Stanisław Soyka nie żyje. "Był jednym z nielicznych"
W czwartek w wieku 66 lat zmarł Stanisław Syoka, jeden z najważniejszych artystów na rodzimej scenie muzycznej ostatnich dekad. - Potrafił śpiewać utwory absolutnie popowe, ale jednocześnie grać muzykę klasyczną, zajmować się jazzem. To naprawdę nie jest zarezerwowane dla każdego - mówił w TOK FM dyrektor muzyczny Radia ZET Łukasz Pieter.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Stanisław Soyka, wybitny muzyk i kompozytor, zmarł nagle w czwartek podczas Top of the Top Sopot Festival;
- Łukasz Pieter, dyrektor muzyczny Radia ZET, podkreślał w TOK FM różnorodność w twórczości Soyki, mówiąc o jego umiejętności łączenia różnych stylów muzycznych od jazzu po pop i klasykę;
- "Stanisław Soyka był jednym z tych nielicznych, na pewno artystą przed bardzo duże 'A'" - powiedział.
Stanisław Soyka, wybitny muzyk, wokalista i kompozytor odszedł nagle, tuż przed swoim planowanym występem na Top of the Top Sopot Festival. W czwartek wieczorem artysta miał pojawić się na scenie podczas finałowego koncertu "Orkiestra mistrzów". Z powodu jego śmierci ostatni dzień festiwalu w Sopocie został przerwany w połowie.
- Pomyślałem, że jesteśmy świadkami jakiejś symboliki. Może nie przypisując tutaj jakiegoś wielkiego patosu, ale jeżeli artysta, który spędza sporą część swojego życia na scenie, w pewnym sensie schodzi z tej sceny w cudzysłowie i dosłownie właśnie w trakcie festiwalu, i to jeszcze tak bardzo osadzonego w polskiej muzyce, to jest to pewna symbolika, która w życiu artysty, myślę, że znaczy bardzo wiele - mówił w TOK FM dyrektor muzyczny Radia ZET Łukasz Pieter.
"Nie każdy artysta tak ma"
Podkreślał, że w karierze Soyki "różnorodność przebijała z każdego miejsca, każdego elementu". - Był autorem wielu bardzo różnych projektów muzycznych, daleko od siebie odsuniętych czasami, i świetnie sobie z nimi radził. Potrafił śpiewać i covery Shakespeare'a, Depeche Mode, i potrafił śpiewać utwory absolutnie popowe, ale jednocześnie grać muzykę klasyczną, zajmować się jazzem - wspominał Pieter. - To naprawdę nie jest zarezerwowane dla każdego. Myślę, że nie każdy artysta tak ma, tak potrafi. Stanisław Soyka był jednym z tych nielicznych, na pewno artystą przed bardzo duże "A" - powiedział.
Obecni na festiwalu w Sopocie artyści w hołdzie Stanisławowi Soyce wspólnie zaśpiewali "Tolerancję", jeden z jego największych przebojów, który z biegiem czasu stał się hymnem akceptacji, otwartości i szacunku. - Myślę, że wielu artystów chce mieć w swoim dorobku taki utwór, który zostanie na lata. Ta piosenka najlepiej dowodzi, że nie tylko przetrwała próbę czasu, (...) ale jest to jeden z tych utworów, których ząb czasu nie nadgryzł. To utwór sztandarowy, za który na pewno nie tylko ja, ale wiele osób, które zajmują się muzyką czy po prostu słuchają muzyki pana Stanisława, bardzo cenią - mówił dyrektor muzyczny Radia ZET.
Dodał, że jednym z jego ulubionych utworów, wykonywanych przez Soykę, jest też "Druha we mnie masz" z polskiej wersji językowej filmu "Toy Story 4". - Pół żartem, pół serio zawsze powtarzam, że jeżeli ktoś potrzebuje wytłumaczyć komuś, czym jest przyjaźń, albo co znaczy wspierać kogoś, kogo ma się obok siebie, to ta piosenka nadaje się do tego idealnie - powiedział Pieter.