,
Obserwuj
Małopolskie

Miszalski przyłożył się do porażki Piątkowskiej? "Trudno mu tego zabronić"

3 min. czytania
12.10.2026 10:00

Łukasz Gibała wygrał z ogromną przewagą nad Moniką Piątkowską w niedzielnych wyborach prezydenckich w Krakowie. - Przypominam ogromną falę hejtu, drony, które za nami latały; samochody, które za nami jeździły (...). To była bardzo brudna kampania - mówiła o przyczynach swojej porażki kandydatka KO i PSL w "Poranku" TOK FM.

Monika Piątkowska podczas wieczoru wyborczego w Krakowie, Klaudia Radecka / Forum
Monika Piątkowska podczas wieczoru wyborczego w Krakowie, Klaudia Radecka / Forum
fot. Klaudia Radecka / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jaki wynik uzyskała Monika Piątkowska w drugiej turze przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie;
  • jak kandydatka KO i PSL tłumaczyła swoją przegraną;
  • o co Monika Piątkowska oskarżyła telewizję wPolsce24;
  • jak kandydatka tłumacz decyzję o odmowie wzięcia udziału w jednej z debat.

24,24 proc. - tyle wyniosła przewaga Łukasza Gibały nad Moniką Piątkowską w drugiej turze przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie. Jak przyznała w "Poranku" TOK FM wspólna kandydatka Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, uzyskany przez nią wynik 37,88 proc. nie jest "satysfakcjonujący".

- Startowałam w naprawdę bardzo trudnej sytuacji po odwołanym prezydencie ze środowiska politycznego (Aleksandra Miszalskiego - red.), które między innymi reprezentowałam, więc od samego początku miałam świadomość, że to będą bardzo trudne wybory. (...). Przypominam też ogromną falę hejtu, drony, które za nami latały; samochody, które za nami jeździły (...). To była bardzo brudna kampania - wskazywała Monika Piątkowska w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

Piątkowska o materiale wPolsce24". "Dobijali się do segmentu, w którym było moje dziecko"

Mowa m.in. o uderzającym w Piątkowską materiale telewizji wPolsce24. Pracownicy stacji dostali się na teren zamkniętego, strzeżonego osiedla pod Warszawą, gdzie mieszka jej 19-letni syn. Jak tłumaczył w przesłanym PAP oświadczeniu dyrektor programowy wPolsce24 Mateusz Pilis, "celem materiału dziennikarskiego nie było niepokojenie bliskich pani Moniki Piątkowskiej, a wykazanie, że mieszkając z dala od stolicy Małopolski, na prywatnym, strzeżonym osiedlu, realia jej świata są dalekie od problemów mieszkańców Krakowa".

Jak podkreślała Monika Piątkowska, posiada ona również mieszkanie w Krakowie, a słowa Pilisa są niezgodne z prawdą. - To osiedle strzeżone i monitorowane - to jak panowie wtargnęli na osiedle i dosyć długo na nim przebywali, jest utrwalone na kamerach. Kiedy dobijali się do segmentu, w którym było moje dziecko, w tym samym momencie w trakcie konferencji prasowej w Krakowie z udziałem wicepremiera Sikorskiego, inny dziennikarz wPolsce24 zadawał mi pytania, więc mieli pełną świadomość tego, że ja tam nie przebywam i tego, kto tam przebywa. (...) To nie była normalna praca dziennikarska mająca na celu pokazanie, gdzie mieszkam. To była próba rozbicia mojej kampanii, próba spowodowania, żebym zajęła się rodziną, a nie prowadzeniem kampanii - przekonywała kandydatka na prezydentkę Krakowa i poinformowała, że złożyła zawiadomienie do prokuratury.

Redakcja poleca

Spór o debaty prezydenckie. "Gibała chronił swoją pozycję"

Na antenie TOK FM Piątkowska zmierzyła się także z zarzutami o błędy popełnione w walce o prezydenturę. Jak zwróciła uwagę Dominika Wielowieyska, senatorka odmówiła Gibale wzięcia udziału w debacie, która miała odbyć się 8 października na krakowskim Rynku Głównym. Według zaproponowanej przez niego formuły kontrkandydaci mieliby zadawać sobie wzajemnie pytania, a moderator zajmowałby się pilnowaniem czasu.

- Sztabowi, również zresztą i mnie, zależało na tym, żeby media również miały możliwość zadawania pytań. Taka debata mogła się odbyć też ostatniego dnia, bo przecież sztaby były w kontakcie. Łukasz Gibała został przez nas zaproszony kilkakrotnie na takie spotkanie. Mam jednak wrażenie, że chronił swoją pozycję. Owszem, taka propozycja była na samym początku, natomiast te rozmowy między sztabami były bardzo ciężkie - tłumaczyła Piątkowska.

Inny zarzut dotyczył Aleksandra Miszalskiego (KO), który publicznie udzielił Piątkowskiej poparcia. Według politologa dr. Macieja Onasza odwołany w referendum prezydent Krakowa w ten sposób mógł przyczynić się do porażki kandydatki KO i PSL. Piątkowska zapewniła, że nie prosiła Miszalskiego o poparcie. - Jest mieszkańcem Krakowa, jest byłym prezydentem i postanowił wyrazić swoją opinię. Trudno mu tego zabronić - skomentowała Monika Piątkowska w rozmowie w TOK FM.

Źródło: TOK FM, PAP