,
Obserwuj
Polityka

Kołodko ostro o pomyśle Nawrockiego. "Zabiegi księgowe, żeby zjeść ciastko i je mieć"

oprac. Karolina Wiśniewska
3 min. czytania
13.03.2026 08:57

- To, co teraz proponują prezydent i prezes Narodowego Banku Polskiego, to nie jest mój pomysł - powiedział gość "Poranka TOK FM" prof. Grzegorz Kołodko, były wicepremier i minister finansów z Akademii Leona Koźmińskiego.

Prof. Grzegorz Kołodko
Prof. Grzegorz Kołodko
fot. Artur Barbarowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak były wicepremier komentuje propozycję, którą prezydent złożył do Sejmu?
  • O co chodzi z "SAFE 0 procent"?

- Czy pan Grzegorz Kołodko jest wszystkiemu winien? - zastanawiał się w "Poranku TOK FM" Jacek Żakowski. Jak dodał, to były wicepremier i minister finansów w październiku poszedł do prezydenta Karola Nawrockiego i podsunął mu pomysł z wykorzystaniem rezerw NBP w celu zrównoważenia finansów przeciążonych wydatkami zbrojeniowymi.

- Czy ma pan kaca? - pytał prowadzący audycję. - Kaca nie miewam już od 30 lat, natomiast jeśli ma pan na myśli absmak, to tak, mam - odarł profesor.

- Poszedłem do prezydenta, ponieważ prezydent wyraził kilka razy swoje zaniepokojenie pogarszającym się stanem finansów publicznych. (…) Ja też się tym niepokoję. Ponowiłem więc swoją propozycję, że skoro musimy (…) wydawać aż tak dużo publicznych pieniędzy na zbrojenia, to trzeba to robić w sposób rozsądny, który nie będzie prowadził do destrukcji finansów publicznych - wyjaśniał dalej były wicepremier.

Podkreślał, że jego zdaniem Polska nie powinna wydawać aż tak dużo pieniędzy na zbrojenia, ale powinna dbać o bezpieczeństwo również w inny sposób.

- Rezerwy NBP są nadmierne. Sądzę, że spokojnie można by wziąć stamtąd 250 mld i zaproponowałem, że można to podzielić na trzy roczne pule, które by dofinansowały wydatki budżetu. To powiedziałem prezydentowi - wspominał gość Jacka Żakowskiego. Podkreślił, że "ten pomysł mógłby mieć sens tylko wtedy, gdyby prezydent i rząd współpracowali z prezesem Narodowego Banku Polskiego".

Prof. Kołodko zastrzegł jednak wyraźnie, że wersja, którą Karol Nawrocki wysłał do Sejmu kilka dni temu "to nie jest jego pomysł". - Ja mówiłem, żeby wziąć z rezerw ćwierć biliona, a nie uprawiać jakieś zabiegi księgowe, żeby ciastko zjeść i je mieć, tak jak to zaproponowano - skomentował były minister finansów.

O co chodzi z "SAFE 0 procent"?

Przypomnijmy - prezydencki "SAFE 0 proc." to odpowiedź na unijny program, który ma poprawić bezpieczeństwo państw UE. Propozycja zakłada przeznaczenie ze środków NBP 185 mld zł na polską obronność i - według Nawrockiego - może zastąpić unijny program SAFE. Co ważne - w czwartek prezydent poinformował, że ustawy wdrażającej unijny SAFE nie podpisze. 

Szef NBP - na konferencji w sprawie "SAFE 0 procent" powołał się na zysk banku, który co roku w zdecydowanej większości zasila budżet państwa - pod warunkiem, że taki zysk udałoby się w ogóle wypracować. I te pieniądze - jak słyszeliśmy - mogłyby zasilić polskie wojsko. Przy tej okazji warto podkreślić, że Narodowy Bank Polski nie jest instytucją komercyjną, a jego celem nie jest generowanie zysku, a co warto podkreślić - w ostatnich latach głównie przynosi straty.

Propozycja prezydenta trafiła już do Sejmu. W ostatnią środę streszczał i oceniał ją na antenie TOK FM redaktor naczelny naszego radia Maciej Głogowski. - Przeczytałem i żałuję. Można było lepiej spożytkować ten czas. Oni udają, że napisali poważną ustawę, a ja teraz będę udawał, że to ważny projekt, o którym można poważnie mówić - komentował.

Źródło: TOK FM