,
Obserwuj
Gospodarka

Odejście jednego człowieka zaważy na losach ludzkości? Chodzi o pilnowanie sztucznej inteligencji

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
5 min. czytania
21.05.2024 18:32
Niespełna dwa lata temu zaczęła się światowa rewolucja sztucznej inteligencji. Zapoczątkowała ją OpenAI. Firma stworzyła model językowy ChatGPT, pierwszą formę sztucznej inteligencji dostępną dla każdego. I równie szybko, jak ta rewolucja się zaczęła, świat postawił sobie pytanie: czy rozwijać sztuczną inteligencję dla dobra ludzkości, czy dla zarabiania pieniędzy? Open AI powołał specjalny zespół "strażników technologii". Problem w tym, że z firmy odszedł właśnie szef tego zespołu, za nim poszli kolejni. I zespół został rozwiązany.
|
|
fot. Pexeles

To będzie opowieść o nowym wspaniałym świecie w budowie. Budowa nie wyszła na razie poza fundamenty, a już skłóciła budowniczych. Bo jedni chcą budować szybko, nie oglądając się na nic, a inni chcą mieć solidną podstawę, a mury stawiać z rozwagą. Będzie o jednej z najważniejszych firm na świecie. I odpowiedź na pytanie: dlaczego odejście z niej jednego człowieka, może zaważyć na losach ludzkości?

OpenAI to firma, która stworzyła model językowy ChatGPT, pierwszą formę sztucznej inteligencji dostępną dla każdego. To właśnie od tego niecałe dwa lata temu wszystko się zaczęło, gdy zespół składający się z inżynierów i badaczy po wielu latach pracy oddał ten mechanizm w ręce internautów. Od tamtej pory internetowe poszukiwania nie są już takie same. Zamiast listy linków do przejrzenia ChatGPT odpowiada pełnym gotowym tekstem. Co ważne, nie tylko tekstem.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Sztuczna inteligencja zaczęła mówić, czytać audiobooki, śpiewać i komponować muzykę, pisać artykuły prasowe, wiersze, powieści, rysować w dowolnej stylistyce, tworzyć fotografie, filmy, pracować za całe zespoły grafików komputerowych w branży rozrywkowej. Ale przede wszystkim bez grama zmęczenia przetwarzać masę danych i wyciągać z tej analizy wnioski.

Zaczęła więc brać udział w badaniach naukowych, pomagać w zrobotyzowanych operacjach chirurgicznych czy szukać nowych leków. Za pomocą dronów może też wypasać zwierzęta gospodarskie, zarządzać produkcją w rolnictwie czy segregować warzywa i owoce. Potrafi również zarządzać kursowaniem autobusów komunikacji publicznej lub prowadzić autonomiczne samochody.

AI trafiła pod strzechy

Ale co najważniejsze - znalazła się w rękach ludu, który dzięki OpenAI dostał do rąk magiczną cyfrową różdżkę - używaną wcześniej wyłącznie przez inżynierów za zamkniętymi drzwiami instytutów badawczych. Ta różdżka potrafi coraz więcej, pojawia się zatem pytanie, czy i kiedy stanie się wszechmogąca. I czy ostatecznie nie przejmie kontroli nad ręką, która ją trzyma. Właśnie w tej sprawie starli się magicy, czyli twórcy różdżki.

Zaledwie kilka miesięcy temu wokół OpenAI rozpętała się globalna burza. Jej założyciele starli się w sprawie zasadniczej: co jest ważniejsze: szczęście czy pieniądze. Firma powstała bowiem jako przedsięwzięcie grupy ludzi z ambicjami pchnięcia technologii na nowe tory. Nie miała więc zarabiać pieniędzy, miała mieć charakter non-profit, ale z komercyjną radą nadzorczą i zarządem wyznaczającymi kierunek działania. Do wydania była fortuna, bo jej działalnością zainteresował się między innymi Microsoft., który do dzisiaj zainwestował w OpneAI 13 mld dolarów. W ten sposób z poziomu działalności prowadzonej w garażu firma OpenAI awansowała do absolutnej technologicznej czołówki, zatrudnia steki ludzi, zarządza wielomiliardowym budżetem, współpracuje z gigantami. No i jest liderem cywilizacyjnej zmiany, bo ludzie nią zarządzający mieli ten sam cel: rozwijać maszyny, tak by 'inteligentnie' wyręczały ludzi.

Koniec eldorado programistów? Taki los zgotowała im AI

Kłótnie i spory. Zarabiać czy rozwijać misję?

