Karol Nawrocki "nie łączy Polaków". "Dał tego dowód"
Niebawem minie sto pierwszych dni prezydentury Karola Nawrockiego. Jak ocenił w TOK FM prof. Szymon Ossowski, 11 listopada widać było dobrze, o czyje poparcie walczy prezydent. - Z jednej strony daje sygnał wyborcom Konfederacji, zwłaszcza tym antyunijnym, że jest ostrym krytykiem tego, co się dzieje na Zachodzie. Z drugiej strony uspokaja tych wyborców, chociażby PiS-u, którzy chcą zostać w Unii Europejskiej, że on absolutnie z tej Unii wychodzić nie chce. Póki co w sondażach to się okazuje skuteczne - mówił ekspert z UAM w Poznaniu.
- Jak zdaniem politologa prof. Szymona Ossowskiego radzi sobie Karol Nawrocki po niemal stu dniach prezydentury?
- Co prezydent chciał osiągnąć swoim udziałem i przemówieniem podczas Marszu Niepodległości?
- Czy Nawrocki dąży do wyjścia Polski z Unii Europejskiej?
W piątek minie dokładnie 100 dni od zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta RP. Według sondażu Opinia24 dla "Polityki", gdyby teraz powtórzyła się druga tura wyborów z tymi samymi kandydatami, ponownie zwyciężyłby Nawrocki.
- Doradcy pana prezydenta wiedzą, jak się robi w polityce. Czym innym było jego przemówienie i ubiór na placu Piłsudskiego, a potem wyszedł do ludzi. Czyli pokazał, że jest z ludem - komentował w TOK FM prof. Szymon Ossowski z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM w Poznaniu.
Gość "Pierwszego programu" przypomniał, że cała kampania wyborcza Nawrockiego budowana była między innymi na przekazie, że jest on "przedstawiciele, ludu (...) przeciwko wywodzącemu się z elit wielkomiejskich i bogatych Rafałowi Trzaskowskiemu". - Tu mamy pewną konsekwencję: prezydent idzie ubrany jak uczestnicy marszu, czyli jest jednym z nas. Z punktu widzenia opinii znacznej części jego elektoratu był to trafny wybór - ocenił politolog w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
I zestawił Nawrockiego z jego poprzednikiem, też przecież popieranym przez PiS Andrzejem Dudą. - Poszedł raz i we własnym marszu, oddzielonym od Marszu Niepodległości - przypomniał ekspert.
Nawrocki jednoczy. Ale nie wszystkich Polaków
Co Nawrocki chce osiągnąć swoim udziałem w marszu? - Nie sprzyja jednoczeniu Polaków, sprzyja jednoczeniu prawej strony sceny politycznej i to jest cel pana prezydenta: pomóc odzyskać władzę przez Prawo i Sprawiedliwość. Ale nie tylko przez sam PiS, ale i obie konfederacje (zasiadającą w Sejmie Konfederację oraz Konfederację Korony Polskiej Grzegorza Brauna- red.), które w niektórych sondażach razem mają większe poparcie niż partia Kaczyńskiego - zauważył gość TOK FM.
Ossowski powołał się na badanie, które pokazało, że znaczna część dzisiejszych wyborców Grzegorza Brauna to wyborcy PiS-u z 2023 roku. - Konfederacja rośnie w siłę, a pan prezydent buduje swoją pozycję i chciałby być łącznikiem tych dwóch środowisk: prawicy w dużej mierze też skrajnej i tej prawicy pisowskiej. Nie łączy Polaków, dał tego dowód także podczas swojego przemówienia - podkreślił.
Dziennikarz TOK FM przypomniał, że we wtorek Nawrocki stwierdził, że "część polskich polityków gotowa jest oddawać polską wolność i niepodległość obcym". Czy możliwe jest, żeby Polska wyszła z Unii Europejskiej?
- Pan prezydent podkreśla cały czas, że nie chce wyjść z Unii, jak PiS. Antyunijna jest Konfederacja, głównie Grzegorza Brauna. Te słowa to jest po prostu kalkulacja, strategia. Pan prezydent umiejętnie próbuje mieć ciastko i zjeść ciastko, czyli z jednej strony daje sygnał wyborcom Konfederacji, że jest ostrym krytykiem tego, co się dzieje na Zachodzie - przekonywał politolog.
- Z drugiej strony uspokaja tych wyborców, chociażby PiS-u, którzy chcą zostać w Unii Europejskiej, że on absolutnie z tej Unii wychodzić nie chce. Póki co w sondażach to się okazuje skuteczne - dodał ekspert z poznańskiego Uniwersytetu Adama Mickiewicza.
Źródło: TOK FM