,
Obserwuj
Kultura

W Libanie tępi ich cenzura - pierwszy raz zagrają w Polsce

Błażej Grygiel
3 min. czytania
10.07.2012 15:06
Przyjeżdżają, by grać. Ale chcą też uczyć się od nas jak walczyć z cenzurą. Po raz pierwszy do polski przyjadą alternatywni muzycy z grupy Blaakyum. Koncerty w Polsce będą odbywać się pod hasłem "Metal zakazany". Blaakyum to najdłużej działający zespół w Libanie. Ma za sobą 16 lat grania.

Liban

Bassem Deaibess, lider zespołu, przyznaje, że prześladowanie artystów, którzy wykonują ciężą, alternatywną muzykę, to niestety codzienność w wielu krajach Afryki północnej czy Bliskiego Wschodu. - Zdarzały się pobicia muzyków i fanów, zatrzymywano ludzi za długie włosy, tatuaże, czy czarne ubranie - mówi Bassem Deaibess, gitarzysta, który sam został swego czasu oskarżony o pakt z diabłem. W Polsce takie oskarżenie można odczytywać co najwyżej jako wyrażenie negatywnej opinii o człowieku i jego działalności. W Libanie można o to oskarżyć w świetle prawa i grozi za to więzienie.

Ale nie tylko mroczny klimat muzyki, okładek płyt i koszulek zespołów metalowych kłóci się z oficjalnym nurtem. Podobnie jak punk rock w Polsce lat 80., tak metal na bliskim wschodzie i w Afryce północnej jest gatunkiem muzycznym, który w tekstach nie waha się krytykować polityków i norm społecznych.

 

Muzyka bardzo niewygodna

 

- Rock i metal to muzyka niewygodna - tłumaczy Marta Górska, organizatorka polskich koncertów Blaakyum - w tekstach można usłyszeć wykrzyczany sprzeciw wobec sytuacji kobiet, zamykania ich w domach, czy stosowania wobec nich przemocy.

Nie trudno jest także odnaleźć sprzeciw wojnie, jak choćby w utworze 'Cease fire' odnoszącym się do izraelskiej operacji wojskowej pod nazwą 'Grona gniewu' w 1996.

 

Trasa koncertowa ma nie tylko pomóc w promocji konkretnego zespołu, ale zwrócić uwagę na problem cenzury w krajach Bliskiego Wschodu i Afryki północnej, gdzie działa wielu muzyków na scenie alternatywnej. Obecnie nie mogą oni liczyć na żadne wsparcie ani rynku zachodniego (który jeszcze ich nie odkrył), ani rodzimych instytucji, dla których są niewygodni.

- Trudno się dziwić, że władze nie chcą, by myślenie pod prąd przedostało się poza granice. Muzycy i ich fani nierzadko głośno mówią o tym, że państwo powinno być świeckie, podczas, gdy w Libanie opiera się na ścisłym kontakcie władzy z religią. Nawet władza w sądach częściowo oddana jest władzy religijnej - dodaje Górska.

Zatem, jeżeli ktoś głośno (w tym wypadku bardzo głośno i z użyciem gitar) domaga się większej wolności siłą rzeczy staje się niewygodny i najlepiej go po prostu uciszyć.

 

Koncerty w Polsce

 

Polskie koncerty trasy 'Metal zakazany' odbędą się w warszawskim klubie Progresja 10 sierpnia oraz dzień później w krakowskim pubie Kazamaty. Przed występem w stolicy w pubie Bejrut będzie można spotkać się muzykami, porozmawiać na otwartej dla wszystkich konferencji i obejrzeć film dokumentalny o alternatywnej scenie muzycznej Afryki północnej i bliskiego wschodu.

- Wszystkie arabskie telewizje odmówiły wyświetlania tego filmu, a inne nie zainteresowały się nim tłumacząc, że jest to zbyt niszowa - mówi Górska, ale dodaje, że jest to błędne pojęcie. W samym Libanie działa kilkanaście zespołów, a w kraju wielkości województwa mazowieckiego około jedna dziesiąta młodzieży chętnie słucha niewygodnych metalowych zespołów. Metalowe kapele powstają także w takich państwach jak Egipt, a nawet Iran. Syryjski Hourglass nie zaprzestał prób i koncertów mimo straszliwej wojny domowej, która toczy się w tym kraju.

 

Związki partnerskie na świecie. Kto za, kto przeciw? [MAPY]>>