,
Obserwuj
Polityka

Afera wokół Michała Kołodziejczaka. Prokuratura sprawdza zarzuty byłych współpracownic

4 min. czytania
12.10.2026 12:20

Warszawska prokuratura zajęła się sprawą Michała Kołodziejczaka (KO). To w związku z oskarżeniami dwóch byłych współpracownic, które w rozmowie z Kanałem Zero oskarżyły byłego wiceministra rolnictwa i lidera AgroUnii o przemoc, agresję oraz nakłanianie do zażywania narkotyków.

Michał Kołodziejczak/ Marek Antoni Iwańczuk, Zuma Press, Forum
Michał Kołodziejczak/ Marek Antoni Iwańczuk, Zuma Press, Forum
fot. Marek Antoni Iwańczuk, Zuma Press, Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co znalazło się w komunikacie prokuratury dotyczącym Michała Kołodziejczaka;
  • O co byłego wiceministra rolnictwa oskarżają jego byłe współpracownice;
  • Jak Kołodziejczak odnosi się do zarzutów;
  • Jakie konsekwencje dla Kołodziejczaka zapowiedział Marcin Kierwiński.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie w poniedziałek rano wydała komunikat. "W związku z doniesieniami medialnymi dot. zachowań posła Michała Kołodziejczaka, (...) zarejestrowano (...) materiały i wszczęto czynności sprawdzające w zakresie zmuszania do określonego zachowania i udzielania środków odurzających - czytamy. Jak podkreślono, materiały w sprawie zostały zarejestrowane w prokuraturze z urzędu.

Do tej informacji odniósł się chwilę później minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek.

"Skończyły się czasy telefonów z Nowogrodzkiej i ręcznego sterowania śledztwami pod legitymację partyjną" - napisał na X. Podkreślił, że jeśli pojawia się podejrzenie przestępstwa, prokuratura działa z urzędu - "niezależnie od nazwiska i zajmowanego stanowiska". "Nie ma świętych krów" - dodał.

O co jest oskarżany Kołodziejczak?

Afera z udziałem posła KO, lidera AgroUnii oraz byłego wiceministra rolnictwa, wybuchła w piątek 9 października wraz z opublikowanym przez Kanał Zero reportażem Moniki Krześniak, w którym byłe współpracownice z Agrounii oskarżyły Michała Kołodziejczaka o przemocowe, agresywne zachowania oraz nakłanianie do zażywania substancji, "którą przedstawiał jako kokainę".

Jedna z kobiet twierdzi, że polityk ją uderzył, co później tłumaczył "psychozą". Druga również miała paść ofiarą agresji Kołodziejczaka - były wiceszef resortu rolnictwa miał rzucić w nią puszką. "Powiedziałam mu, żeby we mnie nie rzucał, bo to jakaś patologia. On wziął nóż i powiedział: 'gdybym chciał, to bym trafił'" - relacjonowała kobieta.

Kołodziejczak miał ponadto stosować wyzwiska oraz wykorzystywać swoją przewagę wynikającą z relacji zawodowej, m.in. telefonując z żądaniem usunięcia wpisów opublikowanych w mediach społecznościowych w imieniu AgroUnii i żądając pracy w Wigilię.

Redakcja poleca

Rozmówczynie Kanału Zero miały widzieć Michała Kołodziejczaka zażywającego narkotyki. Jedna z nich miała być namawiana przez niego do wzięcia używki. "Wyjął narkotyki. Mówił, że to jest kokaina. Z perspektywy czasu nie wiem, co to było. Wziął przy mnie bardzo dużą ilość i mówił: weź też, weź też, weź też".

Kobieta uległa, po czym źle się poczuła. "Leżąc na podłodze, myślałam, że umieram. Mówię: Michał, ja umieram" - wspominała. Kołodziejczak miał odpowiedzieć, że "nic jej nie będzie i powinna wymiotować". Do podobnej sytuacji miało dojść kilka tygodni później.

