,
Obserwuj
Gospodarka

Jak lekarz i stroiciel fortepianów zostali "bankowymi gangsterami"? Sztuka zarabiania według Art-B

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
9 min. czytania
05.08.2023 12:36
Bagsik i Gąsiorowski na przełomie lat 80. i 90. byli cudownymi dziećmi rodzącego się w Polsce kapitalizmu. W czasie zaledwie półtora roku jako Art-B zarobili więcej, niż w 2015 roku zarobił Orlen. Bajkowe życie rodem z "Dynastii" zakończył jeden niefortunny interes.
|
|
fot. Canal +

Największą pasją Bogusława Bagsika jest muzyka. Urodzony w 1963 roku w Bytomiu adoptowany syn Marii i Siegfrieda Bagsików po tym, jak zdobywa muzyczne wykształcenie, pracuje a to jako nauczyciel muzyki, a to jako organista w kościele, a to jako stroiciel fortepianów.

Ma też żyłkę do interesów - gdy zajmuje posadę akwizytora w firmie Jur-Gast w Wiśle, już po kilku miesiącach jest pełnomocnikiem zarządu. Szybko idzie na swoje i w lutym 1989 roku zakłada spółkę Art-B z siedzibą w Cieszynie, z kapitałem zakładowym w wysokości 10 nowych złotych. Nazwa, będąca skrótem od 'Artystów Biznesu', zgrabnie łączy oba, zdawałoby się, wykluczające się wzajemnie, obszary działalności Bagsika.

Gdy w listopadzie 26-letni Bogusław Bagsik spotyka się z Andrzejem Gąsiorowskim, kolegą poznanym kilka lat wcześniej na koncercie Cliffa Richarda w Warszawie, jest już zamożnym człowiekiem. Pod hotel Sudety 'z piskiem opon' podjeżdża drogim samochodem, na ręku ma rolexa. Spontanicznie proponuje Gąsiorowskiemu funkcję wiceprezesa Art-B i część udziałów. Symbolem nowo zawartego partnerstwa jest wymiana zegarków. Bagsik opuszcza więc hotel Sudety z Casio za 30 dolarów. 'Andrzej był na takim etapie, że musiał się nauczyć, że rolex może być co najmniej tyle wart co casio' - zażartuje wiele lat później w rozmowie z Anetą Kopacz, autorką serialu dokumentalnego 'Art-B. Made In Poland' zrealizowanego w 2018 roku dla Canal +.

Andrzej Gąsiorowski i Bogusław Bagsik, ART-B. Made in Poland
Andrzej Gąsiorowski i Bogusław Bagsik, ART-B. Made in Poland
Canal+

Wówczas 30-letni Gąsiorowski - również meloman, a z zawodu lekarz laryngolog, ma dość pracy w wałbrzyskim szpitalu. Nie chce być, jak sam powie 'wykształconym, wykwalifikowanym niewolnikiem'; chce od życia czegoś więcej i nie chodzi tylko o porządny keyboard. Decyzję o tym, że wraz z żoną i dziećmi przeprowadzi się do Cieszyna, podejmuje jeszcze tego samego dnia.

"To rozprzestrzeniało się jak wirus"

Art-B, już jako duet, działa z rozmachem. Wykupuje państwowe zakłady, stojące na krawędzi bankructwa - drobiarskie, mleczarskie, olejarskie. Zakłada dom pogrzebowy 'Wieczne życie'. Jako pierwsza prywatna spółka w kraju otrzymuje koncesję na handel bronią. Sprowadza do Polski samochody Hyundai i telewizory Goldstar (dziś LG).

Handlując tymi ostatnimi, Bagsik i Gąsiorowski wykorzystują pewną lukę w przepisach. Wiedzą, że sprowadzając sprzęt w częściach (przepisy nie definiowały, ilu), unikną zapłacenia sporego podatku, więc zamawiają odbiorniki w oddzielnych pudłach, a piloty - w oddzielnych. 'Montażem', czyli przekładaniem pilota do pudła z odbiornikiem, zajmują się pracownicy otwartej przez Art-B montowni w Wałbrzychu.

Niebagatelną rolę w rozwoju biznesu Art-B odgrywają ich kontakty w kościele protestanckim - Andrzej to zielonoświątkowiec, Bogusław - baptysta. Biznesmeni tego samego wyznania chętnie pomagają swoim w 'w imię Boże', ubijając wspólnie interesy i dzieląc się kontaktami.

