Kaczyński miał pomylić netto z brutto. Wszyscy za to zapłacimy. "Nie wiem, czy mamy się śmiać, czy płakać"
Jak dowiedziała się 'Gazeta Wyborcza' Jarosław Kaczyński pomylił się, ogłaszając kwotę 14. emerytury. - Ustaliliśmy już i jest to już zawarowane prawnie, że tzw. 14. emerytura jest już świadczeniem stałym. Ale jest także pytanie, ile ona, w roku zmniejszającej się, ale jednak wciąż wysokiej inflacji, będzie wynosiła. Otóż będzie wynosiła 2200 zł netto - powiedział w niedzielę na dożynkach w Paradyżu prezes PiS.
Tymczasem - jak informuje gazeta - z wcześniejszych ustaleń na Nowogrodzkiej wynikało, że 14. emerytura ma wynieść 2200 zł brutto, a nie netto. Po tych słowach w rządzie miała więc zapanować konsternacja. Zdecydowano jednak, że wycofanie się z tego mogłoby być źle odebrane przez Polaków. Przez pomyłkę Kaczyńskiego na 14. emeryturę trzeba będzie więc wydać zamiast 12 mld zł aż 20,7 mld zł - podaje "GW".
Do sytuacji odniósł się w "Magazynie EKG" dziennikarz TOK FM Tomasz Setta, wskazując, że to "historia o tym, jak dużo może kosztować jedno słowo". - Słowo prezesa jest słowem świętym, jak się okazuje, nawet jeśli jest słowem dość kosztownym - skomentował w "Magazynie EKG" dziennikarz TOK FM Tomasz Setta.
- Teraz nie wiem, czy mamy się śmiać czy płakać - odpowiedział Ignacy Morawski, główny ekonomista Pulsu Biznesu. Zaś Grażyna Piotrowska-Oliwa z Rady Dyrektorów Pepco Group rzuciła, że: "Pieniądze się znajdą", wzdychając nad tym, jak lekką ręką wydaje je nasz rząd.
Morawiecki szuka pieniędzy dla emerytów. I już wie, komu zabierze. 'Znowu ten sam manewr'
Posłuchaj audycji:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>