Posypią się gigantyczne kary? Nie tylko Tusk apeluje do von der Leyen. "Trzeba przesunąć priorytety"
Premierzy sześciu państw Unii Europejskiej: Polski, Węgier, Słowacji, Włoch, Czech i Bułgarii, napisali list do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Liderzy tych krajów domagają się przeglądu unijnych regulacji dotyczących sektora motoryzacyjnego. Jak mówił w TOK FM prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego Jakub Fraś, cele są absolutnie nierealistyczne, bo zostały określone kilka lat temu, kiedy pewnych zdarzeń nie można było przewidzieć.
Premierzy tych sześciu państw Wspólnoty ostrzegają, że obecne przepisy osłabiają konkurencyjność europejskich producentów i prowadzą do ograniczania tej gałęzi gospodarki. Dlatego apelują, by w zapowiadanej rewizji norm emisji CO₂ dla nowych samochodów utrzymać po 2035 r. miejsce dla różnych technologii, np. hybryd plug-in czy pojazdów z ogniwami paliwowymi. Proponują też uznanie biopaliw za paliwa neutralne pod względem emisji CO₂.
Ruch premierów Polski, Słowacji, Czech, Węgier, Bułgarii i Włoch komentował w TOK FM Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Jak zaznaczył w "Poranku TOK FM-Weekend", apel nie musi się odbić echem, bo Unia Europejska zmienia nastawienie do tego tematu.
- Moment, kiedy ta decyzja na poziomie unijnym zapadła, to była zupełnie inna rzeczywistość. To było jakieś pięć, może siedem lat temu. Wówczas nikt nie przewidywał, że nadejdzie epidemia COVID, a w efekcie tego pojawią się na przykład bardzo poważne problemy z półprzewodnikami. Nikt też nie przewidywał, że wybuchnie wojna w Ukrainie, co w konsekwencji wpłynęło na szalejące ceny surowców i materiałów rzadkich - wyjaśnił Faryś.
Gość Szymona Kępki zwrócił także uwagę na to, że w obecnych okolicznościach rewizja unijnego planu jest po prostu konieczna.
- My jako branża motoryzacyjna apelujemy od co najmniej dwóch lat do Komisji Europejskiej, żeby jeszcze raz przeanalizować wcześniej wyznaczone cele. Nie mówimy tutaj tylko o 2035 roku, bo jest jeszcze tak zwany cel pośredni, czyli rok 2030, kiedy połowa samochodów, które będą trafiać na rynek, ma być zeroemisyjna - dodał gość TOK FM.
Prezes Polskiego Związku Motoryzacji przywołał też dane, które już świadczą o tym, że unijne założenia będą wręcz niemożliwe do realizacji.
- Mamy koniec 2025 roku, na rynku już powinni być mniej więcej 25 proc. aut elektrycznych, a mamy około 16 proc. Trzeba więc troszeczkę przesunąć priorytety i zrewidować cele, na przykład zlikwidować gigantyczne kary finansowe za nieosiągnięcie unijnych celów i te pieniądze, czyli nawet kilka miliardów, które poszczególne kraje musiałyby płacić jako kary, wydać na faktyczne na rozwój zeroemisyjnej motoryzacji - skwitował Faryś.
Źródło: TOK FM/ Fot. Karol Makurat/REPORTER/ East News