"Ikonę Ameryki stworzyła Żydówka". O dobrych i złych Żydach, którzy mogą być biali lub czerwoni [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Książka Emily Tamkin pt. 'Źli Żydzi. O żydowskiej tożsamości w Ameryce' ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne. Poniżej prezentujemy fragment książki:
Żydzi biali i czerwoni
W 1959 roku amerykańska bizneswoman Ruth Handler wraz ze swoim mężem Elliotem, współzałożycielem firmy Mattel, wymyślili lalkę Barbie. Barbie - biała blondynka o proporcjach typowej Amerykanki, nieosiągalnych dla prawdziwej kobiety za pomocą naturalnych środków, otrzymała imię na cześć ich córki Barbary Handler(1). Według legendy Ruth zobaczyła, jak dziewczynka bawi się papierowymi lalkami, jakby były nie dziećmi, lecz dorosłymi kobietami z jakiegoś przyszłego miejsca i czasu. Ich papierowe stroje i papierowe kształty zupełnie do tego nie pasowały. Paradoksalnie, ikonę białej Ameryki stworzyła Żydówka.
Choć formalnie Żydzi z Europy zawsze uchodzili w USA za białych, ich status kulturowy był bardziej płynny. Przed II wojną światową Amerykanie zarówno żydowskiego, jak i nieżydowskiego pochodzenia zmagali się z problemem dotyczącym miejsca Żydów w hierarchii rasowej. W okresie od 1945 roku do lat sześćdziesiątych XX wieku wielu amerykańskich Żydów swobodniej wkroczyło w świat białej Ameryki i w nim awansowało. Jedni odnosili się do kwestii bycia białym ambiwalentnie, drudzy starali się aktywnie pozycjonować jako biali - zwłaszcza w kontekście zimnej wojny i w opozycji do czarnych Amerykanów.
W 1962 roku trafił na rynek Wymarzony Dom Barbie (2). W rzeczywistym świecie wygląd domu z marzeń amerykańskich Żydów definiowali nie tylko ci, którym rzekomo zapewniał schronienie, lecz również ci, którym nie pozwolono zamieszkać pod jego wyimaginowanym dachem.
Na przestrzeni dekad przynależność Żydów amerykańskich do białych uważano za oczywistość, potem ją zakwestionowano, a następnie potwierdzono ponownie.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Do połowy XIX stulecia europejscy imigranci na ogół wtapiali się w białą Amerykę. Nie była to błaha kwestia. W kontekście amerykańskim bycie białym oznaczało przynależność do części społeczeństwa, która handluje niewolnikami, posiada ich i czerpie zyski z niewolnictwa, nie zaś do tej jego części, która jest zniewolona. Dotyczyło to także europejskich Żydów, powszechnie uchodzących za białych.
W innych punktach atlantyckiego świata tak nie było. Istniały fragmenty półkuli zachodniej z Żydami, w przeważającej części, o innej karnacji. Na przykład w Surinamie Żydzi portugalscy i ich potomkowie mieli autonomię w obrębie społeczności niewolników.
Przybywający z Europy, by tam żyć i pracować, żydowscy mężczyźni gwałcili niewolnice, a następnie zmuszali narodzone dzieci do konwersji na judaizm. Tym sposobem w początkach XIX wieku populacja Żydów 'eurafrykańskich' przewyższyła 'białą' (3).
Jednak Stany Zjednoczone nie były Surinamem. A fakt, że Żydów uważano tu za białych, pozwalał niektórym z nich odgrywać aktywną rolę w podtrzymywaniu rasistowskiego, bazującego na niewolnictwie społeczeństwa. W rozdziale pierwszym poznaliśmy Judaha P. Benjamina, lecz nie był on jedyny. Pierwszy żydowski członek Kongresu, wybrany w 1845 roku Lewis Charles Levin, założył Partię Republiki Amerykańskiej, nazywaną później Rodzimą Partią Amerykańską - a nieformalnie natywistycznym Ruchem Nic Niewiedzących (4).
