O ile wzrosną ceny paliw? "Rynki mogą 'wydmuchać' je gdzieś w niebiosa"
Uderzenie Stanów Zjednoczonych w Iran może odbić się na polskiej gospodarce. Ale skutki wojny na Bliskim Wschodzie są dziś bardzo trudne do oszacowania. - Nie jestem w stanie powiedzieć, jak daleko to zabrnie, bo rynki finansowe są nieobliczalne - mówił w TOK FM Piotr Kuczyński z domu inwestycyjnego Xelion.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak mogą kształtować się ceny paliw?
- Jaką decyzję w sprawie stóp procentowych może podjąć RPP?
Pierwsza reakcja rynków na weekendowe ataki USA i Izraela była dość gwałtowna. W poniedziałek rano ceny ropy naftowej podskoczyły o nawet 9 procent, przebijając poziom 80 dolarów za baryłkę. W ciągu dnia sytuacja nieco się uspokoiła, podobnie było też na większości europejskich giełd.
- Inaczej mówiąc, widać zaniepokojenie, i to jest oczywiste, ale nie widać przerażenia - komentował w porannym "EKG" analityk rynków finansowych, Piotr Kuczyński. Jego zdaniem dużo teraz zależy od dalszego rozwoju sytuacji. Kluczowe będzie przede wszystkim to, jak długo potrwa konflikt na Bliskim Wschodzie.
- Podwyżki rzędu 8-10 procent to nie jest nic nadzwyczajnego, ale gdyby cieśnina Ormuz była naprawdę na stałe zamknięta, to mielibyśmy dużo wyższe ceny. Na razie to jest relatywnie umiarkowany wzrost cen ropy - dodawał ekspert. Cieśnina Ormuz to kontrolowana przez Iran droga do Zatoki Perskiej. Eksperci szacują, że przepływa tamtędy nawet jedna piąta światowego transportu ropy naftowej.
Czy w dalszej perspektywie grozi nam scenariusz z paniki po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, kiedy ceny ropy przekroczyły rekordowy poziom 100 dolarów za baryłkę? Gość TOK FM ze stawianiem tak daleko idących prognoz jest ostrożny.
- No ja taki wyrywny nie jestem. Nie potrafię powiedzieć, jak daleko to zabrnie, bo rynki finansowe są naprawdę nieobliczalne i jeżeli zobaczą, że jest możliwość dużego zarobku, to oczywiście mogą "wydmuchać" te ceny gdzieś w niebiosa. Ale proszę brać pod uwagę, że to (co obserwujemy - red.) to jest tylko chwilowy wzrost cen i pytanie, jak długo będzie trwał - dodawał analityk.
Stopy procentowe jednak nie spadną?
Pewnym nieoczywistym skutkiem wojny na Bliskim Wschodzie może być opóźnienie obniżek stóp procentowych w Polsce. Takiego scenariusza nie wykluczyła w TOK FM dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Towarzystwa Ekonomistów Polskich.
Rada Polityki Pieniężnej zbiera się w tym tygodniu i większość analiz zakładała w marcu ścięcie głównej stopy NBP. Ale to były prognozy sprzed ataku na Iran. Pytanie, na ile członkowie RPP wezmą teraz pod uwagę argument w postaci wojny.
- Oczywiście nie wiem, co zrobi Rada Polityki Pieniężnej - mówiła w popołudniowym "EKG" dr Starczewska-Krzysztoszek. - Mam nadzieję, że przynajmniej będzie to przedmiotem dyskusji i nie ukrywam, że gdybym to ja była członkinią RPP, to na pewno optowałabym zdecydowanie za rozwiązaniem "wait & see", czyli poczekajmy do jednoznacznego wyjaśnienia sytuacji na Bliskim Wschodzie i wtedy ewentualnie w kwietniu będziemy podejmować decyzję - dodawała ekonomistka.
źródło: TOK FM