,
Obserwuj
Gospodarka

Posypią się gigantyczne kary? Nie tylko Tusk apeluje do von der Leyen. "Trzeba przesunąć priorytety"

Aleksandra Gruszczynska
2 min. czytania
07.12.2025 12:31

Premierzy sześciu państw Unii Europejskiej: Polski, Węgier, Słowacji, Włoch, Czech i Bułgarii, napisali list do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Liderzy tych krajów domagają się przeglądu unijnych regulacji dotyczących sektora motoryzacyjnego. Jak mówił w TOK FM prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego Jakub Fraś, cele są absolutnie nierealistyczne, bo zostały określone kilka lat temu, kiedy pewnych zdarzeń nie można było przewidzieć. 

Auta w korku
Auta w korku
fot. Karol Makurat/Reporter/ East News

Premierzy tych sześciu państw Wspólnoty ostrzegają, że obecne przepisy osłabiają konkurencyjność europejskich producentów i prowadzą do ograniczania tej gałęzi gospodarki. Dlatego apelują, by w zapowiadanej rewizji norm emisji CO₂ dla nowych samochodów utrzymać po 2035 r. miejsce dla różnych technologii, np. hybryd plug-in czy pojazdów z ogniwami paliwowymi. Proponują też uznanie biopaliw za paliwa neutralne pod względem emisji CO₂.

Ruch premierów Polski, Słowacji, Czech, Węgier, Bułgarii i Włoch komentował w TOK FM Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Jak zaznaczył w "Poranku TOK FM-Weekend", apel nie musi się odbić echem, bo Unia Europejska zmienia nastawienie do tego tematu. 

- Moment, kiedy ta decyzja na poziomie unijnym zapadła, to była zupełnie inna rzeczywistość. To było jakieś pięć, może siedem lat temu. Wówczas nikt nie przewidywał, że nadejdzie epidemia COVID, a w efekcie tego pojawią się na przykład bardzo poważne problemy z półprzewodnikami. Nikt też nie przewidywał, że wybuchnie wojna w Ukrainie, co w konsekwencji wpłynęło na szalejące ceny surowców i materiałów rzadkich - wyjaśnił Faryś. 

Gość Szymona Kępki zwrócił także uwagę na to, że w obecnych okolicznościach rewizja unijnego planu jest po prostu konieczna. 

- My jako branża motoryzacyjna apelujemy od co najmniej dwóch lat do Komisji Europejskiej, żeby jeszcze raz przeanalizować wcześniej wyznaczone cele. Nie mówimy tutaj tylko o 2035 roku, bo jest jeszcze tak zwany cel pośredni, czyli rok 2030, kiedy połowa samochodów, które będą trafiać na rynek, ma być zeroemisyjna  - dodał gość TOK FM.

Prezes Polskiego Związku Motoryzacji przywołał też dane, które już świadczą o tym, że unijne założenia będą wręcz niemożliwe do realizacji. 

- Mamy koniec 2025 roku, na rynku już powinni być mniej więcej 25 proc. aut elektrycznych, a mamy około 16 proc. Trzeba więc troszeczkę przesunąć priorytety i zrewidować cele, na przykład zlikwidować gigantyczne kary finansowe za nieosiągnięcie unijnych celów i te pieniądze, czyli nawet kilka miliardów, które poszczególne kraje musiałyby płacić jako kary, wydać na faktyczne na rozwój zeroemisyjnej motoryzacji - skwitował Faryś.  

Źródło: TOK FM/ Fot. Karol Makurat/REPORTER/ East News