I właśnie wtedy doszło do dramatycznego przewrotu pałacowego, który byłby dla nas bez znaczenia, gdyby nie fakt, że OpenAI uczy maszyny rzeczy dla człowieka nieosiągalnych. Chodzi o to, jak prowadzić ten trening. Czy sztuczną inteligencję rozwijać szybko i bez refleksji, a technologię sprzedawać z maksymalnym zyskiem? Czy postępować rozważnie, analizować skutki każdej inżynierskiej decyzji, a odkrycia upowszechniać dla dobra ludzkości i minimalizować niebezpieczeństwo? Chodzi np. o możliwość wykorzystania AI do stworzenia autonomicznej broni, manipulowania konfliktami, rozniecania sporów i ich kontrolowania.

Taki scenariusz mógłby się zrealizować przypadkowo, gdyby maszyny zaczęły działać na podstawie wadliwej instrukcji lub celowo, gdyby ktoś chciał je wykorzystać do niszczenia. By temu zapobiec, technologia powinna być rozwijana powoli i z rozwagą, ale to z kolei przeszkadza szybko zarabiać. OpenAI stała więc przed alternatywą: prowadzić biznes czy rozwijać misję i przewodzić ludzkości. Sam Altman, przewodzący zespołowi OpenAI miał wybrać pieniądze. I dlatego został przez większość kierownictwa firmy usunięty z zarządu. Ale nie na długo, bo zaraz do firmy wrócił, po protestach pracowników i negocjacjach prowadzonych przez inwestorów.

OpenAI - jedna z najważniejszych i najgłośniejszych firm globu - obiecała za to światu, że powoła specjalny zespół strażników technologii. Ich zadaniem było dopilnowaniem, by sztuczna inteligencja kierowała się zawsze najwyższymi wartościami i działała na rzecz ludzkości. Do zespołu wszedł Ilya Sutskever, jeden z założycieli firmy, który jako pierwszy otwarcie mówił o moralności maszyn. Zespół miał mieć do dyspozycji wszystkie potrzebne narzędzia, ludzi i pieniądze. Sęk w tym, że nie miał.

Temu i Shein zalewają świat 'taniochą'. Tak manipulują klientami

ChatGPT. Co dalej?

Najpierw swoje odejście z OpenA ogłosił Ilya Sutskever. Zaraz potem kolejny czołowy badacz, który ogłosił światu, że nie zgadza się z podejściem do technologii. A blokowanie zespołowi strażników dostępu do maszyn obliczeniowych uniemożliwia uczenie maszyn tego, co jest dobre a co złe i zapobieganie zwróceniu się komputerów przeciwko człowiekowi. Ponieważ z zespołu odeszło dwóch jego liderów i kilkoro innych badaczy, pozostałych firma wcieliła do innych części organizacji.

W ten sposób drużyna strażników czarodziejskiej różdżki została rozwiązana. Dokładnie w czasie, gdy OpenAI pokazała światu kolejną wersję ChataGPT. Model GPT-4o 'rozumie' rzeczywistość w bardziej ludzki sposób, naśladuje ludzkie emocje, widzi przez obiektyw aparatu i czytając - na przykład z ekranu komputera - pomaga rozwiązywać zadania matematyczne. Analizuje też nastrój użytkownika na podstawie wyrazu twarzy, widzianego przez obiektyw selfie. Ma dać użytkownikom możliwość prowadzenia dialogu przypominającego rozmowę pomiędzy ludźmi. A to tylko część tego, co ostatnio dzieje się w świecie AI.

AI spali świat na skwarkę i wypije nam wodę? Ukryty koszt sztucznej inteligencji [TECHSTORIE]

Bo za praktyczne wykorzystanie możliwości najnowszych wersji sztucznej inteligenci zabrali się dwaj giganci: Google i Apple. Koniec z serią linków w wynikach wyszukiwania, na górze strony Google będzie pokazywał spójną odpowiedź na pytanie stworzoną przez AI. Apple użyje sztucznej inteligencji w swoim systemie operacyjnym. Dzięki temu rozmowa z cyfrowym asystentem będzie przypominać prawdziwy dialog. Standardem stanie się tłumaczenie z dowolnego języka w czasie rzeczywistym. Zresztą taką możliwość dają już smartfony Samsunga.

Ale największa rewolucja toczy się gdzie indziej - to rewolucja humanoidalna. Badacze są coraz bliżej wyszkolenia sztucznej inteligencji do rozumienia kontekstu wypowiedzi, naśladowania ludzi, gdy chodzi o ruch i wchodzenia z człowiekiem w prawdziwą współpracę. Lider na rynku mikroprocesorów ma już gotową technologię czipów o gigantycznych możliwościach obliczeniowych. Dzięki niej człekokształtne roboty, które na razie noszą paczki w magazynach Amazona czy skręcają auta w fabryce BMW, będą wykonywać tak skomplikowane zadania, jak prasowanie koszul czy przycinanie róż. Znawcy branży twierdzą, że ten nowy wspaniały świat czeka już za rogiem. Najbliższym rogiem.