,
Obserwuj
Kultura

"Problem trzech ciał" Netflixa to nie nowa "Gra o tron", ale na szczęście też nie "Wiedźmin" [RECENZJA]

Piotr Kubica
2 min. czytania
21.03.2024 16:18
"Problem trzech ciał" to może nie nowa "Gra o tron", ale na szczęście też nie "Wiedźmin". Netflix wychodzi obronną ręką z trudnego zadania przeniesienia książkowego "Problemu trzech ciał" na ekran. Choć nie budzi zachwytu.
|
|
fot. Netflix

Serial Netflixa "Problem trzech ciał" to adaptacja chińskiej powieści autorstwa Liu Cixina, która zdobyła w 2015 roku nagrodę Hugo. Cieszy się ona opinią wybitnego dokonania w dziedzinie fantastyki naukowej, a do jej fanów należą m.in. Barack Obama i Mark Zuckerberg.

Trudno w kilku zdaniach streścić fabułę, która swój początek ma w Chinach za czasów Mao, a potem sięga wiele lat w przyszłość. Dramatyczne doświadczenia rewolucji kulturalnej uruchamiają ciąg zdarzeń, który na zawsze zmieni losy ludzkości. Największa część historii zawartej w pierwszym sezonie serialu rozgrywa się głównie w obecnych czasach w Wielkiej Brytanii i oscyluje wokół próby rozwikłania serii samobójstw wybitnych fizyków. W ramach postępu śledztwa odkrywamy intrygę na międzygalaktyczną skalę.

Każdy, kto czytał powieść, pewnie zadaje sobie pytanie, czy udało się z powodzeniem przenieść na ekran historię tak złożoną, wyginającą wyobraźnię i momentami wręcz dziwaczną.

"Problem trzech ciał" - ceniona powieść, ale czy udany serial?

Z tym wyzwaniem postanowili zmierzyć się David Benioff i D.B. Weiss, którzy zyskali sławę dzięki "Grze o tron". Czy zrehabilitowali się za nieudany ostatni sezon kultowej produkcji HBO? "Problem trzech ciał" nie jest porażką, ale nie jest też produkcją doskonałą.

Wizualnie serial prezentuje się przeciętnie, a efekty specjalne czasami wydają się tanie. Zaskakuje też niemal komediowy ton, obecny zwłaszcza w początkowych odcinkach serialu. Nie do końca pasuje do ponurej i poważnej tematyki opowieści.

Oglądaj

Główni bohaterowie, choć przedstawieni jako wybitni naukowcy, czasami zachowują się w sposób mało adekwatny, przypominając bardziej postacie z sitcomu. Brakuje też bardziej wyczerpującego wytłumaczenia naukowych koncepcji, które mogłyby uczynić świat serialu bardziej zrozumiałym. Autor powieści włożył dużo starań w to, żeby technologie tak zaawansowane, że współczesnym ludziom przypominające magię, miały przekonujące naukowe podstawy, a zasady ich działania były zrozumiałe dla czytelnika. Serial poświęca na ich wyjaśnienie kilka zdań dialogu.

"Problem trzech ciał" Netflixa - lepszy niż "Wiedźmin"

Na szczęście Netflixowi udało się zrobić serial, który dobrze się ogląda i zachować przy tym sens i wydźwięk oryginalnej powieści (Andrzej Sapkowski i jego "Wiedźmin" nie mieli tyle szczęścia). W serialowym "Problemie trzech ciał" można dostrzec obecne w książce współczesne obawy, takie jak napięcia międzynarodowe czy katastrofa klimatyczna.

Pomysł, aby pozbyć się głównego bohatera, którego w serialu zamieniono na paczkę przyjaciół, wydaje się ryzykowny, ale działa. Relacje między postaciami nadają opowieści emocjonalny ciężar.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>