,
Obserwuj
Kultura

"Symetryści, podobnie jak PiS, nienawidzą III RP, tyle że z trochę innych powodów" [FRAGMENT KSIĄŻKI"]

tokfm.pl
7 min. czytania
10.09.2023 15:26
"Dzisiaj PiS już w sumie rządzi, z przerwą, przez dziesięć lat, a PO sprawowała władzę przez lat osiem. PiS-owi w 2015 r. wybaczono wszystko, Platformie - po podobnym okresie od czasu rządzenia - nadal nie wybacza się niczego" - piszą Mariusz Janicki i Wiesław Władyka w książce "Symetryści. Jak się pomaga autokratycznej władzy".
|
|
fot. Patryk Ogorzałek/Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Rozdziały 'PiS - PO jedno zło' oraz 'Pretensje do III RP i do Tuska' pochodzą z książki 'Symetryści. Jak się pomaga autokratycznej władzy' autorstwa Mariusza Janickiego i Wiesława Władyki. Książkę możesz kupić tutaj.

'PiS - PO jedno zło'

Hasło 'PiS - PO jedno zło' to chyba najbardziej skrótowa, a zarazem nieskomplikowana kwintesencja symetryzmu, pokazująca główną działającą tu emocję. To głęboka niechęć, czasami wręcz nienawiść do Platformy Obywatelskiej. Ta fraza ma ponadto ukryte znaczenia. Z jednej strony można ją rozumieć tak: mówicie, że PiS jest zły, ale wiedzcie, że tak samo zła jest Platforma. Ale głębsza treść jest taka: właśnie dlatego, że mówicie, iż PiS jest zły, to my powiemy, że równie zła jest PO. Żeby było sprawiedliwie.

Stawiamy tezę, że Platforma i Tusk to główne powody takiej postawy. Symetryści wręcz przyznają, że przeważnie nic nie mają do antypisowskiej opozycji jako takiej, ale nie tolerują przeważnie Platformy. Jednak to, że PO jest główną siłą opozycyjną, powoduje, że tworzy się nieusuwalny pat. Po powrocie Donalda Tuska na funkcję szefa PO w lipcu 2021 r. pojawiały się wśród symetrystów opinie, że ten comeback jest fatalny, że opozycji już dobrze szło, że jakoś się dogadywała i poukładała, bo Borys Budka jako lider PO nie był tak toksyczny, jak wcześniej Tusk, a potem Schetyna. Tyle że Tusk nie powrócił bez powodu: za Budki Platforma zjechała w niektórych sondażach do poziomu 12-13 proc. poparcia. Tusk zapewne mógłby wrócić później, mniej by się zużywał, krótszy byłby czas przedwyborczych ataków propagandy PiS, ale widział, że jego partii grozi zagłada. Teza, że przed powrotem Tuska opozycji dobrze szło, jest nieprawdziwa. Była niemal na dnie. Co prawda notowania Polski 2050 Szymona Hołowni wzrosły, ale ogólny bilans antyPiSu był bardzo niekorzystny, a rozmowy zjednoczeniowe nie posuwały się naprzód.

Antyplatformerska emocja niszczyła przez lata możliwości opozycji i nadal tak się dzieje. Ta animozja stała się głównym napędem symetrystów. Jeśli PiS wygra wybory w 2023 r. i zdobędzie trzecią kadencję rządów, to będzie w jakiejś mierze skutek tego irracjonalnego zwalczania formacji Tuska. Można jeszcze jakoś zrozumieć krytykę Platformy w 2015 r., bo rzeczywiście druga kadencja jej rządów z PSL wyglądała dość mizernie, choć i to w niczym nie usprawiedliwiało takiego afektu do PiS. Ale teraz, po ośmiu latach Kaczyńskiego u władzy, kiedy jego partia pozakonstytucyjnie zmienia ustrój i kulturowy obraz kraju, niezmiennie trwające, a nawet rosnące pretensje do PO wydają się już jakąś obsesją.

