Ostra zima zaskoczyła ekonomistów. Rzuciliśmy się po swetry, kurtki i ciepłe buty
W styczniu my przecieraliśmy oczy ze zdumienia patrząc na termometry, a teraz ekonomiści przecierają oczy ze zdumienia, jak bardzo dawno niewidziana ostra zima odcisnęła się na całej gospodarce. Bo efekty mrozów widać i na budowach, i w przemyśle, i w sklepach - w całym zestawie danych, które co miesiąc opisują jej stan.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak styczniowe mrozy zmroziły całą polską gospodarkę?
- Jak twarde dane pokazały, że ruszyliśmy do sklepów po swetry, czapki, kurtki i ciepłe buty?
- Czy uda się nadrobić to, co z początkiem roku zatrzymała zima?
Zacznijmy od budów, bo tu mróz i śnieg uderzyły z całą mocą. W styczniu produkcja budowlano-montażowa, czyli wszystko to, co się buduje i remontuje: od bloków mieszkalnych po drogi - spadła w skali roku o blisko 13 procent. Ale prawdziwy pogrom widać w danych miesięcznych, bo w porównaniu z grudniem produkcja spadła o... dwie trzecie! A to zaskoczyło wszystkich ekonomistów, którzy nie spodziewali się, że będzie aż tak źle.
Eksperci PKO Banku Polskiego wskazują, że zarówno niskie temperatury, jak i padający śnieg mogły utrudnić lub ograniczyć opłacalność części robót. W praktyce oznacza to tyle, że budowy po prostu stanęły. I to nie tylko w styczniu, bo mróz przeciągnął się na dużą część lutego, więc - jak prognozują eksperci mBanku - "luty będzie prawdopodobnie bardzo podobnie słaby". A to, co stanęło w styczniu i lutym, trzeba będzie nadrabiać w kolejnych miesiącach tego roku.
Problemy z silnikiem
Mróz odcisnął swoje piętno także na przemyśle, a to bardzo ważny silnik gospodarki, który od dawna ma problem z tym, żeby na dobre zaskoczyć. W styczniu ten problem nie zniknął: po bardzo dobrym grudniu, początek roku przyniósł spadek produkcji przemysłu o 1,5 procent w skali roku. Może niewielki, ale zawsze spadek, który objął zdecydowaną większość klocków tej przemysłowej układanki: od wyrobów metali przez produkcję mebli aż po - jak to określa Główny Urząd Statystyczny - "wyroby z drewna, korka, słomy i wikliny".
Ale jest jeden element, który zaskoczył i który rósł tym bardziej, im mocniej spadały słupki na termometrach. Bo drugim najsilniej rosnącym sektorem w polskim przemyśle - rosnącym o 20 procent - były energetyka i ciepłownictwo. A to oznacza, że kiedy na zewnątrz trzaskał mróz, siedzieliśmy w domach i odkręcaliśmy kaloryfery, a elektrownie i elektrociepłownie pracowały na pełnych obrotach. Niemniej - obraz przemysłu był mizerny. "Scenariusz pogodowo bardzo słabych danych dopełniony" - pisali analitycy mBanku, a ekonomiści z duszą na ramieniu czekali na dane z kolejnego silnika gospodarki, czyli ze sprzedaży detalicznej, a więc o kondycji nas, konsumentów.
Konsumenci "dali radę"
I patrząc w te dane, odetchnęli z ulgą. Tu mamy całą kopalnię ciekawych danych pokazujących jak ostra zima na nas wpłynęła. "Sroga zima niestraszna konsumentowi" - to ponownie ekonomiści mBanku. Mróz nie przeszkodził nam w wycieczkach do sklepów - sprzedaż wzrosła o blisko 4,5 procent w skali roku - bardziej od oczekiwań. Nie kupowaliśmy więc mniej, ale kupowaliśmy co innego, bo widać wyraźną zimową zmianę w strukturze naszych zakupów. O blisko 20 procent wzrosła sprzedaż odzieży i obuwia - ruszyliśmy po ciepłe kurtki, płaszcze, swetry, czapki, szaliki i zimowe buty. Widocznie - jak wskazują ekonomiści banku ING - po poprzednich, w miarę ciepłych zimach, nie byliśmy przygotowani na kilkunastostopniowe mrozy. Swoje dołożyły też tradycyjne styczniowe wyprzedaże, a zalegające dotychczas na półkach wełniane swetry i grube kurtki szły jak ciepłe bułeczki.
To po pierwsze, po drugie: wyhamowała sprzedaż paliw. A to oznacza, że siedzieliśmy w domach i niechętnie wyjeżdżaliśmy. Choć możliwe, że w czasie mrozów nasze samochody miały problem z odpaleniem, albo w ogóle nie chcieliśmy skrobać szyb i ich odśnieżać, więc zostawialiśmy je na parkingach i do pracy jeździliśmy komunikacją. Po trzecie: niezła w styczniu była sprzedaż żywności i mocno wzrosła sprzedaż książek - a zatem z przekąską w ręce siedzieliśmy w domu pod kocem i czytaliśmy.
Dawno nie mieliśmy tak ostrej zimy, dawno pogoda tak nie namieszała w danych i dawno dane tak jaskrawo nie pokazywały naszych zachowań. "Zima zaskakuje nie tylko drogowców!" - tak te liczby z gospodarki podsumowali ekonomiści ING. Jeszcze w danych za luty zobaczymy zapewne ciąg dalszy wpływu zimy, ale z idącą odwilżą gospodarka będzie odrabiać to, co ją zmroziło. I w ostatecznym rozrachunku mróz uda się pokonać, bo ekonomiści szacują, że po słabym początku roku, gospodarka z wiosną ruszy z kopyta i z perspektywy całego roku styczniowy mróz pozostanie tylko wspomnieniem, a jego wpływ stopnieje jak śnieg.
źródło: TOK FM