,
Obserwuj
Gospodarka

Będzie rekordowa płaca minimalna? Związki zawodowe chcą, żeby przekroczyła 5 tys. zł brutto

tokfm.pl
3 min. czytania
29.05.2025 22:00
- Strona pracownicza liczy na podwyżkę pensji minimalnej o blisko 7,5 procent. Gdyby rząd na to przystał, od stycznia minimalne wynagrodzenie wynosiłoby 5015 złotych brutto, czyli o 350 złotych więcej niż dzisiaj - mówił Tomasz Setta. Finalna decyzja rządu po wakacjach.
|
|
fot. Filip Naumienko/REPORTER/EAST NEWS
  • Związki zawodowe proponują podniesienie pensji minimalnej od 2026 roku do 5015 zł brutto, czyli o 7,5 proc. więcej niż obecne 4666 zł;
  • To wspólny postulat Solidarności, OPZZ i Forum Związków Zawodowych, którzy chcą utrzymać relację płacy minimalnej do średniej krajowej na poziomie 52,7 proc.;
  • Pracodawcy i rząd przedstawią swoje propozycje w czerwcu, a ostateczna decyzja ma zapaść po wakacjach, we wrześniu;
  • Ekspertka z KIG ostrzega, że rosnące koszty pracy uderzają w mikro- i małe firmy, z których 40 proc. już dziś ma problemy z płynnością finansową;
  • Związki podkreślają, że wzrost płacy minimalnej napędza wzrost wynagrodzeń ogółem i poprawia standard życia pracowników.

Pensja minimalna może w przyszłym roku przebić rekordowy poziom 5 tys. zł brutto. - Strona pracownicza liczy na podwyżkę pensji minimalnej o blisko 7,5 procent. To wspólna oferta Solidarności, OPZZ i Forum Związków Zawodowych. Gdyby rząd na to przystał, od stycznia minimalne wynagrodzenie wynosiłoby 5015 złotych brutto, czyli o 350 złotych więcej niż dzisiaj - mówił Tomasz Setta z redakcji gospodarczej TOK FM.

Jak dodawał, to dopiero początek negocjacji. Swoje wyliczenia muszą jeszcze przedstawić organizacje pracodawców i Rada Ministrów.

- Ostatnie słowo w sprawie przyszłorocznej podwyżki pensji minimalnej będzie miał rząd. Jego wstępne stanowisko poznamy najpóźniej za dwa tygodnie, w połowie czerwca - już po wyborach prezydenckich. Później czeka nas intensywna dyskusja z udziałem związków zawodowych i organizacji pracodawców. Finalna decyzja rządu - po wakacjach, w połowie września - zaznaczył Setta.

 

Problemy małych firm

 

Jak przypomniał w "EKG - Ekonomia, Kapitał, Gospodarka", obecnie najniższa krajowa to 4666 zł brutto. Sebastian Koćwin, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, mówił w audycji, że strona związkowa chce zachować relację wynagrodzenia minimalnego do przeciętnego na poziomie 52,7 proc.

Agnieszka Durlik, dyrektor generalna Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej, zwracała uwagę, że Główny Urząd Statystyczny rzadko bada firmy małe i mikro. - Pensje, o których dyskutujemy, nie dotyczą pensji w tych firmach. Mikro- i małym firmom trudno zachować funkcjonowanie na rynku, zachować zatrudnienie, przy tak szybko rosnących płacach minimalnych - podkreśliła.

Jak informowała, wśród tych firm już 40 proc. ma problemy z płynnością finansową. Setta przypomniał, że większość polskiego rynku pracy to średnie i małe przedsiębiorstwa, a one nie są w danych GUS uwzględniane.

 

Charakter społeczny płacy minimalnej

 

Koćwin mówił, że związki walczą o wzrost wynagrodzeń dla wszystkich pracowników. - Płaca minimalna ma również charakter społeczny. Chcemy, żeby pracownicy mieli minimalny standard życia zachowany - podkreślał. I dodawał, że za wzrostem płacy minimalnej idzie wzrost innych wynagrodzeń.

Durlik zaznaczała, że przejścia ludzi z jednej firmy do innej mogą wiązać się z wyludnieniami mniejszych miejscowości. - Trudno mi sobie wyobrazić, że wzrost płacy minimalnej powyżej poziomu inflacji nie będzie oznaczał wzrostu inflacji. Przedsiębiorcy koszty rosnące zatrudnienia będą przekładali na wzrost cen - mówiła gościni Tomasza Setty.

Koćwin argumentował jednak, że lepiej zarabiający będą mogli pozwolić sobie na nabywanie większej ilości towarów. I dodał, że strona związkowa oczekuje rządowej propozycji wsparcia wzrostu wynagrodzeń w sferze finansów publicznych.