,
Obserwuj
Kultura

Natalia Janoszek i kariera w stylu "naściemniaj, aż ci wyjdzie". "Przy wielu celebrytach pojawiłby się taki 'bullshit'"

3 min. czytania
04.08.2023 17:51
- Wzbudza się w nas przekonanie, że każdy może być takim influencerem. Gdyby jednak faktycznie tak było, to już nie mielibyśmy na kogo wpływać, skończyliby się odbiorcy - ostrzegała w TOK FM Sylwia Czubkowska.
|
|
fot. Kanał Sportowy, DDTVN

Natalia Janoszek przez kilka lat opowiadała w polskich mediach, że jest aktorką, która występuje w filmach Bollywood i Hollywood. Napisała nawet o tym książkę. Dzięki popularności w polskich mediach otrzymała też zaproszenia do programów rozrywkowych. Nad postacią Janoszek pochylił się Krzysztof Stanowski. Dziennikarz Kanału Sportowego w obszernym filmie obnażył meandry kariery aktorki. Pojechał też do Indii i udowodnił, że Janoszek nie jest tam zbyt znana. Zarzucił też aktorce, że mogła kupować sobie obserwujących w social media. Janoszek już wcześniej zapowiedziała, że zamierza podjąć kroki prawne wobec Stanowskiego.

- Ona zrealizowała idealny model kariery na ostatnie dwie dekady. Nie bez powodu przez wiele lat w biznesach start-upowych dominowała zasada: naściemniaj, aż ci wyjdzie (?). Pewnie jakbyśmy pogrzebali przy wielu celebrytach, to taki "bullshit", może nie aż tak spektakularny, by się pojawił - oceniła w TOK FM Sylwia Czubkowska, dziennikarka specjalizująca się w temacie cyfryzacji i nowych technologii, autorka podcastu 'Techstorie' na tokfm.pl.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Gościni Mikołaja Lizuta przypomniała, że to w ostatnim czasie nie pierwsza taka historia. Onet ujawnił sprawę Adama Pabisia, fikcyjnego lekarza i telewizyjnego eksperta, którego sfingował swoją karierę.

- Mamy Żurnalistę, czyli popularnego podcastera z zasięgami, który ukrywa swój wizerunek i nazwisko, bo zostawił za sobą potężne długi u byłych kontrahentów. W Australii głośno było Belle Gibson, która wymyśliła sobie, że ma raka mózgu i w oparciu o to rozkręciła cały biznes na temat leczenia tej choroby. (?) - wyliczała ekspertka.

Czubkowska podkreślała, że dla wielu osób kariera influencera wiąże się z perspektywą wielkiego blichtru i sporych pieniędzy. Choć nie jest to do końca prawda. - Ci najwięksi, z milionowymi zasięgami w social mediach, mogą liczyć na bardzo duże zyski, dostęp do drogich samochodów, luksusowych wakacji w ramach współprac. Nieźle zarabiają nawet tacy, którzy mają kilkadziesiąt tysięcy obserwujących. (?) Wzbudza się w nas przekonanie, że każdy może być takim influencerem. Gdyby jednak faktycznie tak byłoby, to już nie mielibyśmy na kogo wpływać, skończyliby się odbiorcy - mówiła Czubkowska.

Ekspertka zaznaczała, że dla wielu młodych ludzi taka wizja kariery wydaje się wyjątkowo kusząca, bo zapewnia "miłe i łatwe życie". - Świat mediów społecznościowych rządzi się twardymi prawami rynkowymi, a są nimi algorytmy. One mogą nas ponieść albo ugryźć i to je trzeba rozgryźć. W przypadku pani Janoszek to tak nie do końca działa, bo ona jest influencerką starej daty. Ją wykreowały telewizje, programy śniadaniowe, i ta cała sytuacja wokół niej dla tego medium jest największym zimnym prysznicem - tłumaczyła gościni Mikołaja Lizuta.

W dobie internetu doszło zatem do pewnej demokratyzacji możliwości pokazywania samego siebie, co ma też swoje zalety. - Dzięki temu rynek otworzył się na wiele ciekawych osób. Influencerów podróżniczych czy kulinarnych. Kiedyś te możliwości były bardziej ograniczone, talent był ważny, ale ważniejsze były plecy, znajomości etc. Teraz jest tak, że jeśli masz w sobie to coś, to się przebijesz - wskazała dziennikarka.