,
Obserwuj
Gospodarka

Polska staje do wyścigu o własne siły kosmiczne. "Miniaturyzacja technologii"

3 min. czytania
09.06.2024 10:02
- Przyszła wojna, choćby ta konwencjonalna, będzie się odbywać z ograniczaniem dostępu do kosmosu - mówił w TOK FM wiceprezes Polskiej Agencji Kosmicznej, specjalista od obronności i bezpieczeństwa. Zapewnił, że Polska staje do wyścigu o własne siły kosmiczne. Czy to oznacza, że będziemy mieli walkę na miecze świetle jak w "Gwiezdnych wojnach"?
|
|
fot. REUTERS/Methanesat

Z ostatnich amerykańskich doniesień wynika, że Rosja ma w planach rozmieszczenie w kosmosie  nuklearnego systemu antysatelitarnego. I choć Władimir Putin oświadczył, że jego kraj jest i był zawsze 'kategorycznie przeciwny rozmieszczeniu broni nuklearnej w przestrzeni kosmicznej', to USA to nie przekonuje. Stany Zjednoczone uważają, że Rosja opracowuje kosmiczną broń nuklearną zdolną do niszczenia całych sieci satelitów. A co najmniej jeden satelita związany z tym programem - COSMOS 2553  - już znajduje się na orbicie.

W ocenie pułkownika Marcina Mazura już teraz można także przypuszczać, że kolejna wielka wojna wybuchnie na orbicie. - Kosmos będzie elementem konfrontacji konwencjonalnej, bo już dziś celem przeciwnika jest ograniczenie dostępu i funkcjonalności wielu urządzeń, tj. fałszowanie sygnałów i ich zakłócanie - zapewnił w TOK FM wiceprezes Polskiej Agencji Kosmicznej, specjalista od obronności i bezpieczeństwa odpowiedzialny za wdrożenie polskiej strategii kosmicznej.

Jak dodał gość 'Większego wpływu', przemawiają za tym choćby ataki cybernetyczne z ostatnich miesięcy, w tym na amerykańskiego dostawcę usług komercyjnych podczas wojny w Ukrainie. - Przeciwnik zaatakował nie tylko infrastrukturę wojskową, ale też cywilną, co skutkowało tym, że Ukraina odcięta była od zasobów łączności satelitarnej. To z kolei miało wpływ na użytkowników nie tylko w Ukrainie, ale i w Polsce czy w Niemczech choćby - podkreślił rozmówca Joanny Sosnowskiej, redaktorki działu gospodarczego 'Gazety Wyborczej' i współautorki podcastu 'Techstorie' w tokfm.pl. 

W tym kontekście płk Mazur przypomniał także o marcowym zakłóceniu sygnału ukraińskich stacji TV, w tym programu TV Biełsat czy też jednego z sygnałów amerykańskiego systemu nawigacyjnego GPS.

- To też są formy testowania, więc możemy śmiało powiedzieć, że przyszła wojna będzie się odbywać z ograniczaniem dostępu do kosmosu. Ale nie wyobrażam sobie, że będziemy mieli walkę na miecze świetle jak w 'Gwiezdnych wojnach'. To jest science fiction - zastrzegł. 

Wystrzelony w połowie maja rosyjski COSMOS 2576 nie zbliżył się do żadnego amerykańskiego satelity, ale analitycy zaobserwowali, że znajduje się na tej samej orbicie, co wystrzelony w kwietniu 2021 roku USA 314.

Posłuchaj: 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Polskie siły kosmiczne na wzór amerykańskich? 

Jak oświadczył wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow, rosyjski program kosmiczny rozwija się zgodnie z planem, łącznie z zadaniami 'wzmocnienia zdolności obronnych'. Ale, jak dodał, 'to również nie jest nowość'.

Nowością jest, jak mówił z kolei w TOK FM wiceprezes Polskiego Agencji Kosmicznej, to, że o ile wcześniej w kosmicznych wyścigu liczyły się tylko mocarstwa, w tym także USA, Chiny, Japonia, o tyle teraz do głosu dochodzą także mniejsze kraje. 

- Kiedyś kosmos zarezerwowany był dla dużych państw, które były w stanie budować satelity duże, półtonowe, tonowe, dwutonowe, i wynosić je w przestrzeń. Dziś przy miniaturyzacji technologii i komercjalizacji jesteśmy w stanie w wielu częściach świata, w tym w Polsce, budować dużo mniejsze platformy. I to praktycznie sami - zapewnił, przywołując jeden z projektów. Ten zakłada budowę konstelacji mikrosatelitów o wadze ok. 50 kg, które 'dostarczą zobrazowania na poziomie 1 metra'. - 15-20 lat temu to było niemożliwe. Takie rozdzielczości były zarezerwowane dla dużo większych platform - podkreślił. 

A Polska powinna mieć własne siły kosmiczne na wzór amerykańskich? - dociekała prowadząca.

Zdaniem płka Mazura, tak. Tym bardziej że polskie siły zbrojne już teraz korzystają z zasobów kosmicznych - mają dostęp do platform sojuszników nierzadko od kilku lat.  - A za ponad dwa lata będą formalnym właścicielem dwóch pierwszych satelitów, zgodnie z ogłoszonym zakupem satelitów obserwacji ziemi. W konsekwencji będę odpowiedzialne za ich pozycje, ale też wykrywanie potencjalnych zagrożeń, w tym ryzyka, które pojawi się w przestrzeni kosmicznej - unikania kolizji z krążącymi tam śmieciami czy reagowanie na użycie broni antysatelitarnej - skwitował gość TOK FM.