W bardzo krótkim czasie Art-B staje się holdingiem (co najmniej) 3 tys. spółek, które zatrudniają około 140 tysięcy osób. 'To rozprzestrzeniało się jak wirus' - powie później Gąsiorowski. Wieloma z nich zarządzają ludzie, zajmujący wysokie stanowiska w poprzednim systemie. U młodych 'prywaciarzy' zarabiają 10, a nawet 20 razy więcej. 'To było dla nich El Dorado, więc pracowali jak roboty' - doda Gąsiorowski.

Oglądaj

W momencie, gdy inflacja w Polsce sięga 585,8 proc., 28-letni Bogusław Bagsik ląduje na 8. miejscu listy 100 najbogatszych Polaków tygodnika 'Wprost'. Gąsiorowski może nie jest aż tak majętny, ale wystarczająco, by pomóc dawnej koleżance po fachu, która skarży się, że w szpitalu w Wałbrzychu brakuje dializatorów. '100 milionów wystarczy?' - pyta ją.

Spółka w ciągu 18 miesięcy działalności osiąga obrót 22,5 miliarda dolarów (to więcej, niż Orlen w 2015 roku). Swoistym symbolem luksusu, jakim otacza się Art-B jest zabytkowy pałac w Pęcicach, który pełni funkcję oficjalnej siedziby firmy. Jego ściany zdobią oryginalne dzieła Picassa, Renoira, Kossaka, Malczewskiego i Witkacego. Ówczesny stan ducha i portfela szefów Art-B dobrze obrazuje pewna anegdota: Gdy Gąsiorowski zwraca Bagsikowi uwagę, że ten nie powinien zostawiać bez nadzoru samochodu z bagażnikiem pełnym dolarów, w odpowiedzi słyszy tylko, że 'łatwiej jest zarobić, niż ukraść'.

Sam Bagsik swój sukces skomentuje słowami: 'Każdy miał swoją szansę. Jak ktoś z niej nie skorzystał, to przykro mi bardzo, ale ja nie będę z nim w kącie siedział i płakał'.

W Pęcicach odbywają się rauty z udziałem czołowych nazwisk ze świata biznesu, kultury i polityki. Na początku 1991 roku relacje Art-B z wielką polityką wchodzą na nowy, niespotykany poziom, a to za sprawą 'Operacji Most'.

"Fajne chłopaki" i "Operacja Most"

Końcówka lat 80., czyli schyłkowe lata istnienia ZSRR, to nie jest bezpieczny okres dla mieszkających tam niespełna 2 mln Żydów. To właśnie ich obwinia się o kłopoty i sankcje gospodarcze, nałożone na kraj po interwencji sowietów w Afganistanie. Michaił Gorbaczow namawiany przez premiera Izraela Icchaka Szamira, którego wspierają Stany Zjednoczone, zgadza się na masowe 'wypuszczenie' sowieckich Żydów do Izraela, w zamian za złagodzenie sankcji.

Przerzut nie może jednak odbyć się bezpośrednio z ZSRR do Izraela, ponieważ Związkowi Radzieckiemu ciągle zależy na relacjach z krajami arabskimi. Potrzebny jest pośrednik. Taką funkcję spełnia Austria, jednak nie na długo - dalszą emigrację tysięcy ludzi uniemożliwia zbyt duży ruch na tamtejszym lotnisku, a przez to - trudności z zapewnieniem bezpieczeństwa. Nowym kandydatem są Węgry, ale po zamachu na jednego z policjantów i ta współpraca się kończy. Izrael zgłasza się więc do polskiego rządu, na którego czele stoi premier Tadeusz Mazowiecki. Ten - w ramach poprawienia relacji po antysyjonistycznej nagonce z 1968 roku - przystaje na tę propozycję.

Jak utrzymują Bagsik i Gąsiorowski, to oni zostali poproszeni przez polski rząd o zaangażowanie się w 'Operację Most', a nie na odwrót. Oprócz fortuny Art-B być może swoje znaczenie miał też fakt posiadania przez Bagsika izraelskiego obywatelstwa. On sam w 'Art-B. Made In Poland' skomentuje to tak: 'Sprawdzono nas, zobaczono, że fajne chłopaki i poszło'.