Campus Polska bez 'Panelu symetrystów'. Żakowski apeluje do Tuska: Trzeba powiedzieć 'Puknijcie się w głowę'

Dzisiaj PiS już w sumie rządzi, z przerwą, przez dziesięć lat, a PO sprawowała władzę przez lat osiem. PiS-owi w 2015 r. wybaczono wszystko, Platformie - po podobnym okresie od czasu rządzenia - nadal nie wybacza się niczego. Jest tak samo traktowana przez symetrystów, jak w 2015 r. Przez tak długi czas nie byli w stanie zrozumieć, że tu nie chodzi o Platformę jako wyjątkową partię, która wymaga specjalnej ochrony, bo jest jakimś narodowym dobrem, tylko o elementarną racjonalność polityczną. Na miejscu PO w sondażach mogłoby się znajdować każde inne szanujące reguły demokracji ugrupowanie, lewica, chadecja, konserwatyści, centrowa socjaldemokracja, partia ludowa czy jakaś zupełnie nowa formacja. Nie ma to znaczenia, kiedy celem jest ratowanie praworządnego systemu w Polsce. Dla nas, krytyków postawy symetrystycznej, Platforma jest po prostu najsilniejszą partią opozycyjną - i tylko tyle, tak się złożyło, trudno dyskutować z faktami. Głównym celem jest przywrócenie reguł państwa prawnego, jak zapisano w konstytucji, wykonawcy to rzecz drugorzędna. Symetryści zarzucają nam sprzyjanie Platformie, co jest dla nich jednym z usprawiedliwień atakowania tej formacji. Ale to fałszywe postrzeganie rzeczywistości, właśnie tu nie ma symetrii. My nie bronimy konkretnie Platformy, ale szukamy optymalnego prodemokratycznego układu przed wyborami, tak też było w przypadku poprzednich elekcji. Symetryści zaś atakują konkretnie Platformę, dokładnie jej nie chcą, nawet kosztem pogorszenia warunków walki z PiS.

Pragną uchodzić za bezstronnych, obiektywnych obserwatorów sceny politycznej. Zarzucają swoim adwersarzom stronniczość, uleganie ideowym sympatiom, grzęźnięcie w 'publicystyce tożsamościowej', której ostentacyjnie nie szanują. Ale nie dostrzegają swoich własnych silnych emocji, które są mocniejsze od tych przypisywanych innym. Kiedy w grę wchodzi Tusk i jego partia, nagle tracą cały swój pielęgnowany polityczny stoicyzm. PiS robi się 'równie zły', a w zasadzie znacznie lepszy, 'bo o coś mu chodzi'.

Platformie i całej opozycji pozostaje nie przejmować się tymi ocenami i pretensjami. Nie jest to łatwe, ponieważ symetryści mają duże zasięgi w mediach społecznościowych, sporo wspomagających w rozpowszechnianiu opinii. Szerzą modę na nielubienie Tuska, podkreślają jego 'gigantyczny elektorat negatywny'. Chociaż Jarosław Kaczyński ma jeszcze więcej przeciwników, ale w tym przypadku nie jest to problem. Bo Kaczyński ma klucz do serc Polaków, a Tusk chce ich tylko zmanipulować i zdominować, nie wiadomo po co.

'Symetryści. Jak się pomaga autokratycznej władzy' Mariusz Janicki, Wiesław Władyka, wydawnictwo Polityka
'Symetryści. Jak się pomaga autokratycznej władzy' Mariusz Janicki, Wiesław Władyka, wydawnictwo Polityka
Polityka

Słychać, że Kaczyński umiał ustąpić jako niepopularny lider i wystawić Dudę, Szydło, Morawieckiego. Tak samo - w tej wersji - powinien postąpić Tusk. Ale to pozory, bo sytuacja nie jest taka sama. Symetryści odmiennie, bynajmniej nie symetrycznie, postrzegają Kaczyńskiego i Tuska. Akceptują lidera PiS jako naturalnego i niekwestionowanego szefa całości tamtego obozu politycznego, który może swobodnie delegować do różnych funkcji swoich przedstawicieli, a potem nad nimi czuwać i dokonywać korekt. Ale Tuska traktują inaczej: to dla nich trochę uzurpatorski hegemon, postać toksyczna. Powinien po prostu usunąć się w cień, najlepiej w ogóle odejść i dać działać innym. Kaczyński może być demiurgiem i geniuszem, ale Tuskowi jest proponowana rola starszego wujka, który się nie wtrąca. W takim ujęciu Tusk nie jest równoważny Kaczyńskiemu. Dla symetrystów Kaczyński był zawsze nieporównanie wybitniejszym politykiem niż lider Platformy. W dodatku winą Tuska ma być to, że nie ma na opozycji zdolniejszych od niego. Owszem, ma największą partię, ale powinien oddać ją jakimś następcom. Wypruwa sobie żyły w kampanii, ale jako lider lepszy byłby ktoś inny - słychać. Zrównywanie PiS-u i Platformy służy pognębianiu tej ostatniej i poprawianiu wizerunku partii Kaczyńskiego. I jego samego.