Inni amerykańscy Żydzi walczyli w wojnie secesyjnej po stronie Konfederacji, argumentując, że judaizm jest spójny z posiadaniem niewolników (5). Fakt, że wielu stanęło po stronie Unii, co sugeruje stanowisko wręcz przeciwne, miało zapewne związek nie tyle z ich przyrodzoną szlachetnością, ile z faktem, że na Północy mieszkało ich więcej.
Także przed masową falą migracji Żydzi ze Stanów Zjednoczonych mówili o sobie jako o wyznawcach pewnej religii, nie zaś o odrębnym narodzie czy rasie (przypomnijmy ponownie deklarację pittsburską z 1885 roku stwierdzającą wprost, że bycie Żydem oznacza przynależność wyznaniową, a nie narodową).
Gdy jednak do Ameryki przybyło więcej Żydów, ci pochodzący z Europy zaczęli być postrzegani jako różniący się od białych.
Po 1880 roku napływali przede wszystkim z Europy Południowej i Wschodniej oraz z mniej zamożnych społeczności, zmieniając oblicze amerykańskich miast. W tych największych imigranci i ich dzieci stanowili siedemdziesiąt procent mieszkańców, co nadało miastom charakter południowo- i wschodnioeuropejski.
Przybysze nie wtapiali się w zastaną kulturę, zmieniali jej oblicze. Wzbudzało to konsternację wśród poprzednich mieszkańców, białych Amerykanów, którzy nie życzyli sobie, by portret białej Ameryki się zmieniał.
Istnieje kilka teorii tłumaczących, dlaczego pod koniec XIX wieku zakwestionowano status rasowy Żydów. Karen Brodkin w książce How Jews Became White Folks and What That Says About Race in America [Jak Żydzi stali się biali i co to mówi na temat rasy w Ameryce] pisze, że Żydzi skupili się na przemyśle odzieżowym, po części, dlatego że wyparto ich z drukarstwa, ciesielstwa, malarstwa, budownictwa oraz branż z silnymi związkami zawodowymi, jak transport czy komunikacja. Amerykańska Federacja Pracy w owym czasie stała nieugięcie na stanowisku, że 'uprzywilejowana klasa pracująca', którą należy chronić, to biała Ameryka niemieckiego, brytyjskiego i irlandzkiego pochodzenia.
'W sumie tymczasowe pogorszenie się sytuacji Żydów i innych europejskich imigrantów w okresie, kiedy tworzyli oni rdzeń przemysłowej klasy robotniczej, jasno ukazuje związek między poniżającymi i wymagającymi determinacji zajęciami a statusem rasowym osoby niebiałej', pisze Brodkin (6). Nawiązuje tu do końca XIX wieku i początku wieku XX, łącząc status amerykańskich
Żydów z klasy robotniczej z ich statusem 'niezupełnie' białych w oczach niektórych rodaków. Mimo to fakt, że Żydów uważano za mniej pożądanych Europejczyków, nie zmieniał ich rasowego statusu prawnego w Stanach Zjednoczonych.
Co więcej, choć wielu Żydów należało do warstwy postrzeganej jako niższa klasa robotnicza, co zdaniem Brodkin wpływało niekorzystnie na ich wizerunek, biała Ameryka czuła się nieswojo także dlatego, że znaczna ich część zdobywała posady cieszące się wysokim statusem. Żydzi, którzy traktowali uniwersytety nie jak kluby dla uprzywilejowanych, lecz jak okazję do awansu, radzili sobie na najwyższych szczeblach amerykańskiego systemu edukacji tak dobrze, że w wielu najbardziej renomowanych uczelniach wprowadzono limity przyjęć, ponieważ instytucje owe były najważniejszymi miejscami, gdzie biali Amerykanie mogli zdobyć prestiżowe i dające władzę stanowiska (7).
Tego właśnie zabrakło w utworach takich jak The Melting Pot. Rzecz nie tylko w tym, że nowi żydowscy imigranci nie zamierzali wyzbywać się własnej kultury czy uznawać samych siebie wyłącznie za kolejną grupę wśród białych Amerykanów, i nie tylko w ich przekonaniu, że małżeństwa mieszane stanowią przeszkodę w przetrwaniu Żydów i judaizmu. Ameryka żądała asymilacji, lecz gdy pojawiło się więcej imigrantów z Europy Południowej i Wschodniej, Amerykanie odkryli, że mają także zdecydowane przekonania, jakie narody są do niej zdolne.