Pomoc udzielana przez Art-B polega na obsłudze międzynarodowego przepływu pieniędzy i zakupie sprzętu. W ciągu dwóch lat trwania 'Operacji Most' z ZSRR do Izraela przenosi się ponad 40 tys. Żydów. ''Operacja Most' nie była ani dochodowa, ani nie była operacją komercyjną. Art-B nie zarobiło na tej operacji, bo nie było takiej możliwości' - zapewni później Gąsiorowski, który udział w akcji określ jako 'fajną przygodę i przywilej'.

TIR-y z gotówką pod bramą Ursusa

Wiosną 1991 roku media obiegają zdjęcia zbulwersowanego premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, który chwilę wcześniej opuścił Zakłady Mechaniczne Ursus. 'Nie pamiętam dokładnie, o co chodziło w tej sprawie, ale mam w głowie taki obrazek: premier Bielecki wychodzi z Ursusa, krzyczy, że to sabotaż, wsiada do samochodu i trzaska drzwiami' -

wspomina w archiwalnym wywiadzie dla 'Plus Minus' Henryka Bochniarz

, przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan. Chodziło o to, że Ursus zaczął tonąć w długach, po tym jak wyprodukował tysiące maszyn, na które nie ma chętnych.

I wtedy, jak rycerze na białych koniach, znów pojawiają się Bagsik i Gąsiorowski. Jak utrzymują, o pomoc poprosił ich minister przemysłu Andrzej Zawiślak. Plan Art-B polega na odkupieniu od Ursusa 25 tys. ciągników (pod warunkiem, że wyprodukuje się ich jeszcze więcej) i sprzedaniu ich z zyskiem na rynku azjatyckim. 'Tak, wzięliśmy na plecy Ursusa. Do niczego nam nie był potrzebny. Był kosztem uzgodnionym z ministrem Zawiślakiem w zamian za sprzedaż Mazowieckich Zakładów Rafineryjnych, czyli dzisiejszego Orlenu' - ujawni Bogusław Bagsik w 2018 roku.

Założyciel Art-B w serialu dokumentalnym Anety Kopacz powie również: 'Nie mogliśmy wpłacać do kasy przedsiębiorstwa, bo wszystko zawinąłby komornik i nic by z tego by nie było. Na koniec dochodziło do tego, że były podstawione TIR-y z gotówką, z których były wypłacane pensje przed bramą Ursusa'. Gest młodych biznesmenów nie spotyka się jednak z wdzięcznością pracowników fabryki, którzy ogłaszają strajk.

Po tym, jak Ursus stracił zdolność kredytową, Gąsiorowski oraz premier Bielecki znajdują się w jednej sali, gdzie odbywa się narada w sprawie problemów Ursusa. Ówczesny szef rządu wspomni o tym wydarzeniu w zbiorze wywiadów 'ONA Za kulisami Trzeciej RP': 'Byłem zszokowany, kiedy zobaczyłem na sali Gąsiorowskiego. Jako eksperta ze strony załogi! Na dodatek jako jedyny był naprawdę zorientowany, co się tam dzieje. Byłem wściekły! Jakiś czas potem przyszedł do mnie Milczanowski (szef Urzędu Ochrony Państwa - red.) i powiedział, że ma wystarczające dowody, by ich zamykać'.

22 lipca 1991, Jan Krzysztof Bielecki (siedzi, z teczką) i Andrzej Gąsiorowski (trzeci z prawej) w fabryce w Ursusie. Art-B miała uratować padający zakład, kupując od niego traktory
22 lipca 1991, Jan Krzysztof Bielecki (siedzi, z teczką) i Andrzej Gąsiorowski (trzeci z prawej) w fabryce w Ursusie. Art-B miała uratować padający zakład, kupując od niego traktory
FOT. SŁAWOMIR SIERZPUTOWSKI / Agencja Wyborcza.pl

Sprawa Ursusa, która ma być kolejnym intratnym biznesem Art-B, tak naprawdę wyznacza początek końca spółki. To wtedy w kontekście jej działań raz po raz pojawia się pojęcie 'oscylatora ekonomicznego'. W dużym skrócie Bagsik i Gąsiorowski, wykorzystując lukę w prawie finansowym, wielokrotnie oprocentowywali tę samą kwotę w wielu różnych bankach (jak donosiły ówczesne media, czeki transportowali nawet za drugi koniec kraju za pomocą helikoptera). Zanim informacja o zrealizowaniu czeku w jednym banku dotarła do drugiego drogą pocztową, mijały dnie, a nawet tygodnie. W ten sposób spółka Art-B zyskiwała, a Narodowy Bank Polski tracił.

