Winyle wracają do łask dzięki zetkom. Co na to inflacja?
To będzie opowieść o rekordowej popularności antycznej - dla wielu - metody słuchania muzyki. Odpowiemy na pytania: skąd bierze się jej światowy sukces? I czy wciąż stoją za nim giganci rocka jak na przykład Rolling Stones? Wyjaśnimy też, czy i jak ta popularność wpływa na wysokość inflacji.
Jak Taylor Swift rozkręca sprzedaż
Zaczniemy od największej w historii muzyki rozrywkowej trasy koncertowej. To globalne tournée Taylor Swift, uznanej w ubiegłym roku za najbardziej wypływową osobę na świecie. Trasa rozpoczęła się w Stanach Zjednoczonych i przez Amerykę Południową, Azję i Australię wiedzie do Europy. Panna Swift jest miliarderką, która swoją fortunę zawdzięcza talentowi i systematycznej pracy.
W ramach historycznego tournée zagra przez dwa lata 140 trzygodzinnych koncertów. Podczas każdego z nich zaprezentuje ponad 40 utworów z ostatniego przekrojowego albumu, na który składa się jej cały dotychczasowy dorobek. Każdy koncerty zobaczy średnio 50 tysięcy osób, to tyle ile mieszka w średnim polskim mieście. Statystycznie za bilet trzeba zapłacić równowartość około 250 dolarów. Do Polski Taylor Swift ze swoją Era's Tour przyjedzie w sierpniu, a Warszawa jest jedynym miastem regionu, w którym zagra. Na całej swojej trasie królowa pop zarobi ponad 2 miliardy dolarów. I pobije dotychczasowy rekord Eltona Johna i jego trasy Yellow Brick Road, która zarobiła o połowę mniej. Co wspólnego ma Taylor Swift z winylowymi płytami i wysokością inflacji?
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Tego roku Europa ma szansę przeżyć to, czego doświadczyła wcześniej Ameryka Północna. W większości miast, w których odbywały się koncerty obroty hoteli i restauracji rosły po kilkaset procent. W koncertowy weekend Houston w Teksasie zaliczyło wpływy o prawie 150 procent wyższe niż w tym samym czasie przed pandemią. Sprzedaż biletów podkręciła wynik ekonomiczny w państwach skandynawskich, a bankierzy centralni zwracali uwagę na nieograniczoną skłonność konsumentów do wydawania niemałych pieniędzy na rozrywkę. W tym... na płyty winylowe, które jeszcze jakiś czas temu, były przedmiotem kolekcjonerskich zapędów audiofilów i miłośników estetyki vintage.
Zetki wykanczają kolejną branżę. Miliony krzewów poszły z dymem
Zetki stawiają na winyle
W ubiegłym roku w Wielkiej Brytanii sprzedaż winyli gwałtownie wzrosła do poziomów niewidzianych od ponad 30 lat. Liczba niezależnych brytyjskich sklepów muzycznych sprzedających płyty gramofonowe wzrosła w ciągu 10 lat trzykrotnie. Tylko w tygodniu przedświątecznym, Brytyjczycy kupili ćwierć miliona sztuk krążków, bijąc wszelkie dotychczasowe rekordy. W całym roku sprzedaż przekroczyła 6 milionów sztuk. Czyli najwięcej od 1990. roku, gdy na listach przebojów królowały 'It Must Have Been Love', Roxette, 'Nothing Compares 2 U' Sinéad O'Connor czy 'Another Day in Paradise' Phila Collinsa.
Odrodzenie winyli jest systematyczne, ich popularność rośnie nieprzerwanie od 16 lat. Ten wzrost płyty gramofonowe zawdzięczają przede wszystkim współczesnym twórcom, a nie jak wcześniej vintage'owej rozrywce z lat 70. czy 80. XX wieku. Dzisiaj "w winylu" kupuje się Taylor Swift, Harry'ego Stylesa, Lanę del Rey czy Olivię Rodrigo.
