,
Obserwuj
Polityka

Po co Zełenski wyważył otwarte drzwi? "To komunikat polityczny"

2 min. czytania
20.07.2026 10:22

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział otwarcie wszystkich archiwów służb dotyczących "tragicznych wydarzeń na Wołyniu". - To komunikat o charakterze politycznym na dany moment sporów w relacjach  polsko-ukraińskich, a nie przełomowa informacja, która spowoduje, że będziemy mieli możliwość nowych ustaleń faktograficznych - mówił w TOK FM historyk prof. Tomasz Stryjek. 

Wołodymyr Zełenski
Wołodymyr Zełenski
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Po co Zełenski wyważył otwarte drzwi? "To komunikat polityczny" 

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział w piątek, że "zostaną otwarte wszystkie archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczące tragicznych wydarzeń XX wieku na Wołyniu". Poinformował też, że "zostaną podjęte decyzje w sprawie wydania dodatkowej, znaczącej liczby zezwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne".

Prof. Tomasz Stryjek w "Poranku TOK FM" zwrócił uwagę na to, że archiwa były w dużej mierze otwarte już wcześniej. - Zasadniczą decyzję w tej kwestii Ukraina podjęła w 2015 roku, kiedy po Euromajdanie, w pierwszym okresie prezydentury Petra Poroszenki, został przez Radę Najwyższą przyjęty pakiet czterech ustaw dotyczących historii i pamięci. W tym m.in. ustawa o tym, że rozproszone archiwa zostaną scalone w archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i miałyby zostać w pełni udostępnione. Według naszej wiedzy  te zasoby faktycznie zostały udostępnione. Stąd trudno się teraz spodziewać, że jeszcze gdzieś coś nowego w tych archiwach jest do znalezienia - mówił historyk z Polskiej Akademii Nauk i Uniwersytetu Civitas.  

- Jak w takim razie traktować oświadczenie prezydenta? To wyważenie otwartych drzwi? - pytała Dominika Wielowieyska. 

- Chodzi tutaj o stworzenie lepszego klimatu w relacjach z Polską, w związku z zaistniałym konfliktem (o nadanie jednostce wojskowej imienia "bohaterów UPA" - przypis red.), ale też zaznaczenie mocno  ukraińskiej pozycji. To przekaz do świata: "My tu niczego nie ukrywamy. Jest pełna możliwość zbadania roli Ukraińskiej Armii Powstańczej, jeśli chodzi o zbrodnię wołyńską" - odpowiedział historyk.

I dodał, że to nic innego, jak "komunikat o charakterze politycznym na dany moment sporów w relacjach polsko-ukraińskich, a nie przełomowa informacja, która spowoduje, że będziemy mieli możliwość nowych ustaleń faktograficznych co do przebiegu tego konfliktu". Podkreślił równocześnie, że nie można wykluczać, iż np. w archiwach obwodowych (nie w archiwum centralnym) są dokumenty, które ukraińskie władze ukryły, a teraz informacje te mogłyby ujrzeć światło dzienne.  

- Gdyby pojawiło się nowego, byłoby to bardzo znaczące dla wyjaśnienia tej sprawy. Ale trudno uwierzyć, że do tego momentu - spór trwa już przecież 30 lat - ukraińscy historycy i archiwiści nie znaleźli dokumentów, które rzucałyby nowe światło i teraz mieliby je pokazać - stwierdził prof. Tomasz Stryjek. 

W lipcu 1943 roku oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Łącznie od lutego 1943 roku do wiosny 1945 roku na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło, według badaczy, ponad 100 tys. Polaków. Za sprawców uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej UPA.

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca