,
Obserwuj
Gospodarka

Zaczęło się polowanie na gaz i olej napędowy. Tych rzeczy może zabraknąć w sklepach

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
12.03.2026 13:38

Ropa naftowa z hukiem przebiła poziom 100 dolarów za baryłkę, a gaz zdrożał o trzy czwarte w kilka dni. Świat mówi o szoku energetycznym i zaczyna odczuwać jego skutki. Najmocniej odczuwa je Azja, zależna od dostaw z Bliskiego Wschodu. Na razie największym wygranym wojny w Zatoce Perskiej jest... Rosja.

Katar zamknął produkcję gazu
Katar zamknął produkcję gazu
fot. PAWEL RELIKOWSKI / POLSKA PRESS/Polska Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak nieoczekiwane skutki wojny w Zatoce Perskiej dotykają od tajskich rolników, przez nas kupujących dżinsy, po producentów najszybszych na świecie mikroprocesorów?
  • Dlaczego najmocniejsze energetyczne trzęsienie ziemi realnie przeżywa globalny Wschód?
  • Dlaczego na razie największym wygranym wojny w Zatoce Perskiej jest... Rosja?

Na początek wyjaśnienie, gdzie energetyczne nieszczęście odczuwane jest najmocniej. Wyjaśnienie geograficzne i mapa półkuli wschodniej, bo to w tę stronę płynie większość wydobywanych na Bliskim Wschodzie ropy i gazu. Kraje arabskie wysyłają w świat jedną piątą potrzebnej ropy i mniej więcej tyle samo gazu, a Katar jest drugim co do wielkości globalnym producentem. Wyprzedzają go tylko Stany Zjednoczone, które znalazły się na podium po rewolucji łupkowej. To technologia "wyciskania" pod ciśnieniem ropy i gazu ze skał, która pozwoliła Amerykanom podnieść produkcję do rekordowego w historii poziomu.

Wróćmy na Bliski Wschód

Katar powołał się na tak zwaną siłę wyższą i zamknął produkcję gazu, bo zabrakło statków, które mogłyby go odbierać. Statków nie ma, bo Iran zablokował przejście przez cieśninę Ormuz, strategiczne miejsce na szlaku morskim między Oceanem Indyjskim a Zatoką Perską. Zagroził, że będzie strzelać do każdego statku, który ośmieli się w cieśninę wpłynąć. W odpowiedzi ubezpieczyciele skokowo podnieśli stawki morskich polis i wszystko stanęło. W rejonie Zatoki Perskiej zaparkowały tankowce z całego świata. Po jednej stronie cieśniny - pełne, po drugiej - puste. Producenci ropy i gazu stanęli zaś przed dramatycznym dylematem. Zamykać fabryki na kłódkę? Jeśli tak, to kiedy? I co z powrotem do wydobycia i przetwarzania?

Bez regularnego odbioru surowców nie ma gdzie wydobycia upchnąć. Z drugiej strony operacja "odetkania" szybów naftowych po ich zamknięciu jest równie, o ile nie bardziej, skomplikowana niż ich wiercenie od zera. Decyzję o zatrzymaniu największego na świecie zakładu skraplania gazu podjął już Katar. Nie miał wyjścia, bo skończyło się miejsce do składowania skroplonego gazu. Katarski minister do spraw energii już ostrzegł, że podobna decyzja o zatrzymaniu pracy szybów naftowych zapadnie na dniach. Powrót do normalności potrwa tygodnie, a może nawet miesiące. Dla azjatyckich odbiorców arabskich surowców całkowite zamknięcie dostaw to gospodarczy wyrok śmierci. Do Azji trafia 80 procent katarskiej produkcji gazu, a Katar to drugi producent na świecie. Podobnie z ropą naftową. Chiny są jej największym importerem na świecie, a Indie zajmują trzecie miejsce. Przed stacjami benzynowymi jak Azja długa i szeroko stoją kilometrowe kolejki po benzynę. Surowca brakuje dla całych branż, a jeśli można go kupić, to jest za drogi, by działalność w ogóle się opłacała. A to tylko część problemów.

