GIF kontra Taco Hemingway. Ekspertka w TOK FK: To trzeba wykazać
Główny Inspektorat Farmaceutyczny wydał decyzję w związku z utworem Taco Hemingwaya pt. "Zakochałem się pod apteką". Wezwał do usunięcia fragmentów, które zawierają bezpośrednie odniesienia do konkretnego preparatu. Wydawca najnowszej płyty artysty w odpowiedzi opublikował oświadczenie. Do sporu odniosła się w TOK FM prof. Ewa Nowińska z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.
- GIF zdecydował w sprawie utworu Taco Hemingwaya;
- Jest odpowiedź wytwórni;
- "Jak sprawdza takie rzeczy? Tak, jak u influencerów (...) Patrzy się, czy to był barter, czy to były rzeczowe zachęty, czy były przelewy z takiego czy innego konta. Ale trzeba to wykazać" - mówiła w TOK FM prof. Ewa Nowińska, specjalistka w zakresie prawa mediów i konkurencji z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.
"Zakochałem się pod apteką" pochodzi z albumu "Latarnie wszędzie dawno zgasły", który miał premierę w grudniu 2025 r. Jeden z jego fragmentów mówi o preparacie dostępnym bez recepty, który jest mieszkanką paracetamolu, kodeiny i kofeiny. Przywołuje sytuację, kiedy farmaceutka odmawia jego sprzedaży. "To jest silny proszek, więc dać go nie mogę (...) niech pan dba o zdrowie" - można m.in. usłyszeć.
Sprawą zajął się Główny Inspektorat Farmaceutyczny, który wydał decyzję nakazującą usunięcie z piosenki Taco Hemingwaya fragmentów, w których pojawia się nazwa preparatu. Nadał przy tym decyzji rygor natychmiastowej wykonalności. GIF uznał, że powtarzające się w tekście odniesienia do konkretnej marki wypełniają znamiona reklamy produktu leczniczego.
- Zapewne intencje były dobre, ale z prawnego punktu widzenia są duże wątpliwości, co do podjętej przez GIF decyzji - skomentowała w TOK FM prof. Ewa Nowińska, specjalistka w zakresie prawa mediów i konkurencji z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.
Jak od razu zastrzegła, prawnicy będą mieli różne stanowiska, bo "oczywiście sprawa nie jest taka prosta i oczywista". - Ale mam też wrażenie, że jednak nie jest bardzo skomplikowana, bo prawo farmaceutyczne, które reguluje zasady prowadzenia reklamy tzw. produktów leczniczych, czyli leków po prostu definiuję reklamę. Wskazuje bardzo charakterystyczną, rozbudowaną, jej definicję. Mówi, że działania podejmowane względem leku, które polegają na zachęcaniu czy informowaniu o jego właściwością lub o nim w ogóle mają być celowe. I to ten cel jest głównym wyznacznikiem ewentualnej odpowiedzialności za wprowadzanie do domeny publicznej nazwy produktu leczniczego - dodała w rozmowie z Adamem Ozgą.
"To jest sztuka"
Wytwórnia 2020 w odpowiedzi opublikowała oświadczenie. Podkreśliła w nim, że utwór "Zakochałem się pod apteką" powstał "całkowicie niezależnie. Ani autor, ani wydawca nie współpracowali i nie współpracują z żadnym producentem czy dystrybutorem leków. Żadne utwory Taco Hemingwaya nie realizowały, nie realizują i nie będą realizować komercyjnych lokowań produktów".
Podkreśliła też, "w toku postępowania przekazała wszelkie wymagane informacje, jednoznacznie zaprzeczając tezom GIF dotyczącym jakiegokolwiek lokowania produktu. Producent wskazanego leku wydał również adekwatne i zgodne z prawdą oświadczenie". "W wydanej decyzji GIF nie przedstawia żadnych dowodów potwierdzających współpracę ani zamiar promowania produktu. Przyjmuje natomiast postawę o charakterze cenzorskim, ingerując w istotę wolności twórczej", dodano.
Samą decyzję GIF wytwórnia oceniła jako "skandaliczną" i jako "niedopuszczalne naruszenie wolności słowa". Od decyzji składa skargę do Sądu Administracyjnego.
"To jest sztuka. Dla bezpieczeństwa stosuj ją tylko wtedy, gdy jest to konieczne. W przypadku wątpliwości przeczytaj ulotkę lub skonsultuj się z Głównym Inspektoratem Farmaceutycznym" - podkreśliła też wytwórnia.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi.
Quiz: Co pamiętasz z mijającego tygodnia? Sprawdź swoją wiedzę! [QUIZ]
W ocenie gościni "TOK360" wytwórnia ma rację, wskazując na kwestie wolności artystycznej i swobody wypowiedzi. - Poza tym trzeba pamiętać, że w prawie mamy założenia wedle, których można usunąć z przestrzeni publicznej tzw. reklamę ukrytą. Ale to wszystko ma być reklama, a więc z tym zamysłem zachęcającym, czy w świetle prawa farmaceutycznego, także informacyjnym. Czy taki był zamysł autora tekstu rapera?! To trzeba było by wykazać - zastrzegła także prof. prof. Ewa Nowińska.
Zwróciła przy tym uwagę, że także prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów też "mógł tutaj ewentualnie podjąć jakieś działania, ale nie wydaje się, żeby się w to mieszał, bo definicja reklamy nie została zrealizowana".
- A jak się sprawdza takie rzeczy? Tak, jak u influencerów (...) Patrzy się, czy to był barter, czy to były rzeczowe zachęty, czy były przelewy z takiego czy innego konta. Ale trzeba to wykazać - podkreśliła na koniec w TOK FM.
Źródło: TOK FM