,
Obserwuj
Kultura

"Problemy, nie afery". Jak popularni pisarze próbują tłumaczyć i naprawiać Polskę

Kamil Śmiałkowski
6 min. czytania
25.02.2024 10:09
Współczesna proza popularna coraz mocniej i chętniej sięga po problemy, z którymi zmagają się Polacy. Znani pisarze tłumaczą, dlaczego czerpią z bieżących wydarzeń i jak wykorzystują problemy codzienności w swojej twórczości. - Skoro one mnie nurtują, to zapewne nurtują także moich czytelników - mówi tokfm.pl Małecki.
|
|
fot. Wojtek Habdas / Agencja Wyborcza.pl

W polskiej prozie popularnej coraz częściej można znaleźć nawiązania do bolączek rzeczywistości, czy inspiracje głośnymi aferami. Dotyczy to głównie prozy sensacyjnej, kryminalnej, tej wykorzystującej elementy grozy, czy fantastyki. W powieści Wojciecha Chmielarza 'Zwykła przyzwoitość' główny bohater mierzy się z przestępcami wyłudzającymi od starszych ludzi mieszkania w imię nieistniejących długów. Z kolei Jakub Ćwiek opisał w sensacyjnej fabule 'Drelich. Nim braknie tchu' wyrafinowane metody działania współczesnych sekt. Korzystał przy tym z wielu źródeł i konsultacji. Podobnie zaangażowane i współczesne wątki można znaleźć w powieściach Roberta Małeckiego, Remigiusza Mroza, czy Marcina Ciszewskiego. 

Tematy przesiąkają, motywują do pisania 

- Moja proza powstaje pod wpływem emocji. Piszę o tym, co je we mnie wzbudza, o kwestiach, które sam próbuję zrozumieć, które pracują mi w głowie - mówi Jakub Ćwiek, pytany czemu sięga po bieżące tematy. - Wiele moich pomysłów bierze się właśnie z rozważań na temat mojego własnego stanowiska w tej czy innej bieżącej sprawie. Mogę pisać "na zimno" o rzeczach, które są odległe, które mój mózg odbiera tylko jako zbiór ciekawostek do sfabularyzowania. Ale odnoszenie się do tego, co tu i teraz sprawia, że bardziej chce mi się o tym pisać – przekonuje autor cyklu o Drelichu.

Tymczasem Wojciech Chmielarz nie szuka inspiracji w bieżących aferach i problemach. - To rzadko jest tak, że sobie zakładam, że teraz to napiszę o tym. Raczej zastanawiam się, co mogłoby się dziać z daną postacią, co ona mogłaby zrobić, żeby osiągnąć swoje cele – wyjaśnia. - I nagle się okazuje, że jest kryzys humanitarny na granicy z Białorusią. A mi wydaje się naturalne, że ta postać mogłaby ten kryzys wykorzystać do swoich celów - podaje przykład. Specjalizujący się w prozie kryminalnej Robert Małecki przyznaje, że 'kryminał, jako gatunek, daje ogromne pole do popisu w zakresie naświetlania problemów społecznych'. - Staram się to robić. Mam też nadzieję, że skoro one mnie nurtują, to zapewne nurtują także moich czytelników. Poza tym bardzo lubię, kiedy piszą w recenzjach, że książka zachęciła ich do refleksji – przyznaje pisarz.

 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Remigiusz Mróz, jeden z najpopularniejszych i najpłodniejszych współczesnych pisarzy szczerze tłumaczy swój warsztat. -  Właściwie nigdy nie siadam do pisania z apriorycznym założeniem, że aktualne tematy przesiąkną do książek. A mimo to w zdecydowanej większości tak się dzieje. Czasem do tego stopnia, że cała historia ma w swoim podszyciu wyraźny, społeczno–polityczny komentarz. A nawet niebezpiecznie zbliża się do publicystyki – stwierdza autor cykli o: komisarzu Forście, Joannie Chyłce czy Sewerynie Zaorskim. Pytany o to, dlaczego tak się dzieje, wspomina o prostej zasadzie. - Jeśli coś oddziałuje bezpośrednio na pisarza, zaprząta jego myśli, skłania do refleksji, to w naturalny sposób szuka sobie drogi do tego, by znaleźć się na kartach powieści – konkluduje.

Literatura niejednoznaczna

- Jeśli mówimy o powieściach kryminalnych i sensacyjnych, to poważnie traktuję osadzanie ich w konkretnych realiach – stwierdza Jakub Ćwiek, który stara się rozdzielać swą twórczość na nurt fantastyczny i współczesny. - Zależy mi na tym, żeby czytelnik łatwo odnajdował się w opisywanych przeze mnie realiach. By prezentacja świata przedstawionego pogłębiała immersję. Odpowiadając więc krótko, staram się na tyle, na ile mogę, pilnując jednocześnie by nie przegadywać opowieści pseudopublicystyką – przekonuje autor, który przygotowując przed laty powieść rozgrywającą się na dworcu w Katowicach, przez kilka miesięcy pomieszkiwał tam wśród bezdomnych, by lepiej zgłębić temat.

Pytany o to, czy zajmuje swoją prozą konkretne stanowiska w ważnych tematach, Robert Małecki nie ma wątpliwości. - Tak, bo chyba też na tym polega moja rola, żeby, poprzez działania moich bohaterów, prezentując problem, jednocześnie wskazać jedno z możliwych rozwiązań. A zatem próbuję udzielić odpowiedzi, ale staram się nie narzucać jedynie słusznej wizji świata – wyjaśnia.

