,
Obserwuj
Kultura

Kim są tradycyjne żony? Niebezpieczne wątki między filmami o gotowaniu i sprzątaniu

6 min. czytania
02.07.2025 06:37
Influencerki, które pokazują, jak spełniają się w roli opiekunek ogniska domowego, zyskują na popularności. - Tradwives, czyli tradycyjne żony, przedstawiają ultrakonserwatywną wizję życia, w której zarabia mąż. Ale to one robią kariery na TikToku czy Instagramie - mówi tokfm.pl Aleksandra Wójtowicz. Trend widoczny jest również w naszym kraju. Kim są polskie tradwives?
|
|
fot. instagram.com/naraaziza/ instagram.com/esteecwilliams/
  • Tradwives, czyli "tradycyjne żony", to influencerki, które pokazują życie wzorowane na modelu rodziny, w którym mężczyzna zarabia na dom, a kobieta dba o życie rodzinne;
  • Styl życia tradwife jest przedstawiany z estetycznym urokiem, budzi nostalgię. Odwołuje się do powrotu do zmitologizowanych "prostszych czasów";
  • Algorytm rekomendacji TikToka prowadzi użytkowników, którzy wchodzą w interakcje z treściami tradwife, w pułapki skrajnie prawicowych teorii spiskowych;
  • "Przedstawiają ultrakonserwatywną wizję życia, w której zarabia mąż, ale to one, dzięki wyświetleniom i współpracom, robią kariery na TikToku czy Instagramie" - mówi tokfm.pl Aleksandra Wójtowicz.

Zadbana kobieta w stylowej sukience i z nienaganną fryzurą krząta się po wysprzątanym na błysk domu. Dzieci uczą się przy kuchennym stole. Gdy proszą o płatki z mlekiem, kobieta spełnia prośbę i robi posiłek. Nie jest to jednak jakaś tam owsianka z torebki, a własnoręcznie robione i wypiekane domowe płatki. To nie kadr z amerykańskiego filmu o codziennym życiu rodziny z lat 60-tych, ale instagramowa rolka influencerki tradwife.

Tradycyjna żona zostaje w domu. I zarabia online

- Tradwives, czyli "tradycyjne żony", to trend, w ramach którego kobiety decydują się wybrać tradycyjny model rodziny. Jako żony poświęcają się domowi, mężowi, dzieciom - tłumaczy Aleksandra Wójtowicz, analityczka ds. nowych technologii i cyfryzacji Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM). Czym różnią się od innych żon, które po prostu zajmują się dziećmi i domem? Ekspertka wskazuje m.in. na intensywność zaangażowania. - Jeśli np. gotują, to od podstaw. Nie tylko pieką chleb, ale nawet przygotowują do tego własną mąkę - mówi Wójtowicz.

Idealnie pokazuje to jedna z najbardziej popularnych influencerek w USA, czyli Nara Smith. Modelka z niemal 12 mln obserwujących na TikToku zyskała sławę, publikując m.in. filmiki, na których przygotowuje jedzenie od podstaw. Jej nagrania - np. o tym, jak tworzy własną gumę do żucia - bywają na tyle absurdalne, że komentatorzy uważają je za satyrę.

Tęsknota za przeszłością. Tradwives odnajdują swoją kobiecość

Filmiki tradwives cechują się ujmującą estetyką. Widzimy piękne kobiety, perfekcyjnie urządzone domy i pastelową kolorystykę. To wszystko też świetnie widać u Smith, która ubrana jest w szykowne, niemal balowe kreacje. W połączeniu z jej miarowym, delikatnym głosem, efekt jest hipnotyzujący.

To wszystko wywołuje nostalgię za mitycznymi "prostszymi czasami", które tak naprawdę nigdy nie istniały w tej formie. Influencerki sięgają również po argumenty esencjonalistyczne: w personie tradycyjnej żony "odnajdują swoją kobiecość", a zajmując się domem, nie uczestniczą w tzw. hustle culture, czyli "kulturze zap****olu". 

