"Zawsze wybierał delikatne dziewczynki". Świadkowie odkrywają tajemnice kolonii ["Misja: Kaja"]
"Nie jestem już tą małą dziewczynką. O tym, że byłam molestowana, trzeba mówić" - słyszymy od Ewy, którą Paweł (wychowawca z kolonii) przedstawiał jaką swoją córeczkę. Jej relacja otwiera szósty odcinek serialu "Misja: Kaja". Głos zabiera także Jurek, wieloletni współpracownik Pawła i inni świadkowie. Ich relacje odsłaniają mechanizmy, które przez lata pozostawały niewidoczne dla pozostałych uczestników kolonii.
"Zawsze wybierał delikatne dziewczynki"
Ewa (imię zmienione) trafiła na organizowane przez Pawła kolonie pod koniec lat '90, gdy miała 7-8 lat. W tym czasie Kaja nie brała już w nich udziału. Schemat działania wychowawcy był bardzo podobny: bliska relacja z matką dziewczynki, zaangażowanie w życie całej rodziny, opieka nad Ewą i jej bratem.
Charakterystyczne było jednak to, że Paweł przedstawiał Ewę jako swoją biologiczną córkę - owoc dawnego romansu z jej matką. Do tej historii dokładał też kolejne wątki - mówił o innych dzieciach, w tym córce Sarze, która miała mieszkać we Włoszech i umrzeć przed laty na ciężką chorobę. Co było prawdą, a co nie? Ile Paweł tych córek miał? Świadkowie, z którymi rozmawia Marta Kasztelan w szóstym odcinku serialu "Misja: Kaja", przyznają, że trudno było się w tym połapać.
Słuchaj szóstego odcinka:
"Zawsze wybierał delikatne osoby, dziewczynki, przeważnie blondynki, wstydzące się, nieprzebojowe" - wspomina sama Ewa. O tym, że mężczyzna ją krzywdził, powiedziała matce, gdy miała około 17-18 lat.
Kobieta - w rozmowie z Martą Kasztelan - opisuje także mroczną stronę relacji z Pawłem: pinezki w łóżku, kartki z groźbami śmierci, oblewanie wodą.
Sekrety Pawła
W szóstym odcinku poznajemy kuzynkę Ewy, która towarzyszyła dziewczynce na koloniach. Kobieta też mówi o historii Sary z Włoch i potwierdza, że wychowawca mówił o Ewie "córka". Przyznaje, że pewnego razu zapytała go o to wprost.
Słyszymy również Adę Benio, która przeszła całą obozową drogę: od uczestniczki po wychowawczynię współpracującą z Pawłem aż do jego śmierci. W rozmowie z Martą Kasztelan opowiada o kulisach obozów. Przyznaje, że Paweł roztaczał nad dziewczynkami szczególną opiekę. Dla postronnego obserwatora wyglądało to na serdeczność człowieka, który - jak sam twierdził - nie miał kontaktu z własnymi dziećmi i szukał "uzupełnienia" tych relacji na obozach.
"Niewinne zauroczenie"
Ważnym punktem szóstego odcinka jest też rozmowa z Jurkiem (imię zmienione) - wieloletnim współpracownikiem Pawła. Mężczyzna przyznaje, że przez lata nie dostrzegał niczego niepokojącego. Był przekonany, że Ewa rzeczywiście była córką wychowawcy.
Dziś mówi o tym inaczej, choć wciąż ostrożnie. Wspomina "zgrzyty" i nastolatkę "znikającą" w pokoju Pawła. Pytania o szczegóły ucina - twierdzi, że nie wie, co działo się za zamkniętymi drzwiami. Przyznaje, że od wychowawcy miał usłyszeć, że to "niewinne zauroczenie".
Podkreśla też, że kolonie Pawła były świetnie zorganizowane, a dzieci szczęśliwe. Atmosfera - bliska, niemal rodzinna.
Grooming czy "inne czasy"?
W rozmowie z dziennikarką Jurek zostaje skonfrontowany z archiwalnym zdjęciem z kolonii, na którym jest on sam. Ma wtedy 25 lat i pozuje w scenie "kolonijnego ślubu". Obok jest 13-latką w welonie i mocnym makijażu. Twierdzi, że nikt nie widział w tym niczego niewłaściwego. "Ale to były inne czasy" - podaje, przyznając, że był wtedy "młody i głupi".
Teraz przekonuje, że nie czułby się komfortowo z taką "zabawą". Zapewnia też: "Nigdy nikomu nic nie zrobiłem. [...] Jakbym mógł, to bym mu teraz w mordę strzelił" - mówi w kontekście Pawła.
Co naprawdę działo się na obozach organizowanych przez Pawła? Kto i o czym wiedział? Posłuchaj szóstego, przedostatniego już odcinka serialu "Misja: Kaja".
Źródło: TOK FM