Polowanie na paliwa i gaz

Azjatyckie zapasy paliw zaczęły spadać niemal natychmiast po wybuchu wojny w zatoce, niektórzy dystrybutorzy od razu ograniczyli dostawy do odbiorców. Wzrosły ceny dla odbiorców indywidualnych i biznesu.

W Tajlandii rolnicy prowadzą regularne polowania na olej napędowy i czekają przed stacjami benzynowymi w wielogodzinnych kolejkach. Bez paliwa nie zdążą ze zbiorami ryżu zaplanowanymi na najbliższe tygodnie. W ciągu tygodnia diesel podrożał tam o 15 procent, na kolejne dwa tygodnie rząd zamroził ceny.

W Pakistanie rosnące ceny gazu paraliżują pracę... zagłębia tekstylnego. Najważniejszym etapem trwałego farbowania tkanin jest moczenie w wysokiej temperaturze. A do tego potrzebny jest gaz. Gdy drożeje, koszty rosną, pakistańscy producenci wstrzymują więc pracę zakładów. Dodatkowym problemem jest transport. Z powodu paraliżu ruchu lotniczego na Bliskim Wchodzie, kupujący na Zachodzie nie dobierają próbników. Bez zatwierdzenia kolorów i wzorów handel zamiera. W końcu zabraknie też azjatyckich dżinsów największych światowych marek i bawełnianych bluz na kolejne sezony. Pakistan to czwarty największy producent bawełny na świecie, trzecia co do wielkości potęga przędzalnicza i drugi największy eksporter tkanin dżinsowych. Katar jest dla Pakistanu jedynym dostawcą skroplonego gazu, przemysł tekstylny odpowiada zaś w tym kraju za 60 procent eksportu. Czyli - koniec i bomba. I pożegnanie z nowymi dżinsami z jesiennych kolekcji w europejskich sklepach - jest tutaj najmniejszym problemem.

W Azji trwa powszechna walka o gaz. Jedni, jak Tajwan, uprawiają globalne polowania na surowiec. To światowe centrum produkcji chipów jest silnie zależne od importu drogą morską. Rząd przyspieszył więc zakupy na zapas, podobny plan ma Korea Południowa. Inni wdrażają wielkie oszczędności. W Japonii niektóre elektrownie ograniczają pracę bloków, aby oszczędzać paliwo. W Chinach wstrzymano eksport gotowych paliw za granicę. Zakazy wprowadzono pomimo, że Chiny mają rekordowe w historii zapasy ropy, które wystarczą gospodarce nawet na 3 miesiące nieograniczonego działania.

W Indiach największy dystrybutor gazu zarządził przymusowe oszczędności. Cena w przypadku zużycia powyżej 40 procent dziennej normy została podniesiona trzykrotnie. Staje więc przemysł nawozowy, bo do produkcji potrzeba astronomicznej ilości paliwa. W tym najludniejszym kraju na świecie zagrożona jest więc efektywna produkcja żywności. Tym bardziej, że do Indii nadciąga fala wyjątkowego gorąca. Służby meteo prognozują więcej niż zwykle ekstremalnych upałów i rekordowe zużycie prądu. Problem w tym, że w Indiach w nocy energię produkuje się z... gazu, który Indie będą musiały sprowadzać z Ameryki. Drożej.

Kto na tym zyskuje?

Na koniec geopolityczna pointa i pierwszy w tej wojnie perskiej wygrany. To Rosja, która dostała od USA częściową dyspensę na eksport swojej ropy naftowej. Surowiec z tego kraju był do tej pory na indeksie, a kupującym groziły amerykańskie sankcje. Prezydent Donald Trump zniósł ten zakaz dla... Indii. Moskwa dostanie więc zastrzyk dodatkowej gotówki, o którą było w ostatnim czasie trudno.

źródło: TOK FM