Odważnie sięgamy do portfeli. Zaskakujące dane o sprzedaży
Pokazująca naszą skłonność do zakupów sprzedaż detaliczna w październiku rosła w rocznym tempie 5,4 procent, co przebiło wszelkie prognozy. Co ciekawe, kupujemy towary, o których jeszcze rok, dwa lata temu mogliśmy jedynie pomarzyć. - Nie kupujemy tego, co musimy, a kupujemy to, co chcemy - mówi Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Skąd taki zapał do wydawania pieniędzy w sklepach?
- Jakie rzeczy kupujemy?
- Co z pensjami i inflacją?
Na zakupach odważnie sięgamy do portfela. - Konsument nabrał w październiku rozpędu - mówi Anna Wojtyniak-Stefańska, ekonomistka PKO Banku Polskiego. I zwraca uwagę, że wzrost dotyczył większości kategorii. Kupujemy szeroko: samochody (o prawie 16 proc. w górę niż rok temu), sprzęt RTV, AGD i meble, czyli tak zwane dobra trwałego użytku (roczny wzrost o 14 proc.), odzież i obuwie (o 9 proc. więcej). Utrzymuje się natomiast stagnacja lub spadek sprzedaży żywności, napojów i wyrobów tytoniowych. "Konsument w formie, a szczególnie cieszy wysoka sprzedaż dóbr trwałego użytku" - piszą w swoim komentarzu do danych o sprzedaży detalicznej ekonomiści banku Pekao SA. Skąd nasz pęd do kupowania nowych lodówek, telewizorów, pralek i mebli?
Po pierwsze - bo nas na to stać. Pensje w ostatnich latach rosły w solidnym tempie; po inflacyjnym szoku który nadszarpnął nasze oszczędności, już je odbudowaliśmy. Jako konsumenci zachowaliśmy się tu rozsądnie: najpierw odbudowaliśmy poduszkę finansową, a dopiero później ruszyliśmy na zakupy. Po drugie - mija "termin trwałości" sprzętów, które kupowaliśmy w pandemii. Zamknięci w domach nie mogliśmy wydawać na wyjazdy, restauracje, rozrywki, więc pieniądze szły na potrzebne w domach nowe lodówki, pralki, meble, telewizory, komputery. Te sprzęty służyły nam przez kilka lat, ale właśnie w wielu przypadkach domagają się wymiany. A że jako konsumenci poczuliśmy się na tyle pewnie finansowo, że możemy sobie pozwolić na większe wydatki, to ruszyliśmy do sklepów.
- Ocena możliwości dokonywania ważnych zakupów wśród konsumentów jest najwyższa od pandemii, to pokazuje, że faktycznie konsument czuje się pewnie i dobrze ocenia swoją zdolność do dokonywania ważnych zakupów: mamy na myśli samochody, meble - zakupy "większego kalibru" - mówiła w TOK FM Anna Wojtyniak-Stefańska, ekonomistka PKO Banku Polskiego.
Inflacja opanowana, zarobki hamują
Co ciekawe, taki wzrost sprzedaży detalicznej pojawia się w momencie, w którym swój pęd wzrostowy właśnie wytracają pensje. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, wynagrodzenia w średnich i większych firmach rosły w październiku w tempie 6,6 procent. Niezłym, ale najwolniejszym od wielu miesięcy. - Pracownikom brakuje już argumentów w negocjacjach z pracodawcami, których mogli używać wcześniej, czyli "prosimy o podwyżkę w związku z tym, że ceny w gospodarce rosną szybko" - mówi Krystian Jaworski, starszy ekonomista Credit Agricole.
Teraz inflacja jest już opanowana, więc i inflacyjny argument na pracodawców nie działa. Dlatego pensje dalej będą rosły, ale już coraz wolniej. Ale to, co dla pracowników jest nienajlepszą wiadomością, jest bardzo dobrą wiadomością dla nas jako konsumentów. Płace to jeden z głównych kosztów działalności przedsiębiorstw: jeśli rosną szybciej, to przedsiębiorstwa są zmuszone podnosić ceny swoich produktów. Jeśli płace rosną wolniej, to przekłada się w mniejszym stopniu na wzrost cen. - A to też pomaga obniżać się inflacji, więc tak, jest to dla nas dobra informacja, jeśli patrzymy w kontekście zmieniających się cen produktów w gospodarce - dodaje Krystian Jaworski z Credit Agricole. Bo niższe podwyżki płac, to mniejsze podwyżki cen produktów i usług, w których pensje są szczególnie ważnym kosztem działalności.
Nam, konsumentom, powinna być wdzięczna cała polska gospodarka. Bo okazujemy się tym silnikiem, który w tym roku nie zawiódł i który napędza cały wzrost gospodarczy. Na razie ekonomiści mówią o widocznym w danych mocnym początku ostatniego kwartału tego roku. A przed nami jeszcze zakupy świąteczne, na których też zapewne nie będziemy oszczędzać.