Zaskakujący sojusz ws. inspekcji pracy. Pracodawcy i związkowcy razem przeciw reformie
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy wchodzi w nowy etap. Propozycją zmian przepisów zajmie się Sejm. Najnowszy projekt wciąż jednak budzi wątpliwości zarówno pracodawców, jak i związków zawodowych. Przeciwnicy ustawy zawiązali nawet w tej sprawie rzadko spotykany sojusz. Z totalnej krytyki reformy wyłamał się tylko OPZZ.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto żąda dodatkowych konsultacji ws. przepisów o Państwowej Inspekcji Pracy?
- Kto broni najnowszej wersji projektu ustawy o PIP i dlaczego?
- Jaki - według szefa OPZZ - będzie dalszy los tego projektu?
- Które to już podejście rządu Tuska do reformy tej instytucji?
Na początku tygodnia członkowie Rady Dialogu Społecznego poinformowali o przyjęciu "bezprecedensowej uchwały". Zrzeszone tam organizacje pracodawców i dwie z trzech central związkowych wspólnie skrytykowały najnowszą propozycję zmian w przepisach o Państwowej Inspekcji Pracy.
"W przyjętym stanowisku strona społeczna wyraża głęboki sprzeciw wobec projektu i apeluje do Parlamentu o przeprowadzenie - w trybie nadzwyczajnym - dodatkowych konsultacji" - relacjonują na swojej stronie Pracodawcy RP. "Strona społeczna wskazuje również na nieefektywność dialogu na etapie prac rządowych oraz ryzyka, jakie proponowane przez rząd rozwiązania niosą dla stosunków pracy i jakości stanowionego prawa" - czytamy.
Przeciwko uchwale głosowała tylko jedna centrala związkowa: Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych. Lider OPZZ Piotr Ostrowski mówił o tym w TOK FM. - Nie wyrażamy "głębokiego sprzeciwu" wobec tego projektu ustawy. On nie jest idealny, to jest już czwarta wersja tego projektu. I naszym zdaniem on z każdą wersją jest gorszy z punktu widzenia pracowników, ale w dalszym ciągu jest potrzebny - tłumaczył gość porannego "EKG".
- Ubolewamy nad tym, że cała strona pracodawców i dwie centrale związkowe chcą tak naprawdę wrzucić tę ustawę do kosza. Ona im się po prostu nie podoba. Chcę to jasno naszym słuchaczom powiedzieć: wydaje się, że jedyną organizacją związkową w tym kraju, która wciąż broni tej ustawy, jest Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych - mówił Ostrowski.
Szef związkowców nie zgadza się też z argumentem przytoczonym w uchwale, że dotychczasowe konsultacje projektu były "nieefektywne". - W październiku, w listopadzie, w grudniu ten dialog się toczył, zarówno na poziomie zespołu problemowego Rady Dialogu Społecznego, Rady Ochrony Pracy, jak i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Było spotkanie w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Naprawdę, tych spotkań było bardzo dużo - przekonywał szef OPZZ.
Co z reformą PIP zrobią parlament i prezydent?
Zdaniem gościa TOK FM uchwała podjęta na forum RDS rodzi pytania, jaki będzie dalszy polityczny los reformy. - Obawiam się, że będą bardzo mocne naciski przede wszystkim na posłów opozycji, aby ten projekt albo jeszcze bardziej pogarszać, jeśli chodzi o interesy pracowników w Polsce, albo nawet odrzucić go w całości - mówił lider związkowców.
- Zobaczymy, co stanie się z tym projektem w parlamencie i jaki dokument ostatecznie trafi na biurko prezydenta. Niestety, po tej poniedziałkowej debacie w Radzie Dialogu Społecznego i wtorkowej na Radzie Ochrony Pracy jestem pesymistą - ocenił Ostrowski.
W jego ocenie jest duże ryzyko, że przepisy przegłosowane przez parlament ostatecznie zawetuje prezydent Karol Nawrocki. - Wtedy nie mamy żadnych rozwiązań dotyczących ratunku dla problemu segmentacji rynku pracy, tracimy miliardy złotych z KPO i zostajemy tak naprawdę z niczym. Moim zdaniem do tego to wszystko dąży, aby w ostatnim momencie "wywrócić" cały stolik - dodawał.
Projekt zmian w PIP to już czwarte podejście do reformy tej instytucji. Wcześniej, na początku tego roku, nowelizację przepisów zablokował premier Donald Tusk. Później, po rozmowach szefa rządu z liderem Lewicy, marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym, koalicja uzgodniła wersję, w której inspektorzy nadal zyskają prawo do przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty, ale w razie sporów skutki takich decyzji będą wiążące dopiero za zgodą sądu pracy.
Źródło: TOK FM