Zaś stałymi bywalczyniami niezależnych saloników płytowych są przedstawicielki... generacji Zet. I to właśnie one decydują o tym, że płyty się kupuje i płyt się słucha. Bo generacja Zet postawiła na jakość doświadczeń, a nie ich ilość. I teraz o tym, co ta decyzja oznacza. Dla gramofonów oraz - ale o tym później - beztłuszczowych frytkownic. I na koniec pracy statystyków opasujących gospodarkę.
Eksperci wskazują na znużenie serwisami streamingowymi. Słuchanie muzyki z Internetu przestało być dla zetek doświadczeniem wartościowym, bo konsumenci tego pokolenia poszukują wyjątkowości. Tę wyjątkowość ma dawać fizyczne odtwarzanie muzyki z płyt winylowych oraz kompaktowych. Stąd rosnąca popularność w mediach społecznościowych wpisów dumnych właścicielek puchnących kolekcji winyli wprost spod produkcyjnych pras. Dzisiaj tradycyjny brytyjski przemysł muzyczny swój sukces zawdzięcza nie dinozaurom brytyjskiego rocka, ale amerykańskiej gwieździe pop. Oraz płytowej "zajawce" pokolenia wchodzącego na masowy rynek konsumencki, czyli pokolenia Zet. I teraz o ekonomicznej kuchni. Czyli o wpływie codziennych zwyczajów, w tym sposobu słuchania muzyki - na wysokość inflacji.
Co łączy winyle z beztłuszczową frytkownicą
Urzędy Statystyczne na całym świecie do wyliczenia tempa wzrostu cen używają tak zwanych koszyków, czyli list konkretnych artykułów, każdego w konkretnej ilości, w zależności od tego, ile i czego konsumenci kupują. Gdy rośnie sprzedaż chleba bezglutenowego, chleb "wchodzi" na listę. Gdy spada sprzedaż żarówek, żarówki z listy "wychodzą". Polski Główny Urząd Statystyczny zawartości swojego koszyka nie ujawnia, ale brytyjski z entuzjazmem informuje o zmianach, które opisują najnowsze zjawiska ekonomiczne. I teraz będzie o płytach. Ale nie tylko.
Chiński statek przybił do niemieckiego portu. W Europie strach
Bo Brytyjczycy kupują tak dużo płyt winylowych i robią to tak systematycznie, że tamtejszy Urząd Statystyczny postanowił dorzucić winyle do koszyka inflacyjnego. Triumfalny powrót nastąpił po 30. latach, ostatnio widziano je tam w 1992. roku, gdy na listach przebojów królował Simply Red. Ich miejsce zajęły równie antyczne, jak winyle, kasety magnetofonowe oraz płyty kompaktowe. W sumie w brytyjskim koszyku jest ponad 300 pozycji. Kilkanaście niepopularnych wypadło, kilkanaście na listę trafiło, a wśród nich także... beztłuszczowe frytkownice. W polskich kuchniach jeszcze niezbyt popularne, w brytyjskich znalazły stałe miejsce w czasie pandemii. Gdy gwiazdy kulinarne promowały zdrowe gotowanie w domu. I to właśnie chęć bycia fit wprowadziła do inflacyjnego koszyka wafle ryżowe oraz tłuszcz do gotowania w sprayu, bo do smażenia potrzeba go mniej, co znaczy, że jest zdrowiej.
I na koniec pełna lista nowości inflacyjnych. Bo oprócz frytkownic beztłuszczowych, oleju w sprayu, wafli ryżowych i płyt gramofonowych do wyliczania inflacji używane będą także ceny: pamięci USB, kart SD, pakowanych liści sałaty, pestek dyni oraz gorących napojów na wynos, ale nie kawy czy herbaty, bo te z listy znikają. Podobnie jak kanapy, popcorn i... blachy do pieczenia.