruje, że jest za przyznaniem inspektorom pracy prawa do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę - tam gdzie zatrudnienie spełnia warunki stosunku pracy.

- Co więcej, ten kamień milowy nie spadł nam z nieba. To jest problem od wielu lat, problem segmentacji rynku pracy, fałszywego samozatrudnienia i fałszywych umów cywilnoprawnych, na które Komisja Europejska zwraca Polsce uwagę w ramach corocznego przeglądu semestru europejskiego. To nie jest wiedza tajemna, że Komisja Europejska apeluje do Polski od wielu lat o to, żeby ten problem rozwiązać - mówił przewodniczący OPZZ.

źródło: TOK FM