Tak sklepy mogą obchodzić prawo w Black Friday. "Są dwie klasyczne metody"
Przypomnijmy - od 1 stycznia 2023 r. obowiązują przepisy wynikające z unijnej dyrektywy Omnibus, które nakładają na przedsiębiorców m.in. wymóg transparentnego informowania o obniżkach cen. Muszą oni zawrzeć informację o najniższej cenie towaru lub usługi z ostatnich 30 dni przed wprowadzeniem promocji.
Ale sklepy potrafią obejść i te przepisy. - Są dwie klasyczne metody obchodzenia tego, w szczególności w sklepach internetowych. Pierwsze to multibuye, czyli możliwość kupowania rzeczy w zestawach, w pakietach "kup dwie książki i dostaniesz trzecią gratis". To klasyczny sposób obchodzenia tego, dlatego że jeżeli kupowane są multipaki czy multibuye, sprzedawca nie musi informować o ostatniej cenie. Bo nie jest w stanie przewidzieć, jaki zestaw konkretnie stworzy dany konsument - podkreślała gościni Wojciecha Muzala.
"My, bystrzy uczniowie matematyki z czwartej klasy"
- Mamy przekonanie, że na przykład promocja pod hasłem "kup dwie książki, dostaniesz jedną gratis" oznacza, że obniżka na całości to jest 33 procent. A okazuje się, że przed promocją ceny były podwyższone. Tyle, że my już na to nie patrzymy, bo cieszymy się tą promocją - zwracała uwagę prawniczka.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Zdradliwe kody rabatowe
Druga metoda to - jak mówiła ekspertka - uruchamianie kodów rabatowych w sklepach internetowych wcześniej (przed Black Friday), zachowując jednocześnie wysoką cenę w sklepach stacjonarnych. Wtedy dla konsumenta ta nowa cena (wprowadzona już specjalnie na Black Friday) wydaje się atrakcyjna, bo nie zwraca on uwagi, że jednocześnie w internecie obowiązywał kod rabatowy już wcześniej.
- To są takie triki. Jeżeli jesteśmy świadomymi konsumentami, to po prostu obserwujemy sytuacje i kupujemy to, czego rzeczywiście potrzebujemy - zaznaczyła Kuna.
Czy to wszystko oznacza, że kiedyś dyrektywa Omnibus będzie musiała być zaktualizowana? - Nie sądzę. Dlatego że proces wprowadzenia dyrektywy jest bardzo długi. Są to przepisy unijne, które muszą być implementowane, czyli wdrożone na grunt prawa krajowego. Z reguły poszczególne państwa mają bardzo dużo czasu, czasem to są nawet lata, zanim dana dyrektywa zacznie obowiązywać w konkretnym kraju - wyjaśniła ekspertka.