Wraca ruch na morskiej autostradzie. Poczujemy to w naszych kieszeniach
Powoli wraca ruch na kluczowej morskiej trasie świata, najkrótszej drodze z Azji do Europy, przez cieśniny Ormuz, Bab-al-Mandab i Kanał Sueski. Tamtędy do Europy płynęły towary z Chin, żywność z Afryki i surowce z Bliskiego Wschodu. Tranzyt na tej trasie miesiącami paraliżowali jemeńscy bojownicy, dlatego statki wybierały dwa razy dłuższą i dwa razy droższą trasę objazdem wokół Afryki.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego chińskie podkoszulki kosztują niemal dwa razy więcej niż pięć lat temu?
- Jakie towary jeszcze zdrożały?
- Czy jest szansa, że będą tańsze?
Na początek mapa świata i wąskie gardło, czyli dwie cieśniny i jeden kanał, które razem stanowią najkrótszą drogę z Azji oraz z Bliskiego Wschodu do Europy. Cieśniny to Bab-al-Mandab oraz Ormuz, a kanał to Kanał Sueski. Ormuz prowadzi z Morza Arabskiego i Zatoki Omańskiej do Zatoki Perskiej i dalej do Kanału Sueskiego. Ma około 160 kilometrów długości i mniej więcej 30 kilometrów szerokości. Szlaki żeglowne przez cieśninę w każdym kierunku mają zaledwie 3 kilometry szerokości. W kategoriach morskich - jest wąsko. Na dodatek - płytko. W warunkach konfliktu zbrojnego jednostki płynące przez cieśninę narażone są na miny, ostrzał z brzegów i abordaż z łodzi czy śmigłowców. A okolica nie należy do spokojnych. Wprawdzie na południowym brzegu Ormuz leżą między innymi Oman, ale na północnym - Iran. Wróg Zachodu i finansowe zaplecze dla arabskich bojówek i organizacji terrorystycznych, w tym dla działającego w Gazie Hezbollahu.
Piraci sieją postrach
Ormuz to wąskie gardło na jednej z najważniejszych na świecie morskich tras handlowych. Jej odcięcie to globalne kłopoty, bo przez cieśninę i Kanał Sueski standardowo odbywa się transport ropy naftowej z Bliskiego wschodu do odbiorców w Europie. Pływa tamtędy jedna piąta światowego surowca i nawet więcej towaru wożonego kontenerami, czyli tak zwanej drobnicy. Z Chin, Korei Południowej, państw południowego wschodu Azji i wschodniej Afryki. Przez Kanał Sueski statki woziły kawę, kakao, cukier czy oleje spożywcze, a także samochody, odzież, meble, sprzęty gospodarstwa domowego, elektronikę, wszystko co się nie psuje i nie jest pilne. W sumie Kanał przepuszczał jedną szóstą całego transportu morskiego na świecie i aż jedną trzecią frachtu kontenerowego. Ruch na tej trasie zamarł dwa lata temu, bo w Zatoce Adeńskiej i cieśninie Bab-al-Mandab prowadzącej dalej do Suezu - postrach zaczęli siać piraci.
Wspierane przez Iran zbrojne bojówki Huti wyspecjalizowały się w uprowadzaniu statków handlowych. Porywały załogi, zajmowały towar, a czego nie mogły sprzedać - jak ropa z tankowców - zatapiały. Ruch na jednej z najbardziej uczęszczanych tras morskich zamarł. Nikt nie chciał ryzykować utraty ładunku, nawet z astronomicznie drogim ubezpieczeniem. Fracht morski przeniósł się więc na objazd, czyli drogę wokół Afryki. Tyle, że jej pokonanie stało się dwa razy dłuższe i dwa razy droższe. Plus fakt, że do pracy trzeba było zaprząc o prawie jedną dziesiątą jednostek i kontenerów więcej niż normalnie. Bo towar trzeba zawieźć, a potem "jechać" z powrotem, też dłużej. Skutek? Hamowanie w światowym handlu i wzrost cen. Także tych na sklepowych półkach.
Stopniowy powrót do normalności
Teraz będzie bardziej optymistyczna część tej opowieści. Od pół roku na Morzu Czerwonym panuje spokój. Zmiana zaszła wraz z podpisaniem pokoju w strefie Gazy. To dlatego, że arabski Hezbollah związany jest sojuszem z jemeńskimi piratami-partyzantami. Większy spokój w rejonie Izraela to również spokój w Zatoce Adeńskiej. A to wolna droga do wznowienia tranzytu przez Suez. Największe na świecie firmy frachtowe już jesienią wysłały w drogę jednostki testowe. Wszystkie dotarły do celu bez szkody. I dlatego francuskie, trzecie co do wielkości CMA CGM zapowiada wznowienie na wiosnę regularnego frachtu. Pozostali morscy giganci są ostrożniejsi. Po pierwsze - nie ma pewności, ze pokój z Hezbollahem się utrzyma i po drugie - ubezpieczenia wciąż kosztują krocie. Wszystko wskazuje więc na to, że sytuacja będzie do normy powracać stopniowo. A ruch będzie się odbywać w jedną stronę skrótem, w drugą objazdem.
Na koniec o tym czy i kiedy będzie taniej. Właściwie już jest. Przynajmniej w transporcie morskim. Cena frachtu kontenerem spadła w porównaniu z czasem pandemii o 80 procent: za 12-metrowy kontener trzeba dzisiaj zapłacić 2 tysiące dolarów, w 2021 roku było to 10 tysięcy. Chińskie podkoszulki, letnie bikini, trampki i dżinsy będą więc podróżować taniej. Podobnie ropa, skroplony gaz naturalny z bliskiego wschodu, owoce, kawa i kakao oraz smartfony, samochody i rowery, a także części, podzespoły i surowce do europejskiej produkcji.
źródło: TOK FM