,
Obserwuj
Gospodarka

Protest pracowników Poczty Polskiej. Prezes bagatelizuje. "To był strajk dla mediów"

Kamil Śmiałkowski, oprac. AS tokfm.pl
2 min. czytania
17.05.2024 14:35
Prezes Poczty Polskiej zapewniał w TOK FM, że firma nie zniknie, ale konieczna jest transformacja. Częścią zmian będą zwolnienia. Sebastian Mikosz nie chciał ujawnić, ile osób straci pracę. Stwierdził, że skala będzie "duża". Prezes bagatelizował też protest zorganizowany w firmie.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Czwartkowy strajk ostrzegawczy pracowników Poczty Polskiej miał zwrócić uwagę na niskie wynagrodzenia i trudne warunki pracy w firmie. - Zarabiamy poniżej płacy minimalnej. Jesteśmy najgorzej wynagradzanymi pocztowcami na świecie - mówił w TOK FM Robert Czyż. Przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Poczty Polskiej Robert Czyż przekazał też , że zarząd firmy próbował zablokować protest, strajkujący byli zastraszani.

Tym zarzutom zaprzeczał w 'Magazynie EKG' prezes Sebastian Mikosz. Rozmówca Macieja Głogowskiego skupił się na tym, że szef Związku Zawodowego Pracowników Poczty Polskiej jest równocześnie członkiem Rady Nadzorczej Poczty Polskiej. - Czyli mam członka rady nadzorczej, która mnie wybrała i nadzoruje, który organizuje strajk. Zabawne, prawda? - powiedział.

Poczta Polska w tarapatach. Prezes o proteście pracowników

Mikosz bagatelizował przy tym czwartkowy protest, mówiąc, że wzięło w nim udział ledwie 10 proc. pracowników. - Chodzi o to, żeby wywołać sensację. To był strajk dla mediów - przekonywał. Gość TOK FM podkreślił, że 60 proc. pracowników Poczty Polskiej zarabia pensję minimalną; reszta - jak stwierdził - też nie zarania dobrze, a jednak w proteście wzięło udział tylko 10 proc. zatrudnionych.

Rozmówca Macieja Głogowskiego przekonywał, że forma musi przejść transformację. Żyjemy bowiem w czasach, kiedy - jak mówił - coraz mniej ludzi pisze listy, pocztowcy mają też coraz mniej przesyłek urzędowych do dostarczenia.

Poczta w dramatycznej sytuacji. Redukcja etatów nie wystarczy. 'Tylko na tym stracę'

- Nie zmieniamy struktury istniejącego biznesu, tylko musimy wymyślić się na nowo - zadeklarował prezes Poczty Polskiej. Częścią tych zmian będą także zwolnienia. - Przecież to nie jest trudne. My mamy praktycznie na jedną osobę pracującą w tak zwanych operacjach, czyli tam, gdzie jest kontakt z klientem, jedną osobę w administracji - przekonywał.

Pytany finalnie o to, jak duże będą zwolnienia, Sebastian Mikosz uchylił się od odpowiedzi. Powiedział jedynie, że . - Proces zmniejszania zatrudnienia będzie rozłożony w czasie na kilkanaście miesięcy i intensywnie pracujemy, żeby były to odejścia z formami wsparcia - poinformował rozmówca Macieja Głogowskiego.