W reportażu pojawia się również wątek relacji intymnych, które miał utrzymywać Kołodziejczak z jedną ze współpracownic. W jednym z udostępnionych nagrań rozmowy telefonicznej z Kołodziejczakiem oskarżyła posła KO, że posiada on materiały wideo, na których uprawiają seks. "Powiedziałeś, że masz nagrania scen seksu ze mną" - powiedziała kobieta. Kołodziejczak w odpowiedzi zaproponował jej pieniądze.

Michał Kołodziejczak odrzucił oskarżenia przedstawione w reportażu Kanału Zero, określając je jako "pomówienia".

Michał Kołodziejczak zawieszony w prawach członka klubu KO

W piątek późnym wieczorem szef klubu Koalicji Obywatelskiej Zbigniew Konwiński poinformował, że Michał Kołodziejczak ze skutkiem natychmiastowym został zawieszony w prawach członka klubu. Dodał, że KO oczekuje weryfikacji doniesień medialnych przez właściwe służby.

Kołodziejczak złożył zawiadomienie do ABW. Towarzyszył mu Krzysztof Rutkowski

W niedzielę (11 października) Michał Kołodziejczak złożył w łódzkiej ABW zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na jego szkodę. Zjawił się tam w towarzystwie detektywa-celebryty Krzysztofa Rutkowskiego.

- Odpowiednie informacje i dokumenty zostały złożone w siedzibie ABW w Łodzi. Dla mnie ta sprawa jest priorytetowa. Żyjemy w państwie prawa, w państwie gdzie odpowiednie urzędy, instytucje o tym prawie mówią, a nie media czy ludzie, którzy chcieliby zrobić lincz na podstawie jakichś informacji, które gdzieś się ukazały - podkreślił Kołodziejczak.

Poseł nie chciał ujawnić szczegółów złożonego w ABW doniesienia, tłumacząc, że chce, by w pierwszym rzędzie zajęły się nim uprawnione do tego instytucje, nie zaś media. Dodał, że nigdy nie spodziewał się "takich pomówień". - Ja sprawę bardzo przeżywam, bo mnie bardzo uderzyła, bardzo mnie dotknęła, mimo mojej dużej odporności psychicznej bardzo mocno to wszystko przeżywam - zaznaczył.

Z kolei detektyw Rutkowski podkreślił, że jego biuro zajmuje się sprawami posła Kołodziejczaka od 4 września. W związku z nimi również w niedzielę, bliżej niesprecyzowane zawiadomienie miało być złożone w Komendzie Powiatowej Policji w Jaworze. Rutkowski zapowiedział, że więcej szczegółów zostanie ujawnione w poniedziałek o godz. 15 na konferencji prasowej, która ma odbyć się w Sejmie.

Marcin Kierwiński: Kołodziejczak musi się wytłumaczyć

Szef MSWiA Marcin Kierwiński został zapytany w niedzielę wieczorem w TVP Info, czy Koalicja Obywatelska ma problem z Michałem Kołodziejczakiem. - Tak, mamy problem, ponieważ pan Kołodziejczak musi wytłumaczyć się z tych zarzutów, a jeżeli nie będzie potrafił, to będzie ponosił dalsze konsekwencje - oświadczył Kierwiński.

Zaznaczył, że "każdy polityk, jak stawiane są publicznie tego typu zarzuty, musi do nich się ustosunkować". - Jeżeli nie będzie tego robił, to myślę, że będzie miał kolejne problemy - stwierdził Kierwiński.

- Nie mam wątpliwości, że przynależność do partii politycznej, bycie posłem, ministrem nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności karnej, z odpowiedzialności społecznej - dodał.

Zwrócił uwagę, że w Prawie i Sprawiedliwości było tak, "że, jak ktoś miał problemy z prawem, to awansował".

- W normalnej partii, a taką partią jest Koalicja Obywatelska, jak ktoś ma problemy, nawet postawione publicznie, nie problemy prawne, to musi się z tego rozliczyć i będzie rozliczany - zapowiedział Kierwiński.

Posłuchaj:

Źródło: PAP, x.com, Kanał Zero, zero.pl