Filmowa Afryka. "W niektórych krajach jest lepiej niż w Polsce"
Lepiej jest chociażby w Nigerii. Tamtejsze zagłębie filmowe, tzw. Nollywood to młody przemysł - za jego początek uznaje się film 'Living in bondage' z 1993. - Kontynent został dosłownie zalany filmami z tego ośrodka. Kiedy pojedziesz do Afryki w zasadzie wszystkie telewizje puszczają seriale i filmy Nollywoodzkie - opowiada Stępień.
Na Afrykamerze pojawia się więc m.in. najdroższy film w historii kina nigeryjskiego - musical 'Inale'. Nie zabraknie dokumentów, filmów krótkometrażowych i fabularnych. Motywem przewodnim tegorocznej edycji jest 'Duma Afryki'. - Uznaliśmy, że wystarczy już pokazywania kontynentu w negatywnym świetne. Staraliśmy się pokazać Afrykę dumną, nieustępliwą, zwyciężającą - tłumaczy szef festiwalu. Jednym z kluczowych filmów jest obraz 'Atleta' opowiadający historię Abebi Bakili - etiopskiego biegacza, który w 1960 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Rzymie zadziwił świat bezapelacyjnie zwyciężając maraton. Boso.
Organizatorzy stawiają na pokazywanie Afryki oczami ich mieszkańców. - We wszelkich mediach dominuje obraz Afryki z perspektywy europejskiej lub amerykańskiej, natomiast głos afrykański jest niemy i słabo słyszalny - czytamy na stronie festiwalu.
Filmy zostały podzielone na sekcje: AfroSelekta (fabuła), AfroShort, AfroDocs i AfroKids.
Festiwal ruszy też w kraj pod nazwą 'AfryKamera-replika'. Filmy będzie można obejrzeć Krakowie, Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu. Szczegółowy rozkład projekcji na www.afrykamera.pl