Królowa sztucznej inteligencji jest tylko jedna. "To nowa rewolucja przemysłowa"
To będzie opowieść o najgłośniejszej, największej i prawdopodobnie najbardziej wpływowej firmie. Przynajmniej gdy chodzi o technologiczny postęp na świecie, który zdecyduje o tym, jak pracujemy, jak wypoczywamy, jak podróżujemy i ile to wszystko kosztuje. Będzie też o wojnie o nanometry, rekordowych zyskach i o rewolucji na miarę pojawienia się internetu.
Ta historia mogłaby się zaczynać w chwili, gdy świat dostał do rąk ChatGPT, czyli zaawansowany model językowy opracowany przez firmę OpenAI. W uproszczeniu to wyszukiwarkę wiedzy, która odpowiada na pytania pełnym tekstem, a nie linkami do artykułów. Taka wyszukiwarka oznacza możliwość prowadzenia z maszyną prostej rozmowy i zadawanie jej złożonych zadań. Jak na przykład przygotowanie słynnego zdjęcia papieża w kurtce od Balenciagi. Albo napisanie wiersza o słoneczniku czy skomponowanie muzyki odpowiedniej do skakania na skakance.
ChatGPT takie rzeczy umie, bo wcześniej przeszedł złożony trening polegający na zebraniu odpowiednich danych i złożeniu z nich spójnej odpowiedzi. Aby to było możliwe chat, czyli prosta forma sztucznej inteligencji stworzona do rozmowy, musi mieć mózg. Sprawny i szybki mózg, czyli odpowiedni 'sprzęt'. W przypadku ChataGPT stworzonego przez OpenAI to zaawansowana technologia używana wcześniej w komputerach do grania w realistyczne gry video. W takiej technologii od lat specjalizowała się NVidia, która przewidziała powołanie do życia napędzanej cyfrowo sztucznej inteligencji i nad najnowocześniejszymi mikroprocesorami pracowała od dawna. Dlatego, gdy Dolinie Krzemowej udało się zbudować efektywną sztuczną inteligencję, korzystanie z niej było dziecinnie proste. Wystarczyło mieć mikroprocesor NVidii. I tu zaczęła się niebywała rynkowa kariera firmy, której wartość wzrosła w tempie przekraczającym wszelkie wyobrażenia.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Spółka, o której akcjach marzy cały świat
Bo kalifornijska spółka założona przez emigranta z Tajwanu, szturmem wzięła amerykańską giełdę. Dokładnie rok temu, zaraz po publikacji pierwszego znaczącego raportu finansowego cena akcji NVidii skoczyła o rekordowe 28 proc., a firma stała się przedmiotem powszechnego pożądania. W krótkim czasie papiery NVidii podrożały tak bardzo, że jej wartość przebiła wartość Tesli czy Facebooka. W ciągu roku cena akcji kalifornijskiej spółki wzrosła blisko dwukrotnie. Tym samym NVidia osiągnęła najlepszy giełdowy wynik Anno Domini 2023.
Skąd ten kosmiczny sukces? Z rekordowych przychodów, a konkretnie - jak już wiecie - ze sprzedaży najszybszych i najbardziej wydajnych na świecie procesorów graficznych. Bez tej technologii nie ma sztucznej inteligencji, bez sztucznej inteligencji nie ma postępu już chyba w żadnej dziedzinie życia i gospodarki. Eksperci prognozują, że jesteśmy świadkami rewolucji na miarę tej z lat 90., gdy do powszechnego użytku wszedł internet. I zmienił wszystko.
Czy AI stworzyła 'leki cud' na otyłość? Kulisy sukcesu Ozempicu
NVidia jest więc tak wielka, że giełdowi analitycy publikację danych o jej kondycji umieszczają na skali ważności w tym samym miejscu, w którym są dane o amerykańskiej inflacji. Dobre dane o jednej lub drugiej są w stanie poruszyć całą gospodarkę Stanów Zjednoczonych. I nie tylko, bo rynki kapitałowe to naczynia globalnie połączone, a diagnoza dla branży AI stawiana przez NVidię oznacza boom lub zapaść w wielu dziedzinach. To dlatego, że produkty tej firmy napędzają biznesy od tkania indyjskich dywanów po poszukiwania leku na Alzheimera i są przedmiotem zawziętej amerykańsko-chińskiej zimnej wojny technologicznej.
Konkretnie wojny na nanometry, czyli milionowe części milimetra. W nanometrach mierzy się wielkość tranzystorów, im mniejsze, tym lepiej. Bo im więcej uda się ich upchać na małej powierzchni, tym większe możliwości mikroprocesora. Rekordy świata w upychaniu bije właśnie NVidia. Pozostali producenci mogą ją tylko gonić, a najwięcej wysiłku w ten pościg wkładają Chińczycy, bo kto ma czipy, ten ma technologiczną władzę nad światem i dyktuje warunki.
Odejście jednego człowieka zawazy na losach ludzkości? Chodzi o pilnowanie sztucznej inteligencji
NVidia zarobiła od początku roku więcej, niż spodziewali się analitycy. Jej sprzedaż w ciągu roku wzrosła 2,5 raza, a zysk 4,5. Najmocniej na sprzedaży technologii sztucznej inteligencji, przechowywania, przetwarzania i analizowania danych. Sprzedaje ją głównie biznesowi, ale jej założyciel jest przekonany, że dzięki upowszechnieniu sztucznej inteligencji, wkrótce poszerzy granice swojego imperium. I jest w tym skazana na sukces. AI zasiedla bowiem konsumenckie firmy internetowe, producentów samochodów, branże biotechnologii czy opieki zdrowotnej. Procesorów NVidii używa na przykład Tesla, by wprowadzić w swoich elektrykach systemy autonomiczne. Będą niezbędne do ożywienia humanoidalnych robotów, które już zaludniają amerykańskie magazyny Amazona. Nad wdrożeniem sztucznej inteligencji w usługach publicznych pracują już całe państwa. One też będą potrzebować superkomputerów z Kalifornii.
AI spali świ at na skwarkę i wypije nam wodę? Ukryty koszt sztucznej inteligencji [TECHSTORIE]
Tyle o sukcesach. Ale są też ograniczenia. Choć linie produkcyjne pracują pełną para, po super procesory wciąż stoi globalna kolejka. Firma nie jest w stanie szybko zwiększyć produkcji, bo jej technologia staje się coraz bardziej złożona, więc elementy do niej sprowadza z różnych stron. To komplikuje proces i nie pozwala go znacznie przyspieszyć. I jeszcze mocniej napędza amerykańską giełdę, światową gospodarkę i cywilizacyjny postęp.