Trzeba oddać sprawiedliwość białej Ameryce głównego nurtu, że również świeży, słabiej zasymilowani imigranci nie byli pewni, czy pragną się stać jej częścią - przynajmniej w chwili przybycia.
Żydzi dłużej przebywający w Stanach Zjednoczonych lub ci, których rodziny mieszkały tam od dawna, pojmowali doskonale, że przynależność do białych oznacza władzę i bezpieczeństwo.
Nowsi wschodnioeuropejscy imigranci mieli na ten temat inne odczucia niż ich rodacy o bardziej ustalonej pozycji. Nowo przybyli z miejsc z własnym zbiorem brutalnych uprzedzeń czuli mniejszą potrzebę, by się samodefiniować w kategoriach zgodnych z oczekiwaniami białych Amerykanów. Mieli własne wyobrażenie tego, co oznacza bycie Żydem - i nie chodziło wyłącznie o 'ludzi, którzy się modlą inaczej'. Faktycznie, idea podziałów rasowych nie do końca wpasowywała się w ich sposób myślenia.
Przegląd prasy i kultury popularnej w jidysz wskazuje, że mówili o dos yidishe folk, czyli o żydowskim narodzie, nie zaś o di yidishe rase, czyli żydowskiej rasie. W Stanach Zjednoczonych rasa odgrywała rolę zasady porządkującej, przeciwnie niż w Europie Wschodniej, gdzie Żydzi uważali się za odrębny naród lub grupę etniczną (8). Czy problem rasowej identyczności lub odrębności, zastanawiali się niektórzy, w ogóle się do nich stosuje? Istniały całe społeczności skupione wokół języka i kultury jidysz. Niektóre z nich, jak koła robotnicze, były przy tym socjalistyczne. Takie enklawy były odrębne, lecz nie izolowane. Z czasem przewaga i władza Żydów socjalistów - czy też socjalizmu w jidyszkait - topniały. Według Arthura Liebmana autora książki Jews and the Left [Żydzi i lewica], stało się tak, ponieważ grupy te starały się współpracować z innymi (nielewicowymi) organizacjami żydowskimi i strukturami społecznościowymi. Nie mogły sobie pozwolić, by tego nie robić. Ale w ten sposób, twierdzi Liebman, stawały się bardziej żydowskie - czy raczej bardziej żydowskie w innym sensie - i mniej lewicowe (9). W grę wchodziła też inna tendencja: nawet prasa w jidysz nie zdołała utrzymać żydowskich społeczności z dala od sposobu myślenia o hierarchii dominującego w Stanach Zjednoczonych, od samego początku przebiegającego wzdłuż linii podziału na czarnych i białych.
*
Niektórzy Żydzi próbowali dowodzić swojej przynależności do białych, poniżając niebiałych - a konkretnie czarnych - Amerykanów. Jak analizuje Eric Goldstein w The Price of Whiteness, w pewnych miejskich żydowskich dzielnicach Żydówki z niższej klasy średniej targowały się z czarnymi kobietami o ceny usług, proponując im od piętnastu do trzydziestu pięciu centów na godzinę. Nie mogły sobie pozwolić na luksusową służbę, ale mogły deprecjonować wartość pracy czarnych kobiet na tak zwanych targach niewolników (10). Podobnie niektórzy Żydzi próbowali dawać odpór popularnemu w tamtych czasach rasizmowi naukowemu, odmawiającemu im przynależności do białych, za pomocą większej ilości naukowego rasizmu. Maurice Fishberg, czołowy przedstawiciel żydowskiej antropologii fizycznej, zajmował się pomiarami czaszek. Początkowo twierdził, że bycie 'Semitą' w żaden sposób nie oznacza bycia 'Afrykańczykiem', a żydowski typ czaszki świadczy, że 'Semici' nie mogą pochodzić z Afryki. Było to dalece niezadowalające, ponieważ w tamtym okresie powszechnie akceptowano już związki między narodem żydowskim a Afryką. Następnie Fishberg zaczął badać żydowską pigmentację i utrzymywał, że jasna karnacja, podobnie jak barwa włosów i oczu, oznacza, że Żydzi nie mogą mieć czysto semickiego czy afrykańskiego pochodzenia. Następnie porównał Żydów bliskowschodnich z tymi pochodzącymi z Europy - i stanowiącymi większość w Ameryce w tamtym okresie - po czym doszedł do wniosku, że Żydzi europejscy tak radykalnie przeobrazili się wskutek małżeństw mieszanych, że 'nie mają nic wspólnego' z tymi wykazującymi większe podobieństwo z Afrykanami. W 1911 roku opublikował książkę The Jews. A Study of Race and Environment [Żydzi. Studium rasy i środowiska].