Według tradwives to mężczyzna pełni rolę żywiciela rodziny, chociaż tutaj eksperci wskazują na pewien paradoks. - Bo tradwives są influencerkami, które przy wspomnianym pieczeniu chleba produkują treści na swoje media społecznościowe. Z jednej strony przedstawiają ultrakonserwatywną wizję życia, w której zarabia mąż, a z drugiej - to one, dzięki wyświetleniom i współpracom, robią kariery na TikToku czy Instagramie - zauważa Aleksandra Wójtowicz.

Kim jest Ashton Hall? 'Pokazuje wymarzone Życie mężczyzny ze skrajnej prawicy'

Ruch tradwives rośnie w siłę. Z tradycyjnej bańki do mainstreamu

Ruch tradwife zyskuje na popularności i zasięgach od 2020 roku. Wywiera coraz większy wpływ na dyskurs polityczny i wybory kobiet, choć często w subtelny sposób. Dlatego eksperci wskazują, że jest to coś więcej niż wybór stylu życia czy powrót do estetyki z przeszłości. Influencerki promują wartości, które są zgodne z prawicowymi ideałami politycznymi. Wiele popularnych twórczyń przemyca skrajnie prawicowe teorie spiskowe (np. nieufność do nowoczesnej medycyny) i prawicowe slogany w swoich treściach, osadzając je między pieczeniem, ogrodnictwem a tzw. skromną modą.

Tradwives nierzadko funkcjonują jako tuby propagandowe i otwarcie mówią, na kogo głosują. Przykładem jest Estee Williams (200 tys. obserwujących na TikToku), która w mediach społecznościowych napisała: "Dumna z bycia Amerykanką; dumna z bycia żoną; dumna z posiadania męża robotnika; dumna z bycia gospodynią domową; dumna z bycia chrześcijanką; dumna z porzucenia college’u; dumna z popierania Donalda Trumpa".

Wiele wskazuje na to, że Estee Williams, której styl porównuje się do współczesnych "Żon ze Stepford", miała być opłacana przez prawicowe środowiska. Sama twórczyni rozpowszechniała antytranspłciowe uprzedzenia i sprzeciwiała się wysyłaniu kobiet na studia. 

Związki ze skrajną prawicą wypomina się również innej popularnej tradwife - Hannah Neeleman (była na okładce konserwatywnego magazynu "Evie", który znany jest z publikowania treści antyszczepionkowych). A warto podkreślić, że konto Neeleman TikToku (Ballerina Farm) obserwuje 10 mln ludzi.

Tradwives w Polsce. Nostalgia za "starymi, dobrymi czasami"

Trend tradwives widoczny jest również w Polsce. - Chociaż w naszych social mediach jest mniej kont polskich tradwives, to oglądamy amerykańskie influencerki - mówi Wójtowicz. I wskazuje, że to "treści silnie monetyzujące". - Generują dużą liczbę wyświetleń i udostępnień, pozwalają na zamieszczanie reklam - precyzuje.

Jedną z bardziej znanych polskich tradwife (choć woli określenie "pani domu") jest Wiktoria Wilkosz, żona Karola Wilkosza - byłego rzecznika partii KORWiN i byłego asystenta Janusza Korwin-Mikkego, który porzucił politykę dla branży finansowej. Wiktoria Wilkosz (59 tys. obserwujących na TikToku) należy do Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, czyli właśnie mormonów.

Na jej filmikach możemy zobaczyć, jak żyje jako młoda matka w Londynie, jak wiara pomaga jej w macierzyństwie i jak ważne jest to, by tradycyjnej żonie towarzyszył… tradycyjny mąż.

