,
Obserwuj
Gospodarka

Tak w RPP podejmuje się najważniejsze decyzje. "Glapiński liczy na przychylność Tuska"

Tomasz Setta
3 min. czytania
08.12.2025 13:10

W sprawie kryptowalut koalicja powinna wysłać Karolowi Nawrockiemu do podpisu dokładnie taką samą ustawę, co poprzednio. Tak uważa ekonomista i były członek RPP dr Bogusław Grabowski. - Jeśli prezydent chce wymusić to, by rząd jadł mu z ręki, to rząd nie może na to pozwolić - komentował gość porannego „EKG” w TOK FM. Mówił też o relacjach szefa NBP z obecnym rządem.

Adam Glapiński
Adam Glapiński
fot. Filip Naumienko/REPORTER
  • Co powinien zrobić rząd po wecie prezydenta do ustawy o nadzorze nad rynkiem kryptoaktywów?
  • Jak Bogusław Grabowski skomentował stanowisko Jarosława Kaczyńskiego?
  • Co sądzi o postawie szefa NBP Adama Glapińskiego?

W miniony piątek Sejm nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta do ustawy o nadzorze nad rynkiem kryptoaktywów. Teraz rząd zapowiada, że wróci do tematu już na najbliższym posiedzeniu Rady Ministrów. W porządku obrad zaplanowanych na wtorek jeden z punktów to "projekt ustawy o rynku kryptoaktywów", przygotowany przez ministra finansów.

"Ustawa regulująca rynek kryptoaktywów jest potrzebna, żeby chronić osoby inwestujące tam swoje oszczędności. Weto prezydenta nie wpływa na determinację rządu, żeby uregulować ten obszar. Już we wtorek Rada Ministrów ponownie zajmie się projektem ustawy w tej sprawie" - napisał w serwisie X szef komitetu stałego Rady Ministrów Maciej Berek.

"Rząd nie może sobie pozwolić na ustępstwa"

Sprawę komentował w porannym "EKG" w TOK FM ekonomista i były członek Rady Polityki Pieniężnej, dr Bogusław Grabowski. Jego zdaniem, rząd powinien wysłać prezydentowi ustawę w dokładnie takim samym kształcie, co poprzednio.

- Jeżeli prezydent chce wymusić to, by rząd i Sejm, za przeproszeniem, jadł mu z ręki i chce sobie przerobić swoje rządy na rządy Trumpa w Stanach Zjednoczonych, to rząd nie może na to pozwolić. Nie tylko ze względu na jakieś ambicje polityczne koalicjantów, ale ze względu na to, że jest zobowiązany działać zgodnie z polską konstytucją - mówił dr Grabowski.

- Rząd nie może sobie pozwolić na ustępstwa, bo to by spowodowało efektywność wymuszania przez prezydenta niekonstytucyjnych działań. Czyli innymi słowy: jednego dnia przyjdzie premier się z nim konsultować, drugiego dnia marszałek Sejmu, żeby Sejm wiedział, co ma robić i żeby rząd wiedział, co ma robić - dodawał ekonomista.

Gość TOK FM nie pozostawił też suchej nitki na argumentacji otoczenia prezydenta i części polityków PiS. Ich zdaniem przepisy regulujące rynek kryptowalut - w wersji przygotowanej przez rząd - były zbyt rozbudowane i mogły zniechęcać do rozwoju tego rynku w Polsce.

- Prezes Kaczyński w braku logiki pobił wszystkich. Powiedział, że on by w ogóle zakazał kryptowalut, a jednocześnie zagłosował za wetem, bo mówi, że ta ustawa jest nadregulacją. No, gdybym ja chciał czegoś zakazać, a zakazanie tego wprost byłoby może nieeleganckie, to byłbym zadowolony z takiej nadregulacji. Logika rozumowania pana prezesa w różnych aspektach coraz bardziej odpływa - ocenił były członek RPP.

"Deal" kancelarii premiera i szefa NBP?

Ekonomista odniósł się również do trwającego postępowania o postawienie przed Trybunałem Stanu szefa NBP. Wnioskiem dotyczącym Adama Glapińskiego od miesięcy zajmuje się sejmowa komisja odpowiedzialności konstytucyjnej, ale nie ma pewności, kiedy posłowie zakończą te prace.

Dr Grabowski przypomniał w tym kontekście niedawne informacje Radia Zet o prawdopodobnym "dealu" pomiędzy kancelarią premiera a szefem Narodowego Banku Polskiego. Według dziennikarzy stacji porozumienie ma dotyczyć obecnej wiceprezes NBP Marty Kightley - do przedłużenia jej kadencji w banku jest potrzebna kontrasygnata szefa rządu, czyli zgoda Donalda Tuska.

- Mieliśmy ewidentnie upolitycznioną politykę pieniężną, jeszcze za rządów PiS. Obniżki stóp procentowych po to, żeby sprzyjać rządowi. Takie sprawozdanie finansowe roczne, żeby jak największy zysk poszedł do budżetu. No już nie mówiąc o tej obniżce (stóp procentowych - red.) tuż przed wyborami w 2023 roku - przypominał ekonomista.

- Dlatego patrzymy teraz na decyzje Rady i prezesa, czy one też nie są upolitycznione, tyle że w drugą stronę. Czy to nie jest tak, że teraz tym łagodnym obniżaniem stóp procentowych i niezwracaniem uwagi nawet na własne prognozy, pan prezes nie chce się przypodobać obecnej ekipie po to, żeby ona bardziej przychylnie patrzyła na niego w kontekście odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu, albo w kontekście ponownego przedłużenia kadencji pani Kightley na kolejnych 6 lat - zastanawiał się dr Grabowski.

Obecna kadencja pierwszej zastępczyni prezesa NBP Marty Kightley kończy się 8 marca 2026 roku. Zgodnie z przepisami, członków zarządu banku centralnego powołuje prezydent, ale dokument w tej sprawie wymaga kontrasygnaty premiera.