Wojciech Chmielarz przekonuje, że lubi, gdy literatura jest niejednoznaczna. - Bardzo często pojawia się zarzut, o ile to w ogóle można traktować jako zarzut, wobec mojej najnowszej powieści 'Zwykła przyzwoitość', że to książka proimigrancka. I żeby była jasność, ja osobiście, jako osoba prywatna i jako osoba publiczna, uważam, że powinniśmy przyjmować imigrantów. Można dyskutować, jak taka polityka migracyjna miałaby wyglądać i dlaczego, ale to jest temat na inną rozmowę – zastrzega Chmielarz.

Przekonuje, że z przyczyn moralnych i etycznych powinniśmy przyjmować migrantów. - Ale też z własnego dobrze pojętego interesu. Bo trendy demograficzne są takie, że albo Polska będzie wielokolorowa, albo nie będzie jej wcale. Możesz przeczytać 'Zwykłą przyzwoitość'i wyciągnąć z niej parę bardzo dobrych i bardzo dobrych argumentów, dlaczego Polska nie powinna przyjmować migrantów. Czy to jest powieść więc antymigrancka? - pyta z uśmiechem pisarz. - No też nie. Po prostu życie jest skomplikowane, zniuansowane, prawie zawsze są argumenty za i przeciw, szanse i zagrożenia. Otwieranie się tylko na jedną stronę medalu to śmierć książki – podsumowuje.

Przeżyć na skórze bohaterów

Nawiązywanie do współczesnych problemów nie powoduje, że te powieści szybko się dezaktualizują. Bo jak tłumaczy Marcin Ciszewski, chodzi o to, by pisać o problemach, a nie o "aferach". - Jak widać po moich książkach z cyklu 'Meteo', nie są to tematy aktualne, że ja się odnoszę na przykład do afery wiatrakowej. Za tydzień nikt nie będzie o niej pamiętał – z przekonaniem twierdzi autor, którego najnowsza powieść 'Ocalić prezydenta' opowiada o próbie zamachu na Zełenskiego tuż przed wybuchem wojny na Ukrainie.

- Piszę o problemie. 'Mróz' był o złożach gazu łubkowego. Czy będziemy go wydobywać, czy nie, bo są siły, które nie chcą, żebyśmy się za bardzo wzbogacili. Uniwersalne rzeczy, problemy powodują, że 'Mróz', który ukazał się trzynaście lat temu, ma dziś nowych czytelników – dowodzi pisarz. Podobnie jest z inny tomem tej serii pt. 'Upał' - tam opowieść o naszej reakcji na zagrożenie terrorystyczne rozgrywa się podczas Euro 2012 w Warszawie. Impreza skończyła się lata temu, terrorystów nie było, a powieść wciąż świetnie oddaje emocje Warszawiaków i wciąż jest popularna. 

Pisarze prozy popularnej są przekonani, że dzięki ich utworom, czytelnicy często dowiadują się o danych zagadnieniach. - Sięgając po reportaże czy eseje już w tytule i opisie wiesz, po co sięgasz, co cię interesuje. Biorąc do ręki powieść gatunkową, często nie wiesz, na jaki wątek społeczny trafisz. I jeżeli ów motyw cię zaciekawi, wówczas sięgniesz po reportaż, by zgłębić temat. Spotkałem się z wieloma takimi przypadkami – przekonuje Jakub Ćwiek.

Remigiusz Mróz wręcz widzi pewną wyższość prozy nad reportażem. - Nigdy nie zapomnę, jak na pewnych targach książki przyszedł do mnie pan o dość konserwatywnych poglądach, który po przeczytaniu pewnej serii i zżyciu się z jej bohaterami, wyznał mi, że zmienił zdanie w kwestii aborcji. To rzadka sytuacja w świecie, który premiuje raczej trwanie przy swoich poglądach niż ich zmienianie. A oprócz tego wydaje mi się, że gdyby ów jegomość nie przeżył tego na skórze bohaterów, żaden tekst publicystyczny nie skłoniłby go do refleksji - podsumował prozaik.

Paszporty POLITYKI 2023 rozdane. Znamy laureatów prestiżowej nagrody

Zajmowanie wyrazistej pozycji w jakimś ideowym sporze, jak uczy nas historia kultury, może mocno ograniczyć grupę odbiorców, czy wręcz spowodować bojkot danego twórcy w pewnych kręgach. Dlatego wielu artystów stara się unikać konkretnych deklaracji. Zaangażowana społecznie proza popularna często przekracza te granice. Pisarze jednak nie widzą tu problemu. - Dobra, umówmy się, że po pierwsze moja popularność jest niczym w porównaniu do popularności piosenkarzy, aktorów czy standuperów. Niemniej, jakaś tam jest – zauważa Wojciech Chmielarz. I dodaje, że to dla niego ogromny zaszczyt i przywilej, że ileś tam osób czyta to, co pisze w powieściach, czy w mediach społecznościowych. - I skoro już mam ten przywilej, to czasami wypada po prostu zrobić z nim coś więcej niż spróbować sprzedać parę książek więcej i zawalczyć o sprawę, w którą naprawdę wierzę – puentuje.