'Pretensje do III RP i do Tuska'

Symetryści, podobnie jak PiS, nienawidzą III RP, tyle że z trochę innych powodów. PiS, jak wiadomo, uprawia swoją politykę historyczną, w której Polska po 1989 r. jawi się jako zdradziecki twór konszachtów w Magdalence, jako matecznik układów, jako niecny bękart historii. Sformułowano projekt IV RP jako przeciwstawienie tej III RP, z tego czerpano legitymację do planu wielkiej zmiany w ustroju, w polityce, do zmiany elit. Tę ideę i praktykę IV RP dobrze poznaliśmy i odczuliśmy w latach 2005-2007. Z tej numerologii po 2015 r. zrezygnowano, ale z rewolucyjnych zmian i z deform już nie, a nienawiść do III RP nadal obowiązuje. I jest praktycznie realizowana, w edukacji, w twórczości, propagandzie, w książkach i publicystyce. Tka się nienawistną opowieść o ponurym kraju rządzonym przez złych ludzi, przeciwników politycznych zaś, a już zwłaszcza Tuska, wpisuje się organicznie w tamtą Polskę i z upodobaniem przedstawia jako jej pogrobowców, często też zarzucając im swoisty postkomunizm.

Symetryści nie mają takich ambicji historiozoficznych, na przeszłość patrzą przez inne okulary, potrafią na przykład chwalić PRL za bary i stołówki, mieszkania, Fundusz Wczasów Pracowniczych, a Gierka za 'konsumpcjonizm'. III RP oskarżają o 'głupotę', o znieczulicę społeczną, o radykalizm 'balcerowiczowskich' reform gospodarczych, o wytworzenie nowych podziałów społecznych, w tym całej armii wykluczonych i zepchniętych w nędzę. Stąd nieustanna sympatia dla socjalu, który uprawia PiS, on jest wartością obiektywną, nawet jeżeli jest formą populizmu i stoi za nim cynizm polityczny. W III RP nie dostrzegają też wzorcowych postaci, wszyscy są jakoś winni i obciążeni, a niektórzy jeszcze bardziej. Listę otwiera oczywiście Leszek Balcerowicz, ale znajdują się też na niej politycy lewicy, którzy mieli zimne serca i porzucili swoje ideały. I naturalnie Donald Tusk, który ze swoją formacją zamknął ostatecznie III RP i zamknął polski liberalizm lat 90., największe - ich zdaniem - szkodnictwo i nieporozumienie we współczesnej historii Polski.

Mariusz Janicki i Wiesław Władyka
Mariusz Janicki i Wiesław Władyka
Leszek Zych

Ta awersja symetrystów do Tuska sięga czasów, kiedy jeszcze nimi nie byli, bo zostali tak nazwani w 2016 r., po roku rządów PiS. Wielu z nich zarzekało się przed wyborami w 2015 r., że 'na Tuska nigdy nie zagłosują', co do PiS zachowywali wtedy ostentacyjną ambiwalencję. Polegało to też na tym, że wraz z narastającym krytycyzmem wobec rzeczywistości zarządzanej przez symbolicznego Tuska i z kiełkującą zasadniczą negacją całej III RP, nie określili swojego stosunku do IV RP, czyli lat 2005-2007. Uaktywnili się przy drugim PiS, jak gdyby ślepi na fakt, że mieliśmy wtedy recydywę polityki sprzed dziesięciu lat, a cała jej groza była już dobrze opisana i zanalizowana. Nie przyjmowali tego do wiadomości, co ułatwiało jakby na świeżo oceniać 'genialne' ruchy Jarosława Kaczyńskiego i jego 'fantastyczny' słuch społeczny, a nie widzieć grozy już przecież rozpoznanej, a teraz występującej w wersji turbo.

Gdy się mówi, a nawet prosi, by zostały dostrzeżone też zmiany pozytywne, które fundamentalnie, wewnętrznie i zewnętrznie zmieniły Polskę, jej położenie i znaczenie, otworzyły przed nią wielkie perspektywy, doprowadziły ją do Unii Europejskiej i do NATO, machają z niecierpliwością ręką, że ile można o tym mówić, już nie nudźcie. To banały, lepiej rozliczcie się ze swoich prawdziwych zbrodni i grzechów. Taka to rozmowa.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>