Botoks dla zmarłych? Fragment książki "Mamy trupa i co dalej"
Poniższy fragment pochodzi z książki "Mamy trupa i co dalej. Od umierania do pochowania" autorstwa Agnes Tołoczmańskiej oraz Małgorzaty Węglarz, wydanej 16 października 2024 roku nakładem Wydawnictwa RM.
Balsamacja
W Polsce dostępna jest jeszcze jedna usługa, trochę bardziej rozbudowana niż kosmetyka pośmiertna. Mam na myśli balsamację. Takie świadczenie wykonuje wyszkolony w zawodzie balsamista, inaczej nazywany tanatopraktykiem albo tanatopraktorem. Wykonuje się ją po to, żeby spowolnić procesy gnilne w ciele i pozbyć się bakterii, które namnożyły się od momentu śmierci. Jest to w pewnym sensie odkażanie ciała silnymi chemikaliami. Dzięki takiemu zabiegowi białka w naszym ciele rozkładają się dużo wolniej, pozwalając m.in. na wielomiesięczne przechowywanie zwłok w chłodni lub przewożenie ich na duże odległości, również drogą lotniczą, bez konieczności ciągłego kontrolowania temperatury wewnątrz trumny.
Usługa balsamacji pomaga również w przypadku, kiedy rozkład jest już bardzo posunięty (także gdy rozkład nastąpił w wodzie) albo ciało jest tak zniszczone chorobą, że człowiek nie przypomina już siebie. Płyny do balsamowania potrafią zdziałać cuda w niwelowaniu oznak śmierci, ponieważ działają wewnętrznie, dzięki czemu, oprócz odkażenia, poprawiają również ogólny wygląd zmarłego. Każdy płyn do balsamowania ma jakąś funkcję, możemy między innymi wyróżnić: wyrównanie kolorytu skóry, wypełnienie zmarszczek i ubytków w ciele, nawilżenie, usuwanie obrzęków, a nawet usunięcie larw z ciała zmarłego.
To, jakie płyny zostaną użyte w danym przypadku, jest zależne od ogólnego stanu zwłok. Mieszanki płynów dobiera się indywidualnie, dzięki czemu można uzyskać jak najlepszy efekt wizualny i zabezpieczający. Jest to proces bardzo skomplikowany, stąd w naszym kraju stosunkowo mała liczba czynnych balsamistów. Jeśli zakład pogrzebowy, który wybrałeś, nie ma u siebie takiej usługi - nic straconego! Zarówno tanatokosmetologa, jak i balsamistę można wynająć z zewnątrz. Trzeba pamiętać, że balsamista zajmie się również kosmetyką pośmiertną, dlatego nie ma konieczności wynajmować dodatkowo tanatokosmetologa. Koszt takiej usługi jest wyższy od typowej kosmetyki pośmiertnej, co z kolei przyczynia się do jej małej popularności. Czy warto wydawać więcej? Jeśli ciało jest w bardzo złym stanie, to na pewno, zwłaszcza jeśli zależy nam na tym, aby zmarły wyglądał dobrze, a trumna była otwarta. Sama kosmetyka może sobie nie poradzić w przypadku osób zmarłych przez powieszenie, ponieważ twarz puchnie i robi się fioletowa. Balsamacja pomocna okazuje się także w momencie, kiedy na ciele zmarłego widać zmiany spowodowane poważnymi chorobami, jakimi są np. choroby nowotworowe, zakaźne, niewydolność nerek czy wątroby. Poradzi sobie nawet z cieknącymi odleżynami, które bez tego zabiegu znacząco przyśpieszają procesy gnilne w ciele.
'Weź jeden głęboki wdech. Kiedy wypuścisz powietrze, umrzesz'. Te warsztaty zmieniły moje życie
Sekcja zwłok a ubrania
Jest jeszcze inny zabieg, któremu ciało może zostać poddane po śmierci. Bywa, że potrzebna jest sekcja zwłok. Wykonuje się ją przed kosmetyką czy balsamacją, więc ciało zmarłego trafia do zakładu pogrzebowego dopiero po czynnościach z nią związanych.
Ciałem po sekcji może zająć się zarówno balsamista, jak i tanatokosmetolog. Nie jest to jednak obligatoryjne, ponieważ to, czy kosmetyka pośmiertna będzie potrzebna, zależy przede wszystkim od tego, jak do swojej pracy podszedł technik sekcyjny. Jeśli wykonał on niedbale czynności związane z umieszczeniem sekcjonowanych narządów w jamach ciała oraz zaszyciem zwłok po sekcji, to w takim przypadku ciałem dodatkowo musi się zająć tanatokosmetolog lub balsamista.
