Dlaczego prof. Bralczyk "uciekł" z występu stand-upera? "Ten rodzaj wspólnoty mi nie odpowiadał"
Czy Polacy mają poczucie humoru? W ocenie prof. Jerzego Bralczyka można powiedzieć, że jesteśmy dość wesołym narodem. - Kiedyś mówiono, że jesteśmy najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym. To pokazuje nasze umiejętności żartowania nawet w sytuacji niesprzyjającej - mówił gość TOK FM.
- Czy istnieje polskie poczucie humoru?
- Czy potrafimy śmiać się sami z siebie?
- Co najbardziej bawi najsłynniejszego polskiego lingwistę prof. Jerzego Bralczyka?
Polacy na świecie uchodzą za ponuraków, a filmików czy memów na temat "Polish smile", czyli polskiego uśmiechu, w internecie znajdziemy całe mnóstwo. Ale czy naprawdę nie mamy poczucia humoru i jesteśmy śmiertelnie poważni? O to w TOK FM został zapytany prof. Jerzy Bralczyk. Jak wyjaśnił, w stosunku do humoru funkcjonuje całe mnóstwo stereotypów.
- Mamy wyobrażenie o humorze francuskim, który postrzegamy jako lekki i zwiewny, trochę niepoważny. Jest też humor angielski, czyli pełen absurdów i nonsensów. Oczywiście funkcjonuje też pojęcie humoru niemieckiego, czyli lekko przaśnego i przyciężkawego. Pojawia się także pojęcie humoru rosyjskiego, takiego z szerokim rozmachem, a nawet funkcjonuje pojęcie humoru żydowskiego. I ten jest znakomity, bo Żydzi potrafią się śmiać sami z siebie i ze swoich przywar, czy to prawdziwych, czy zmyślonych - stwierdził Bralczyk w audycji "HIT - Humor i Teraźniejszość".
Jak dodał, istnieje też stereotyp dotyczący polskiego poczucia humoru. - Sami sobie go troszkę wytworzyliśmy. Postrzegamy się jako dość wesołych. Kiedyś mówiono nawet, że jesteśmy najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym, co oczywiście pokazuje nasze umiejętności do żartowania nawet w trudnych i niesprzyjających sytuacjach. I to mogłoby być charakterystyczne dla naszego poczucia humoru - tłumaczył najsłynniejszy polski lingwista.
Kabarety, a może memy? Prof. Bralczyk wyjawił, co go bawi
Rozmówca Kamila Śmiałkowskiego przyznał, że nie przepada za polskimi kabaretami ani za stand-upem. - Zawsze wydawało mi się, że jeżeli pojawi się w telewizji kanał z kabaretami, to będę je oglądać od rana do nocy. Ale prawda jest taka, że jak już się taki kanał pojawił, to widząc w nim kabaret, przełączam na inną stację. Podobne odczucia mam do stand-upów. Poszedłem raz na taki występ z żoną. Wstyd się trochę przyznać, ale w trakcie postanowiliśmy uciec. Ten rodzaj wspólnoty śmiechu mi nie odpowiadał - opowiadał gość TOK FM. Dodał, że z polskich wykonawców tej sztuki kabaretowej ceni sobie Artura Andrusa i Jacka Poniedzielskiego.
Prof. Bralczyk wyznał też, że niezwykle lubi memy, a także rysunki Andrzeja Mleczki. - Memowatość jest dla mnie bardzo ciekawym zjawiskiem - wyjaśnił. Dopytywany o to, czy umiemy się śmiać z tak zwanej sfery sacrum, odparł, że jak najbardziej. W jego ocenie nie mamy z tym problemu, co właśnie pokazuje rozkwit memów, w których mnóstwo jest nawiązań do Boga i innych świętości.
- Wydaje mi się, że najbardziej śmieszą nas ludzie, którzy nie są tacy, jak my. A co za tym idzie, możemy myśleć, że są gorsi, głupsi, pretensjonalni albo naiwni. Lubimy się śmiać z kogoś, ale nie lubimy być wyśmiewani. Lubimy za to ironię. Ale z ironią możemy czasem źle trafić, dlatego bardzo bezpieczna i popularna jest u nas autoironia - podsumował rozmówca Kamila Śmiałkowskiego.
Źródło: TOK FM/ Fot. Wojciech Olkusnik/East News