,
Obserwuj
Gospodarka

Wiek emerytalny do zmiany? "Im trochę obniżymy, innym trochę podwyższymy"

3 min. czytania
27.10.2025 16:15

To nie jest tak, że nasz system emerytalny zamierza się zawalić, ale drzewo podgryzane przez lata zatraca swoją moc - skomentował dr Tomasz Lasocki w "EKG" w TOK FM. Ekspert zaproponował zrównanie wieku emerytalnego. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni mieliby przechodzić na emeryturę w wieku 64 lat.

emeryci
emeryci
fot. Dawid Wolski/East News
  • Do Kancelarii Prezydenta wpłynęła petycja o zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, proponując podniesienie wieku emerytalnego kobiet bezdzietnych do 65 lat;
  • Ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ostrzegła, że pomysł wpłynie negatywnie na bezpieczeństwo ekonomiczne kobiet;
  • Dr Tomasz Lasocki z Politechniki Warszawskiej zaproponował w TOK FM m.in. zrównanie wieku emerytalnego.

Do Kancelarii Prezydenta wpłynęła petycja o zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Pierwszym krokiem, proponowanym przez anonimowego autora petycji, miałoby być podniesienie wieku emerytalnego kobiet bezdzietnych: miałyby one pracować do 65. roku życia tak, jak mężczyźni.

"Wiek emerytalny kobiet uzależniony od liczby dzieci czyli sen dziadersa jak usadzić panie w domu, wykluczyć je z życia zawodowego i publicznego, a na końcu wpędzić w nędzę" - skomentowała petycję we wpisie na platformie X ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Polityczka Polski 2050 wyjaśniła, że taki pomysł poskutkuje głodowymi emeryturami dla kobiet, które będą ekonomiczne uzależnione od swoich mężów.

O tym, że podobne propozycje to kroki wstecz w polskim systemie emerytalnym, mówił w "EKG" dr Tomasz Lasocki z Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej. - W tej chwili jesteśmy państwem, które ma najniższy w Europie wiek emerytalny dla kobiet - przypomniał ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich. - Wysyłamy na emerytury kobiety, które statystycznie mają jeszcze ponad 4 lata dobrego zdrowia przed sobą - stwierdził gość Tomasza Setty.

Emerytury jak stypendia? "Podwójnie nielogiczne"

Jak dodał dr Lasocki, wielka część emerytek wraca na rynek pracy, a często też wyjeżdża za granicę, np. opiekować się starszymi osobami. - Fundujemy "stypendia" dla naszych zdrowych osób i wysyłamy je do pracy na rzecz kogoś innego. To jest podwójnie nielogiczne - apelował ekspert. Według dra Lasockiego rozmowy o obniżeniu wieku emerytalnego i emeryturach stażowych to "podgryzanie stabilnego drzewa". - To nie jest tak, że nasz system zamierza się zawalić, ale każde drzewo podgryzane przez lata i niepielęgnowane swoją moc zatraca - wytłumaczył naukowiec z UW.

- To lekarstwo jest gorzkie, ale niejedyne, jakie powinniśmy zastosować - ocenił ekspert, mówiąc o propozycji zrównania wieku emerytalnego. - Żeby wyjść z impasu, zaproponujmy wiek emerytalny po 64 lata. Mężczyznom trochę obniżymy, kobietom trochę podwyższymy - stwierdził ekspert. W opinii dr. Lasockiego dzięki temu bilans będzie korzystny, ale nie jest to jedyny problem.

Emerytury. Problem pokoleniowy

Jak wskazał gość TOK FM, chodzi tu o kwestie związane z obejmowaniem systemem. - Problem jest duży i narastający, ma wymiar pokoleniowy - podkreślił rozmówca Tomasza Setty.
Wśród zaproponowanych recept znalazły się zalecenia ws. podniesienia poziomu partycypacji w pracowniczych planach kapitałowych, co z czasem podniosłoby poziom aktywów w systemie. Ponadto ważne ma być także podniesienie minimalnego poziomu wsparcia dostępnego dla najuboższych emerytów, zwiększenie poziomu oszczędności gospodarstw domowych i zwiększenie wskaźnika aktywności zawodowej w starszym wieku, w miarę wzrostu oczekiwanej długości życia.

Polski system emerytalny został niedawno oceniony słabiej od systemu zabezpieczeń społecznych w wielu mniej rozwiniętych i biedniejszych krajach. Na 52 przebadane państwa zajęliśmy 36. miejsce.

Źródło: TOK FM, X