Afera FOZZ. Jak z Polski 'wyparowało' 354 mln złotych? 'Każde słowo w tej sprawie jest na wagę życia'

"Lepiej jest gonić króliczka"

W lipcu 1991 roku wybucha tzw. afera Art- B. Media obwołują Bagsika i Gąsiorowskiego 'bankowymi gangsterami', a do prokuratury trafiają wnioski o ich zatrzymanie. Jednak gdy UOP zjawia się w progu biura Art-B, ani Bagsika ani Gąsiorowskiego nie ma już w kraju.

W nocy z 31 lipca na 1 sierpnia, wraz z rodzinami, wylatują do Izraela.

Przed służbami biznesmenów miał ostrzec Maciej Zalewski - obok Jarosława Kaczyńskiego - jeden z założycieli partii Porozumienie Centrum. 'Taka ich ucieczka byłaby bardzo dobrze widziana dla tych polityków, którzy brali od nich pieniądze, a się z nich nie rozliczyli. Lepiej jest gonić króliczka, bo mówimy, że go gonimy, ale gdy go złapiemy, to króliczek może coś mówić, więc lepiej żeby się go nie złapało' - komentował w 'Art-B. Made In Poland' antyterrorysta Jerzy Dziewulski, który współpracował z Bagsikiem i Gąsiorowskim przy 'Operacji Most'.

Od 13 sierpnia Bagsik i Gąsiorowski są oficjalnie poszukiwani listem gończym, a na początku 1992 roku prezydent Lech Wałęsa prosi prezydenta Izraela o ich ekstradycję. Chaim Herzog jednak odmawia wydania swoich obywateli (Gąsiorowski otrzymuje izraelskie obywatelstwo po roku od wyjazdu z Polski).

Już na przymusowej imigracji, Bagsik i Gąsiorowski udzielają wywiadu, w którym tłumaczą się z oscylatora ekonomicznego. Jak podkreśla Gąsiorowski, jest to 'nie sprawa obywatela, tylko systemu bankowego'. Bagsik narzeka natomiast, że na Zachodzie komunikacja między bankami to kwestia kilku sekund, a w Polsce - kilku dni. 'To jakaś paranoja' - mówi. Lata później doda, że wykorzystywał oscylator tylko 'w celu jak najszybszego przemieszczenia pieniędzy z punktu A do punktu B, po to by zawsze mieć do nich dostęp'. Przede wszystkim jednak biznesmeni utrzymują, że oscylator był tylko jednym z wielu źródeł ich fortuny, z którego zysk wyniósł 15 mln złotych.

Gąsiorowski przez ponad dwie dekady, aż do momentu umorzenia postępowania w sprawie Art-B w 2015 roku, nawet nie wyściubi nosa poza Izrael (który sam nazywa 'Alcatraz w widokiem na morze'). Bagsik jest mniej ostrożny.

W czerwcu 1994 roku zostaje aresztowany na lotnisku w Zurychu, a po trwającej dwa lata procedurze ekstradycyjnej - w asyście policji - powraca do Polski.

W kraju Bagsik staje przed sądem z zarzutami o

zagarnięcie 420 mln nowych złotych metodą oscylatora, przekupstwo i działanie na szkodę spółki. W czasie dziewięcioletniego pobytu w więzieniu nagrywa płytę. Po wyjściu na wolność w 2004 roku nazwisko Bagsika pojawia się w mediach m.in. w związku z walką bokserską Andrzeja Gołoty i Tomasza Adamka z 2007 roku.

O ogromnym długu założyciela Art-B zarówno wobec Gołoty, jak i słynnego promotora boksu Dona Kinga, informował m.in. portal katowice.naszemiasto. Od

czerwca 2022 roku Bagsik jest ścigany kolejnym listem gończym, tym razem w związku z działalnością piramidy finansowej Digit Serve Ltd, która doprowadziła blisko 170 inwestorów do strat w kwocie 33 mln zł.

Gąsiorowski w Izraelu - razem z żoną Bożeną - zajmuje się prowadzeniem fundacji Helping Hand Coalition (HHC), działającej na rzecz ocalonych z Holocaustu.

Część obrazów kupionych przez Bagsika i Gąsiorowskiego trafiło do Muzeum Narodowego w Warszawie, gdzie można podziwiać je do dziś. Na aukcjach internetowych wciąż można kupić np. magnetowid Goldstar Art-B. Cena to 45 zł.