Do estetyki "dawnych lat" nawiązuje też Karolina Baszak, która na Instagramie zgromadziła ponad 100 tys. obserwujących. Influencerka mówi o wielodzietnym macierzyństwie, edukacji domowej i "pięknej codzienności". Choć zajmuje się domem, to również pracuje: wydaje ebooki o elegancji, klasycznym stylu i o tym, jak tradycyjnie prowadzić współczesny dom, jest współwłaścicielką marki odzieżowej. A wszystko, z czym ma do czynienia, wygląda niemal jak z przedwojennej fotografii.

Konserwatyzm polskich tradwives jak reklama prawicowej wizji idealnego życia

Polskie tradwives zazwyczaj opierają swoje przesłanie na chrześcijaństwie, raczej nie wypowiadają się na temat polityki. Ich wizerunek jest mocno spleciony z tradycyjnie prowadzonym domem, który ma być ostoją w świecie pełnym chaosu. Konserwatyzm polskich tradwives, ich umiłowanie tradycji i poświęcenie rodzinie działa jak reklama prawicowej wizji idealnego życia.

- Konserwatywny zwrot jest ściśle związany z trendem tradwife, w którym kobiety są konwencjonalnie atrakcyjne, szczupłe, i (nie licząc Nary Smith) białe - wskazuje dr Paulina Zagórska, anglistka, językoznawczyni, wykładowczyni akademicka.

I tłumaczy, jak w Polsce odnajduje się podobna estetyka. - Populistyczne, prawicowe ruchy w Polsce zasadzają się na tradycyjnym podziale ról. Widoczne było to np. podczas kampanii prezydenckiej na TikToku, gdzie wyborczynie Sławomira Mentzena nagrywają rolki "Dlaczego kobiety głosują na Mentzena?". One wszystkie wizualnie wpisują się w konwencjonalny model kobiecości. I sięgają po argument: "chcę, żeby kobieta była kobietą, a mężczyzna mężczyzną". Odwołują się do minionych czasów, do porządku, który w jakiś sposób został zaatakowany przez "woke" lewicowe ruchy - porównuje dr Zagórska.

Eksperci przekonują, że w Polsce trend tradwives będzie się rozwijać, jednak nie na taką skalę, jak w USA: to kwestia możliwości. - Bo tradycyjne żony pokazują niby proste życie, ale tak naprawdę wymaga ono bardzo dużych zasobów i wysokich zarobków - tłumaczy Aleksandra Wójtowicz z PISM. - By stworzyć idylliczną wizję potrzeba tu dużej przestrzeni do życia, blisko natury. To fantazja w większości niemożliwa do realizacji - i dlatego tak interesująca - twierdzi analityczka.

Niebezpieczeństwa bycia tradycyjną żoną

Krytycy ruchu tradwife przekonują, że pod swoją pełną wdzięku i ciepła estetyką stanowi on opozycję do praw kobiet wywalczonych przez feminizm: prawa do pracy, finansowej niezależności czy autonomii cielesnej. Wskazują też na zagrożenia całej tej fantazji: kobiety mogą uzależnić się finansowo od partnera, poświęcają się niepłatnej pracy domowej, a jeśli będą chciały - lub musiały - powrócić na rynek pracy, zmierzą się z dużą trudnością. W mediach społecznościowych nie brakuje filmików, na których niegdysiejsze tradwives ostrzegają przed porzucaniem szkoły i pracy dla tradycyjnego życia i "obsługi" męża. Kobiety opowiadają, jak po rozwodach zostały bez oszczędności i jakichkolwiek kwalifikacji do pracy poza domem.

Dlaczego teraz tradwives stały się tak popularne? Między innymi dlatego, że social media kochają absurdy. - Badania dowodzą, że algorytm i systemy rekomendacyjne mediów społecznościowych lubią treści, które są w jakimś sensie skrajne, ale też angażujące. Jeśli widzimy coś, z czym się nie zgadzamy - na przykład uważamy, że kobiety powinny mieć wybór i pracować poza domem - to trend tradwives będzie dla nas wciągający, chociaż negatywnie - przyznaje Aleksandra Wójtowicz z PISM.