Zanim wykona się wszystkie czynności, które opisałam powyżej, należy otworzyć ciało. To znaczy rozpruć szycie na jamie brzusznej, które wykonał technik, wyciągnąć wszystkie organy i zabezpieczyć je, aby ciało nie przeciekało, potęgując tym samym postęp procesów gnilnych. Następnie znowu wykonuje się szycie, uważając, by było one przeprowadzone najschludniej, jak to możliwe.
Tu 'Żur' cieknący z kanapy, tam kawałek mózgu. Jak sprząta się po zgonach? [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Nici sekcyjne muszą być grube i mocne, przez co będą widoczne. Jeśli więc wiecie, że wasz bliski zostanie poddany sekcji zwłok, to przyszykujcie ubrania z długim rękawem i długą spódnicą lub spodniami. To oszczędzi bardzo nieprzyjemnego widoku podczas pożegnania.
A co w sytuacji, gdy rodzina dostarczy prześwitujące ubrania? Miałam taki przypadek przy przygotowywaniu dziewczynki, która zmarła na skutek potrącenia przez samochód. Była cała połamana, dlatego aby móc zlokalizować wszystkie złamania, technik sekcyjny wykonywał dodatkowe cięcia. Te na rękach nie były dużym problemem, ponieważ mała dama otrzymała bluzeczkę z długim rękawem. Niestety przez białe rajstopki wszystko było widać. Nie była to jednak przeszkoda nie do przeskoczenia. Pomocna okazała się wtedy lignina. Zadanie nie należało do najłatwiejszych, ponieważ lignina bardzo się rwie i nie chce się ładnie układać, ale dzięki żmudnej pracy udało się zasłonić szwy. Rodzina zmarłej - mimo traumy, jaką przeżywała - oceniła, że dziewczynka wyglądała wspaniale. A to, by rodzina była zadowolona, jest, zdaje się, najważniejsze w tej pracy.
Sklepik z rajstopami
Zazwyczaj w przypadku, kiedy rajstopy będą zakładane, prosimy o dwie pary, ponieważ to część ubioru, która może się łatwo zniszczyć. Zapas jest mile widziany, a rodzina zazwyczaj informuje, że nie ma potrzeby oddawania tej dodatkowej pary, nawet jeśli się jej nie użyje. Zapas rajstop zawsze jest, nawet jeśli rodzina tego konkretnego zmarłego przekaże jedną parę albo całkiem zapomni je spakować do torby z ubraniami.
Rzadko bywam w pobliżu sali pożegnań, kiedy rodzina żegna się ze zmarłym, ale raz tymi zapasowymi rajstopami uratowałam nawet jedną z żałobników. Córce zmarłego poszło oczko, gdy zahaczyła o trumnę. Poszłam do "minisklepu z rajstopami", w postaci szafki, i wyjęłam jedno opakowanie. Zostawiamy tylko te zapakowane fabrycznie, nie było więc niezręcznie zaproponować pomoc. Pani się przebrała i problem odszedł w zapomnienie, a wiadomo, że im mniej problemów podczas ceremonii, tym lepiej.
Uczył historii, a teraz chowa zmarłych. 'Dzwonili ze szkoły, Żebym uczył podstaw przedsiębiorczości'
Botoks dla zmarłych?
Zdarza się, że w ciele pojawiają się ubytki. Stają się widoczne jako konsekwencja przebytych chorób lub po prostu w procesie wysychania. Im starszy zmarły, tym więcej ich będzie. Wtedy z pomocą przychodzi wypełniacz tkankowy nazywany przez tanatokosmetologów "botoksem dla zmarłych". Dlaczego tak? Ponieważ płyn, którego w tym celu używamy, przypomina to, co wykorzystują kosmetyczki czy chirurdzy w medycynie estetycznej. Umieszcza się go w ciele poprzez iniekcję (zastrzyk). Strzykawka jest jednak znacznie większa, igła jest grubsza i dłuższa, a samego środka używa się więcej.
Wypełniacz tkankowy bardzo szybko zastyga, ale pozwala na łatwe formowanie pożądanego kształtu. Objętość wypełniacza po wstrzyknięciu rozszerza się, więc jedna strzykawka pozwala na ostrzyknięcie całego ciała. Ostatecznie twardnieje, przypominając w dotyku stygnący wosk ze świeczki. Najczęściej używa się go na opuszkach palców oraz w zapadniętych gałkach ocznych.
Ale skoro to "botoks", to czy można go wstrzyknąć również w usta? Oczywiście, że tak! Nie jest to tak niespotykane, jak mogłoby się wydawać. Pomaga zwłaszcza w sytuacji, kiedy rodzina zapomniała dostarczyć protezę zębową i usta są zapadnięte. Czy można to zrobić bez wyraźnego powodu, tylko po to, by usta były po prostu pełniejsze? Tak, aczkolwiek z takim życzeniem pośmiertnym jeszcze się nie spotkałam.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>