'Jest jasne, że pewne warstwy populacji nie mogą się zasymilować, jedynie przejmując język, religię, zwyczaje i nawyki rasy dominującej' - pisał w późniejszym artykule. Lecz 'Żydzi jako biali w żadnym razie nie są niezdolni do asymilacji z bliźnimi innych wyznań'.
Fishberg przyjął rasistowski język eugeniki i nie pozostawił miejsca na żydowską odmienność. Nie zadowolił zatem większości amerykańskich Żydów pragnącej akceptacji białych Amerykanów i zarazem odrębnej tożsamości (11).
I faktycznie, sprzeciw wobec tej linii rozumowania zgłosili inni Żydzi, choć wielu nie było związanych z religią instytucjonalną.
Komuniści na przykład zerwali w teorii ze społecznością żydowską, lecz ich krytyka kapitalizmu w oczywisty sposób wywodziła się z żydowskiej tradycji; ostatecznie Bund był jawnie socjalistyczny. Pisujący dla 'Liberatora' Michael Gold głosił: 'Nie mam współczucia dla Żydów z wyższej warstwy lamentujących nad dyskryminacją na Harvardzie czy w ekskluzywnych hotelach, bo wszyscy oni jednoczą się w dyskryminacji Murzynów'. W Harlemie żydowscy komuniści przewodzili miejscowym czarnym Amerykanom podczas strajków czynszowych wymierzonych w żydowskich właścicieli mieszkań i przyłączali się do bojkotu żydowskich sklepikarzy. Zbudowali też jedno z pierwszych w mieście zintegrowanych rasowo osiedli spółdzielczych, tuż jednego ze wspomnianych wyżej 'targów niewolników', gdzie Żydówki licytowały pracę czarnych kobiet za najniższą cenę.
Według jednej z relacji mieszkające tam czarne dzieci posługiwały się jidysz lepiej od swoich żydowskich towarzyszy zabaw (12).
Franz Boas, antropolog żydowskiego pochodzenia, który usiłował zdyskredytować rolę rasy w ocenie zdolności intelektualnych, przedstawiał się zazwyczaj nie jako Żyd, lecz amerykański Niemiec (13). W początkach XX wieku zorganizowano i utworzono Krajowe Stowarzyszenie na rzecz Postępu Ludności Kolorowej, w którego działalność od samego początku silnie zaangażował się pracownik opieki społecznej, Żyd, Henry Moskowitz (14). Także późniejsi przewodniczący NAACP, jak Joel i Arthur Spingarnowie, byli Żydami, choć bez jakichkolwiek formalnych związków ze światem żydowskich instytucji (15). Wielu Żydów zaangażowanych w lub wspierających relacje czarnych i Żydów albo prawa człowieka wywodziło się ze świata jidysz lub miało z nim powiązania.
Prasa jidysz ze szczególnym entuzjazmem wspierała ruch praw człowieka. Jak to ujął piszący w tym języku Isaac Rontch: 'Będący dzieckiem uciskanego narodu zawsze czujnie nasłuchuje i wyczuwa wszechobecny protest Murzyna przeciw jego białemu dyskryminatorowi' (16).
