,
Obserwuj
Gospodarka

Polska gospodarka na trójkę z plusem. Jedna grupa nie chce się rozwijać

Wojciech Kowalik
3 min. czytania
02.02.2026 13:44

Obraz polskiej gospodarki rysuje się nieźle, bo 3,6 procent to całkiem dobry wynik, najlepszy od trzech lat. Choć - wyraźnie słabszy od postcovidowego boomu, i dlatego pozostawia pewien niedosyt. Mimo to, na tle innych państw Unii prawdopodobnie zaświecimy.

fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co pomogło naszej gospodarce w osiągnięciu jednego z najlepszych wyników w Unii?
  • Jaką kondycję nas, konsumentów pokazuje ta liczba?
  • Czy to dobry jeszcze lepszego początek?

Przede wszystkim gospodarka powinna być wdzięczna nam, konsumentom. A my jej. Dlaczego?

Bo taki solidny wzrost gospodarczy na nasze codzienne życie ekonomiczne przekłada się całkiem konkretnie. Nasza konsumpcja, czyli to co wydajemy, rosła w ubiegłym roku dzięki rosnącym wynagrodzeniom. Bo te pozwalają nam nie tylko zwiększać wydatki, ale też odkładać - a oszczędności wzmacniają poczucie finansowej stabilności. Co więcej, nie ograniczamy się już do podstawowych wydatków na żywność czy rachunków za mieszkanie. Zaczęliśmy wydawać odważniej - ostatnie miesiące to wyraźny wzrost zakupów tak zwanych dóbr trwałych, czyli mebli, lodówek, pralek, telewizorów. Wymieniamy starsze sprzęty, które na potęgę kupowaliśmy w pandemii, a robimy to, bo nas na to stać. Nie oszczędzamy też na usługach: wyjeżdżamy na wakacje, dbamy o zdrowie, wychodzimy do restauracji. Słowem - przez lata zamiast nowego telewizora, woleliśmy pojechać na zagraniczną wycieczkę. Teraz chcemy i telewizor, i wycieczkę. I właśnie to napędza całą gospodarkę.

Problem z mniejszymi firmami

Jest jeszcze drugi silnik gospodarki, który jednak nie może na dobre zaskoczyć. To inwestycje, które wprawdzie przyspieszają, ale do ideału wciąż daleko. Bo na razie swoje paliwo do tego silnika dolewają inwestycje zbrojeniowe oraz te związane z wydawaniem pieniędzy unijnych. Gorzej z inwestycjami firm, które - jak mówią ekonomiści - kuleją tak jakby zwłaszcza mniejsze firmy nie chciały się rozwijać. W tym roku z inwestycjami ma być już lepiej, zwłaszcza z tymi państwowymi i mają one dodawać coraz więcej do wzrostu całej gospodarki.

Z naszym wzrostem gospodarczym na solidną trójkę z plusem fenomenalnie wypadniemy na tle całej Europy. Bo gdyby nie zadyszka tam, to u nas mogłoby być jeszcze lepiej. Niemcy w ubiegłym roku wprawdzie cudem uniknęły recesji, ale to wcale nie jest powód do radości. To nasz największy partner handlowy, więc ekonomiści wyliczają, że gdyby rosły zgodnie z wieloletnim trendem, a przemysł radził sobie lepiej, wtedy prawdopodobnie w Polsce moglibyśmy obserwować wzrost gospodarczy rzędu 4-4,5, a może nawet 5 procent. A tak - musimy zadowolić się trójką z plusem, choć ta da nam zapewne miejsce na podium w Europie.

Czy zatem odczyt za ubiegły rok to dobre lepszego początki? Możliwe że tak, bo ekonomiści nie wykluczają, że w tym roku na liczniku PKB będziemy widzieć nawet czwórki. I choć wynagrodzenia już nie będą rosły w takim tempie jak rok, dwa lata temu, konsumpcja może trochę wyhamować, to wyniki finansowe firm są całkiem satysfakcjonujące, pieniądze unijne płyną, więc nasz wzrost będą bardziej pompować inwestycje.

A dobre informacje z całej gospodarki na końcu przełożą się na dobre informacje dla naszych kieszeni: bo mamy pracę, zarabiamy w niej, a z tych pieniędzy jesteśmy w stanie sfinansować mniejsze i większe zakupy i jeszcze coś odłożyć.

źródło: TOK FM