Biejat o zamykaniu porodówek: Kryzys rósł od lat
- W tej chwili to jest ogromny problem. Uważam, że absolutnie najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa kobietom rodzącym - tak o zmaykaniu porodówek mówiła w TOK FM wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat.
Biejat o zamykaniu porodówek: Kryzys rósł od lat
Kolejne szpitale zamykają oddziały położniczo-ginekologiczne. Powodem jest zmniejszająca się liczba urodzeń.
- W tej chwili to jest ogromny problem. Uważam, że absolutnie najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa kobietom rodzącym i ministerstwo pracuje nad rozporządzeniem, które ma umożliwić tworzenie małych oddziałów w tych szpitalach, w których nie ma już oddziału położniczego - mówiła w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat.
Rozmówczyni Tomasza Setty dodała, że mają być nowe świadczenia z NFZ, które pokryją koszty tworzenia takiego oddziału. - Po to, aby wszystkie kobiety, które mają dłużej niż 25 minut dojazdu do najbliższego szpitala położniczego, miały szansę w sytuacjach awaryjnych na otrzymanie pomocy - zaznaczyła.
Polityczka podkreśliła, że "to próba radzenia sobie z kryzysem, który rósł od lat i od lat był niezagospodarowany".
- Więc to nie wystarczy oczywiście, żeby zadbać o bezpieczeństwo kobiet. Musimy zawalczyć o lepsze standardy opieki okołoporodowej, o lepszy dostęp do znieczulenia. Wiele jest jeszcze do zrobienia, to jest tylko bardzo mały wycinek tego kryzysu, z którym się dzisiaj borykamy, ale na pewno bardzo ważny - podsumowała Biejat.
Źródło: TOK FM/ Fot. Pawel Wodzynski/East News