Lecz na każdego Rontcha przypadał jakiś żydowski przywódca dowodzący, że Żydów należy zaliczać do białych w kontekście imigracji, Żydówka sprawdzająca, jak mało może zaoferować za sprzątanie czarnej kobiecie, albo żydowski sklepikarz dyskryminujący czarnych klientów. Kategoria przynależności do białych, choć płynna, ma jedną niezmienną cechę - mianowicie zawsze musi być definiowana w opozycji do czegoś. Właśnie dlatego, że rasa stanowi konstrukt, granica między 'białym' a 'niebiałym' jest niepewna i niekonsekwentna. Istniała zatem wyraźna korzyść, jeśli nie namacalna, to emocjonalna, dla amerykańskich Żydów dyskryminujących innych imigrantów, czarnych pracowników i klientów. Tak długo, jak to robili, mieli dowód, choćby tylko na własny użytek, po której stronie granicy się lokują. Dowód, że nie są niebiali.
Żydzi amerykańscy mieli świadomość tego, jak niepewny jest status bazujący na byciu białym i jak łatwo ci, którzy się go trzymają, mogą zostać odrzuceni. Pamiętajmy, że w 1910 roku istniały plany, by w spisie powszechnym uwzględniać 'rasę' imigrantów.
Stanowiło to element szerszej tendencji. W Filadelfii szkoły publiczne zaczęły pytać o pochodzenie rasowe uczniów. Tych Żydów, którzy odpowiedzieli po prostu, że są 'Amerykanami', poproszono o skorygowanie wpisów (17).
Żydzi amerykańscy, a przynajmniej wielu ich krewnych, zaznali prześladowań. Wiedzieli, że kategoria bycia białym w Ameryce oznacza porzucenie odrębności: języka, tradycji, a w niektórych przypadkach przekonań politycznych. Zdawali sobie z tego sprawę, ale mimo to wielu wybierało zbliżenie do amerykańskiego białego głównego nurtu, ponieważ obiecywał stabilizację i bezpieczeństwo. Naturalnie, obietnica ta łatwo mogła zostać złamana i oznaczała uzależnienie stabilizacji i bezpieczeństwa od innych, niemniej pozostawała kusząca.
'Mimo pragnienia, by znaleźć społeczną akceptację przy zachowaniu odrębnej, mniejszościowej wrażliwości - pisze Goldstein - większość Żydów odkryła w tamtym okresie, że nie da się łatwo pogodzić tych dwóch celów' (18). A napięcie miało jeszcze wzrosnąć.
Przypisy końcowe:
1. Karen Brodkin, How Jews Became White Folks and What That Says About
Race in America, New Brunswick, NJ: Rutgers University Press, 1998, 2010, s.142-143.
2. barbie.mattel.com, bit.ly/3VCpGUW.
3. Aviva Ben-Ur, Jewish Autonomy in a Slave Society. Suriname in the Atlantic World, 1651-1825, Philadelphia: University of Pennsylvania Press, 2020, s.163.
4. Hasło Lewis Charles Levin, Jewish Virtual Library, jewishvirtuallibrary. org, bit.ly/3p5jQ1Z.
5. Norman H. Finkelstein, Jews in the Civil War, My Jewish Learning, myjewishlearning.com, bit.ly/44CRfRQ.
6. Brodkin, How Jews Became White Folks?, dz. cyt., s. 76.
7. Patrz na przykład: Eric Goldstein, The Price of Whiteness. Jews, Race, and
American Identity, Princeton, NJ: Princeton University Press, 2006, s.122.
8. Tamże, s. 95-96.
9. Arthur Liebman, Jews and the Left, New York: John Wiley and Sons, 1979,
6s. 34-36.
10. Goldstein, The Price of Whiteness?, dz. cyt., s.161.
11. Tamże, s.110-115.
12. Tamże, s.161.
13. Tamże, s.110.
14. NAACP: A Century in the Fight for Freedom, loc.gov, bit.ly/3VAH2S9.
15. Goldstein, The Price of Whiteness?, dz. cyt., s.147.
16. Tamże, s.153-154.
17. Tamże, s.102-103.
18. Tamże, s.164