Wstydliwa historia górali. "Biała odwaga" wywoła protesty jak "Zielona granica"?
Piątkowa premiera w polskich kinach - film fabularny "Biała odwaga" w reż. Marcina Koszałki porusza przemilczany dotąd temat kolaboracji górali z nazistami w czasie II wojny światowej. Goszczący w audycji "Kultura osobista" Marty Perchuć-Burzyńskiej reżyser filmu przyznał, że to wstydliwa karta naszej historii. - Górale są polskim symbolem narodowym. I trochę nie pasuje to do obrazu tego symbolu - ocenił. Według niego maniera upiększania wizerunku górali działa w Polsce od lat, jeszcze nawet od XIX wieku.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Koszałka, który był nie tylko reżyserem, ale także współscenarzystą i operatorem filmu opowiadał na antenie, że Goralenvolk miało rzeczywiście miejsce i prawie 20 tys. górali podpisało listę kolaboracyjną. - W różnych miastach i miasteczkach wyglądało to inaczej: w Zakopanem było to 60%, a w Szczawnicy aż 90% - twórca filmu dzielił się zebranymi informacjami. - Ten fakt jest uznawany za największą kolaborację w Polsce - podsumował.
Górale równi Niemcom
Gość TOK FM zastrzegł jednak, że nie była to sytuacja zero-jedynkowa. Wielu górali uległo namowom Wacka Krzeptowskiego, który był jednym z lokalnych liderów. To on w dużej mierze odpowiadał za popularność Goralenvolk. To przede wszystkim on zdradził, tłumacząc, że będzie lepiej, że Niemcy dadzą spokój.
- Zresztą Niemcy mówili góralom o niemieckim pochodzeniu - wyjaśniał Koszałka. Pojawiały się sugestie o germańskim pochodzeniu górali, czyli de facto o byciu równym Niemcom. - Były też robione duże badania antropologiczne, mające dowieść, którzy mieszkańcy Podhala mają niemieckie pochodzenie - mówił reżyser "Białej odwagi".
Przygotowanie i realizacja filmu trwała kilka lat i nie obyła się bez kłopotów i protestów. - Na przykład Związek Podhalan był przeciwny realizacji filmu, atakował nas, chciał zablokować produkcję, ale to się nie udało - wspominał twórca. Dodał, że podczas samych zdjęć przełożyło się to jeszcze na małe problemy z ludźmi, czy wynajmem. Przeciwnicy filmu starali się zbuntować wszystkich dookoła, oddziaływali na nich.
Zaskakująca rezygnacja Jacka Bromskiego. 'Wyjął im argumenty z dłoni'
Z kolei dużym wsparciem dla "Białej odwagi" był znany góralski muzyk, architekt i popularyzator folkloru Jan Karpiel-Bułecka. Konsultował on produkcje historycznie, antropologicznie, etnograficznie, muzycznie. - Przetłumaczył też dialogi na gwarę góralską. Potem nagrał ją dla aktorów i uczył ich gwary - mówił reżyser.