,
Obserwuj
Gospodarka

Litr benzyny za 10 złotych? Wszystko zależy od sytuacji na Ormuz

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
19.02.2026 20:43

Iran ogłosił, że zamyka Ormuz. W okolicy irańskie wojsko odbywało manewry, zdecydować więc miały względy bezpieczeństwa. Choć zamknięcie było czasowe i częściowe, to i tak uczestnikom światowych rynków surowcowych ścierpła skóra, bo blokada Ormuz to najczarniejszy energetyczny koszmar. Od "przejezdności" morskiej drogi biegnącej przez tę bliskowschodnią cieśninę zależy kondycja globalnej gospodarki, za Oceanem być może także skład Kongresu i polityczna przyszłość kraju i stan każdego domowego budżetu.

Paliwa zdrożeją? Wszystko zależy od sytuacji na Ormuz
Paliwa zdrożeją? Wszystko zależy od sytuacji na Ormuz
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Iran zamknął - choć na szczęście tylko na chwilę - cieśninę Ormuz?
  • Jak ważne to miejsce dla światowego transportu ropy naftowej?
  • Jaki czarny scenariusz mógłby się ziścić przy całkowitej blokadzie tego przesmyku?

Na początek rzut oka na mapę Bliskiego Wschodu, na szlak morski łączący Zatokę Perską z otwartym oceanem. Na tym szlaku znajduje się wąskie przejście morskie szerokości mniej więcej 50 kilometrów (w najwęższym miejscu to około 30 kilometrów), na południowym brzegu cieśniny leżą Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskich, a na północnym - Iran. Cieśnina jest na tyle głęboka, że "przejadą" przez nią nawet największe na świecie tankowce, a także specjalistyczne gazowce oraz wszystkie mniejsze statki handlowe, kontenerowce, drobnicowce i tak dalej.

Dlaczego to miejsce znajduje się na czele listy najbardziej strategicznych punktów na świecie? Bo przez Ormuz płyną transporty największych producentów ropy naftowej i gazu z Bliskiego Wschodu. Nad Zatoką Perską położone są Irak, Kuwejt, Katar, Emiraty, Arabia Saudyjska oraz Iran. W Kuwejcie znajdują się największe na świecie złoża gazu, Arabia Saudyjska to czołowy producent ropy naftowej. Iran chociaż oficjalnie ropą handlować nie może, od lat korzysta z szarej strefy i sprzedaje surowiec mimo amerykańskich sankcji. Przez Ormuz płyną więc statki ze skroplonym gazem oraz ropą na wschód, przede wszystkim do Indii i Chin, a także na zachód, do Europy przez inną cieśninę Bab-al-Mandab i Morze Czerwone, a potem skrótem przez Suez na Morze Śródziemne. I najważniejsze: innej drogi transportu bliskowschodniej ropy - prawie nie ma.

Kto na blokadzie ucierpiałby najbardziej?

Tu zaskoczenia nie będzie - to Azja. Międzynarodowa Agencja Energii oblicza, że do krajów azjatyckich trafiło ponad 80 procent surowców energetycznych opuszczających Ormuz. Same Chiny kupują niemal cały naftowy eksport z Iranu. Przez cieśninę płynie też prawie połowa indyjskiej ropy naftowej i 60 proc. jej importu gazu ziemnego. Korea Południowa przewozi tym szlakiem dwie trzecie swojej ropy, a Japonia aż trzy czwarte. Czy Iran może legalnie ten szok zafundować?

Zgodnie z prawem międzynarodowym państwo sprawuje kontrolę w promieniu około 20 kilometrów od linii brzegowej. Co oznacza, że w najwęższym miejscu Cieśnina Ormuz i jej szlaki żeglugowe znajdują się w całości na wodach terytorialnych Iranu i Omanu. Z drugiej strony prawo morskie jest jasne: nikomu nie wolno blokować neutralnego ruchu morskiego. Gdyby więc Iran zechciał zamknąć trasę, musiałby sięgnąć po argument siły i na przykład zaminować swoje wody przybrzeżne. Ale są też metody mniej radykalne, dla cywilnego transportu morskiego równie dotkliwe.

Na przykład nękanie statków łodziami motorowymi czy ataki dronami, stosowane przez jemeńskich piratów po drugiej stronie Półwyspu Arabskiego do blokowania drogi statkom na Morze Śródziemne. Ta blokada kosztowała światową gospodarkę miliardy dolarów, a jej skutki odbijały się na cenach w każdym zachodnim markecie. Jest też metoda przetestowana przez rosyjskich sabotażystów na Bałtyku - zakłócanie sygnału GPS, bez którego bezpiecznie żeglować się nie da. Już wcześniej w czerwcu w cieśninie Ormuz doszło z tego powodu do zderzenia dwóch tankowców i tygodniowej technicznej blokady szlaku. Zaraz po wypadku ceny ropy wzrosły średnio o 3 proc., a koszty ubezpieczenia jednostek żeglujących przez Zatokę Perską - o ponad 300 proc.. Z tego powodu część firm całkowicie zrezygnowała ze zleceń na tę trasę. Mimo wielokrotnych gróźb i wojny tankowców w latach 80. Iran nigdy cieśniny na głucho nie zamknął, bo najmocniej na tym ucierpiałby on sam.

Największy w regionie eksporter - Arabia Saudyjska - ma wybór, to rurociąg do terminalu nad Morzem Czerwonym. Podobnie Zjednoczone Emiraty Arabskie. Wyjścia nie mają Irak, Kuwejt i Katar - ten ostatni dla dostaw skroplonego gazu ziemnego, który kupuje także Polska. No i oczywiście Iran, który w ubiegłym roku przez Ormuz wysłał w świat najwięcej ropy w swojej historii.

Czy czarny scenariusz się ziści?

Na koniec o najczarniejszym koszmarze, czyli scenariuszu, w którym świat zostaje pozbawiony jednej piątej ropy z powodu blokady 30 km przesmyku morskiego na Bliskim Wschodzie. W tym dramatycznym scenariuszu ropa kosztuje nawet 150 dolarów za baryłkę, czyli ponad dwa razy więcej niż obecnie. Te 150 dolarów to prognoza, która pojawiła się na rynku, gdy w czerwcu Amerykanie zaatakowali w Iranie instalacje wojskowe. Ile przy takiej cenie ropy kosztowałby w Polsce litr benzyny? W zależności od kursu złotego - możliwe, że nawet 10 złotych, o połowę więcej niż dzisiaj. Kto nie pamięta - historycznie rekordowo było w lecie po wybuchu wojny w Ukrainie, gdy paliwo kosztowało ponad 8 złotych.

I teraz dobre wiadomości. Po pierwsze: świat ma dzisiaj więcej ropy niż potrzebuje. Na morzach i ocenach na tankowcach zmagazynowana jest rekordowa ilość surowca, więc potencjalny ubytek z powodu blokady Ormuz nie będzie tak dotkliwy, jak mógłby być bez systemowej nadwyżki produkcji. I po drugie: Iran deklaruje, że jest gotów do porozumienia z Amerykanami, którzy mają w ręku argument siły - okręty marynarki wojennej zaparkowane w regionie. Oraz kolejne: pomimo trwającego sporu - stabilną cenę ropy na rynkach międzynarodowych i wyjątkowo niską cenę benzyny na amerykańskich stacjach benzynowych. Cenę, która może zaważyć o wyniku jesiennych wyborów do Kongresu.

źródło: TOK FM